Mają wszystko, co potrzebne zwierzętom. Teraz chcą dogodzić studentom.
Pod koniec lat 80. Bio-Farma produkowała biopreparaty diagnostyczne, tj. testy do badania stanu zdrowia zwierząt.
— Kiedy się okazało, że produkcja przestaje się opłacać, bo wszystko można ściągnąć z zagranicy, zmieniliśmy profil. Staliśmy się wielką hurtownią leków weterynaryjnych i dodatków paszowych — mówi szef Bio-Farmy, lekarz weterynarii Hubert Głowiński. Jego żona, Wanda, jest prezesem firmy.
A potem doszły jeszcze artykuły zoologiczne.
Dla każdego coś dobrego
— Klient może wejść do naszej hurtowni, pooglądać, dotknąć i skonsultować się z naszym pracownikiem — objaśnia Hubert Głowiński.
Co więc może kupić na przykład lekarz weterynarii?
— Wszystko. Prowadzimy koncesjonowaną sprzedaż leków weterynaryjnych na Polskę północno-wschodnią — odpowiada szef hurtowni.
A rolnik? Na przykład hodowca bydła?
— Dodatki paszowe dla różnych zwierząt — od drobiu do bydła. Jesteśmy jedynym dystrybutorem ziołowych preparatów Delacon, które z powodzeniem zastępują antybiotykowe stymulatory wzrostu — mówi szef Bio-Farmy.
I jak z rękawa sypie szczegółami o naturalnych dodatkach paszowych tej austriackiej firmy. Na przykład o citreksie, który korzystnie wpływa na tzw. produkcyjność brojlerów i tuczników, poprawiając ich przyrosty dzienne oraz wykorzystanie paszy.
— Kiedy znajomi z branży dowiedzieli się, że przestawiamy się na sprzedaż naturalnych dodatków paszowych, dziwili się, co my robimy — przecież skuteczności chemicznych nic nie zastąpi. A teraz coraz więcej hodowców przekonuje się, że dodatki naturalne są lepsze — wspomina Hubert Głowiński.
Z dostawą do domu
Olsztyńska hurtownia weterynaryjna sprzedaje również sól spożywczą i rolniczą z Kopalni Soli Kłodawa. Jest jej wyłącznym przedstawicielem na Polskę północno-wschodnią. Sól kupują piekarnie, zakłady przetwórstwa mięsnego, sklepy. A rolniczą, czyli głównie tzw. lizawki — firmy zaopatrujące lokalne rolnictwo.
Rolnik może też zamówić w Bio-Farmie (z dostawą do domu) zakwaszacze do pasz, fosforan (bonarkę), kredę paszową, preparaty dezynfekcyjne, gryzoniobójcze i owadobójcze. Znajdzie tu także promienniki cieplne, tj. lampy ogrzewające pomieszczenia dla drobiu.
Innym ważnym odbiorcą są sklepy zoologiczne. Biorą z Bio-Farmy suche pokarmy oraz konserwy dla psów i kotów, preparaty mineralno-witaminowe, specjalistyczne karmy dla tych zwierzaków i różne smycze, obroże, kagańce, legowiska, szczotki, preparaty pielęgnacyjne, zabawki itp. Tutaj też znajdują pokarmy i akcesoria dla gryzoni, ptaków ozdobnych, ryb akwariowych oraz żółwi.
W Bio-Farmie zaopatrują się także klienci indywidualni.
— Dzwoni do nas na przykład emerytka, pyta o ceny i mówi, że chce kupić trzy worki karmy dla swoich piesków. Więc wrzucamy do samochodu i do niej wieziemy — opowiada Hubert Głowiński.
Czwarte ogniwo
Istniejąca od 1989 r. i kierowana przez państwa Głowińskich firma zatrudnia 17 pracowników. Od niecałych siedmiu lat mieści się we własnym budynku. Niedawno znacznie go rozbudowała. Pani prezes niedługo opuści podwładne z księgowości i przeniesie się do gabinetu. Jej mąż również otrzyma własny. Sklep wreszcie zyska właściwe wymiary, a i w magazynach zrobi się więcej miejsca.
W nowej części obiektu znajdzie się też część hotelowa — czwarte ogniwo działalności Bio-Farmy.
— Poszerzamy profil i otwieramy hotel dla studentów. Od nas blisko do miasteczka akademickiego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, więc chętni na pewno się znajdą. Będzie 60 miejsc, ale kilka rezerwujemy dla klientów naszej firmy — dodaje szef Bio-Farmy.



