Choć warszawski oddział Lloyd’sa, jednego z największych ubezpieczeniowych graczy na świecie, działa już szósty rok, to jego szef — Witold Janusz — twierdzi, że biznes nad Wisłą wciąż jest w początkowej fazie rozwoju. W najbliższym czasie londyński gigant chce popracować nad masą. — Za kilka lat Lloyd’s w Polsce powinien wypracowywać 100 mln EUR składki rocznie i mieć 20 coverholderów [pośredników oferujących określone rodzaje ochrony — red.] — mówi Witold Janusz.

W ubiegłym roku ubezpieczyciel zebrał nad Wisłą 46 mln EUR (ok. 185 mln zł) składki, z czego większość przyniosła reasekuracja, czyli działalność prowadzona w Polsce jeszcze przed otwarciem warszawskiego oddziału. Londyński Lloyd’s jest wyjątkowy. Nie jest jedną firmą, ale stowarzyszeniem ubezpieczycieli zorganizowanych w ponad 90 syndykatach. Wraz z coverholderami i autoryzowanymi brokerami tworzą oddzielny rynek, specjalizujący się w ubezpieczaniu zarówno największych, jak i najbardziej niszowych ryzyk. Polscy pośrednicy Lloyd’sa w ofercie mają m.in. ubezpieczenia dla koni sportowych czy OC dla członków zarządów.
Gigant zamierza rozwijać biznes w Polsce właśnie w tym kierunku. W grę wchodzi nie tylko rekrutowanie coverholderów (jest ich w Polsce obecnie ośmiu, a kolejne dwie firmy ubiegają się o ten status), ale także rozwój ubezpieczeń nowych rodzajów ryzyka. W najbliższym czasie Lloyd’s Polska zorganizujedla polskiego rynku ubezpieczeniowego dwie prezentacje na temat ubezpieczeń związanych z terroryzmem i cyberatakami. Są to najszybciej rozwijające się kategorie na globalnym rynku ubezpieczeń.
Jeden z członkówrynku Lloyd’sa — Barbican Insurance Group — szacuje, że potencjalna wartość światowej sprzedaży cyberpolis to nawet 85 mld USD — ubezpieczeniami objęte jest zaledwie 3,5 proc. Z 15-procentowym udziałem w tym rynku, Llyod’s jest jednym ze światowych liderów, a ochronę przed cyberatakami oferuje już ponad 40 syndykatów londyńskiego giganta.
— W Polsce te ubezpieczenia dopiero raczkują. Zamierzamy je upowszechnić. Szczególnie duży potencjał ma rozwój ochrony ubezpieczeniowej w zakresie cyberataków. Polskie firmy są na nie narażone tak samo jak przedsiębiorcy z USA czy Europy Zachodniej — mówi Witold Janusz. Kolejnym obszarem, w którym Lloyd’s Polska upatruje szansę na rozwój polskiego biznesu, są duże ryzyka dla klientówkorporacyjnych, których ubezpieczanie wymaga specjalistycznej wiedzy w zakresie wyceny ryzyka oraz doświadczenia w podobnych ubezpieczeniach na rynkach międzynarodowych.
— Od lat jesteśmy obecni w tym segmencie jako reasekurator. Z usług londyńskiego rynku i pojemności oferowanych przez Lloyd’sa polscy ubezpieczyciele korzystają przy większości dużych ryzyk przemysłowych. Nic nie stoi na przeszkodzie, by Lloyd’s także jako bezpośredni ubezpieczyciel największych polskich firm — mówi Witold Janusz.
Jest o co walczyć — powstają nowe moce w energetyce, w planach jest budowa elektrowni atomowej. Realizowane są też liczne projekty infrastrukturalne, napędzane strumieniem funduszy unijnych.
OKIEM BROKERA
Mieszanie w przetargach
ŁUKASZ ZOŃ
prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych
Bezpośrednie wejście Lloyd’sa, który może zaoferować znaczące pojemności, na rynek dużych ryzyk może być istotne dla segmentu znajdującego się pod reżimem ustawy o zamówieniach publicznych. Lloyd’s będzie musiał jednak najpierw poradzić sobie ze spełnieniem wymogów formalnych. Trudno powiedzieć, czy polskie prawo pozwoli na złożenie oferty przez podmiot, który faktycznie jest rynkiem ubezpieczeniowym, a nie firmą. Plany Lloyd’sa nie wstrząsną rynkiem prywatnych przedsiębiorstw. Za pośrednictwem brokerów od wielu lat mogą kupować ubezpieczenie Lloyd’sa.