Łódzcy samorządowcy przeciwni dwukadencyjności

PAP. DI
25-01-2017, 13:45

Kilku włodarzy z woj. łódzkiego, pełniących swoje funkcje od lat, sprzeciwia się propozycji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Zdaniem części samorządowców z regionu łódzkiego, tylko ciągłość daje szansę na rozwój. W ten sposób odnoszą się do zapowiedzi PiS o wprowadzeniu zakazu ponownego kandydowania przez tych wójtów, burmistrzów, prezydentów, którzy swe funkcje sprawowali, co najmniej przez dwie kadencje.

Zobacz więcej

Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi

W środę - w związku z propozycją PiS, aby najbliższe wybory samorządowe w 2018 r. odbyły się według nowych zasad - z mediami spotkali się prezydent Kutna Zbigniew Burzyński, burmistrz podłódzkiego Strykowa Andrzej Jankowski oraz marszałek województwa łódzkiego Witold Stępień (PO). Burzyński kieruje miastem nieprzerwanie od 1998 roku, a Jankowski - od 2006 roku.

Burzyński powiedział, że propozycje PiS ocenia bardzo negatywnie. Według niego, ten pomysł jest nie do przyjęcia, bo - jak podkreślił - wielkich rzeczy, które powstają w samorządach, nie robi się przez dwie kadencje, tylko wymaga to czasu i ciągłości. Jako przykład wymienił kilka miast, m.in. Gliwice, Rzeszów, które - jego zdaniem - się bardzo rozwinęły, a którymi kierują od lat te same osoby.

"Te miasta osiągnęły dużo, to tam są wieloletni samorządowcy. Tego się nie robi nawet dwie kadencje, wszystkie rzeczy duże są wieloletnie, przechodzące z kadencji na kadencję. Tylko ciągłość daje szansę na rozwój" - powiedział Burzyński.

Podobnego zdania jest burmistrz Strykowa. Jankowski zaznaczył również, że jest propozycją PiS ogromnie zaskoczony i ocenia ją w kategoriach politycznych. Obawia się tego, bo jak mówił, nigdy w jego samorządzie nie było polityki. Przyznał, że radni mają swoje preferencje polityczne, ale zawsze liczył się dla nich interes Strykowa i gminy. "To jest zły pomysł, uniemożliwiający kandydowanie tym, którzy do tej pory mogli brać udział w wyborach" - powiedział Jankowski.

Z kolei według Stępnia, funkcjonowanie lokalnego samorządu powinni oceniać mieszkańcy idąc do wyborów, oddając głos, rozliczając tych, którzy do tej pory nim kierowali i oceniając propozycje innych kandydatów. Jego zdaniem ingerowanie w wybory to osłabienie doświadczonych samorządowców w imię interesu osób, które do tej pory nie były wybierane, a które chcą "w sztuczny sposób stawać na czele samorządowych władz".

W ostatnich dniach prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że chciałby, aby najbliższe wybory samorządowe w 2018 r. odbyły się według nowych zasad, m.in. byłby zakaz ponownego kandydowania przez tych wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, którzy swe funkcje sprawowali, co najmniej przez dwie kadencje.

Zastrzegł, że nie wiadomo, czy takie rozwiązanie przyjmie Trybunał Konstytucyjny – wobec związanej z tym kwestii działania prawa wstecz. Wyraził jednak przekonanie, że w tym przypadku nie jest to sprawa niedopuszczalna i należy zmianę przyjąć, a następnie pozostawić do rozpatrzenia TK.

Wczoraj na Twitterze swoje stanowisko w tej sprawie zamieściła też prezydent Łodzi Hanna Zdanowska:

Zamierzam startować w wyborach, bo tak się umówiłam z mieszkańcami. To łodzianie, nie prezes PIS zadecydują, kto może być prezydentem #lodz


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP. DI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Łódzcy samorządowcy przeciwni dwukadencyjności