Po debiucie nic bez nas nie będzie się działo w branży telekomunikacyjno- -kablowej w tym kraju — zapowiadają buńczucznie prezesi Multimediów.
Warszawski Solec, piękna przedwojenna willa, a w środku sala konferencyjna. W sali szefowie Multimediów, firmy, do której należy posiadłość i najnowszego debiutanta na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Przez telewizor z Kalisza nadaje prezes Andrzej Rogowski, na żywo jest Arkadiusz Dorynek, wiceprezes do spraw finansowych. Są też PR-owcy, bo Multimedia — jeden z czołowych polskich dostawców usługi triple play, łączącej w jednym pakiecie: telewizję, szerokopasmowy dostęp do internetu i telefonię stacjonarną — skrupulatnie dbają o wizerunek. Takiej kampanii reklamowej jak ten debiutant — w telewizji, prasie i na portalach internetowych — nie miała żadna inna spółka wchodząca w 2006 r. na giełdę.
— Nie było również tak dużej oferty, skoro jej wartość wyniosła 804 mln zł, co oznacza prawdopodobnie największe IPO w Polsce w 2006 r. i największe w historii rynku kapitałowego wśród spółek prywatnych — zaczyna rozmowę z nami Arkadiusz Dorynek.
Głód ogólnopolskości
Multimedia czują się niedoceniane. Firma pragnie być tak znana, jak choćby Netia. Po to między innymi giełda, po to też reklama.
— Mamy sieć w ponad 1,6 tys. miejscowościach w całym kraju. Na większości lokalnych rynków jesteśmy liderem i tam koncentrowaliśmy nasze działania wizerunkowe, w efekcje, których nasza marka jest rozpoznawalna. Nasza kampania wizerunkowa przy okazji IPO miała pokazać, że jesteśmy poważną nowoczesną firmą ogólnopolską — uważa Arkadiusz Dorynek.
Z usług Multimediów 30 czerwca 2006 r. korzystało 564 tys. klientów, z czego 114 tys. było użytkownikami co najmniej dwóch usług (spośród telewizji, internetu i telefonu), a 25 tys. to abonenci wszystkich trzech usługi łącznie.
— Debiut to również okazja do podniesienia standardu medialnego spółki — podsumowuje Andrzej Rogowski.
No tak, bo poniewczasie okazało się, że reklamować się specjalnie Multimedia wśród giełdowych inwestorów nie musiały. Większość nie miała nawet minimalnej szansy otrzymać tylu akcji, ile by chcieli.
IPO ze ślubem
Przygotowania Multimediów do debiutu będą wspominane w spółce z rozrzewnieniem. To szczególnie wyjątkowy czas m.in. dla Stefana Kosseckiego, który odpowiadał w spółce za „zadanie IPO”.
— Oprócz skoordynowania jednocześnie dwóch bardzo ważnych w moim życiu procesów — przygotowań do ślubu i emisji giełdowej najtrudniejsze było uzgodnienie prospektu z trzema kancelariami prawnymi, z których jedne odpowiadały za dokument dla inwestorów zagraniczynych a inne dla polskich. Inwestorzy zagraniczni przykładają wagę dla zupełnie innych wskaźników określających wielkość naszej firmy — uśmiecha się Stefan Kossecki.
W zeszłym tygodniu Multimedia sprzedawały swoje akcje w Bostonie, Nowym Jorku, Londynie i w innych europejskich miastach.
Łyk historii
Multimedia w 1991 r. w Kaliszu założył prezes Andrzej Rogowski. Do dziś ma akcje firmy.
— Wcześniej pracowałem na stanowisku dyrektora technicznego Wojewódzkiego Centrum Telekomunikacji w Kaliszu — tłumaczy prezes Rogowski swoje zainteresowanie telewizją kablową.
Firma przeżyła dotąd co najmniej trzy przełomy.
— Wszystko zaczęło nabierać rozpędu, gdy doszedłem do wniosku, że pozostanie lokalnym operatorem telewizji kablowej to żadna przyszłość dla firmy — wspomina Rogowski.
Do pierwszej fuzji z udziałem Multimediów doszło w 1993 r. W 1996 r. do firmy weszły zaś pierwsze fundusze inwestycyjne. Do dziś większość akcji kontroluje zresztą pośrednio Emerging Ventures Limited (EVL). Fundusz ma władzę w spółce poprzez Tri Media Holdings. Ponad 6 proc. akcji w Multimediach miał też do niedawna ABN AMRO Ventures (wyszedł ze spółki przy okazji debiutu). Akcje mają też mniejsi udziałowcy w tym prezes Andrzej Rogowski.
W 2001 r. spółka połączyła się z gdyńskim Szel-Satem, który rozpoczynał działalność w tym samym czasie co Multimedia. Ważnym wydarzeniem wpływającym na wyniki operatora kablowego było też przejęcie w ubiegłym roku firmy TeleNet.
— Dzięki temu poszerzyliśmy znacznie grono abonentów korzystających u nas z telefonów, a także grono naszych klientów internetowych — mówi Andrzej Rogowski.
Celem inwestycje
Spółka podaje: w ostatnich czterech latach łączna wartość inwestycji naszej grupy przekroczyła 400 mln zł. 250 mln zebrane przez Multimedia z giełdy też pójdą na ten cel.
— Po debiucie przede wszystkim zamierzamy przyśpieszyć kilka projektów, rozwinąć zasięg naszej telewizji cyfrowej przez kabel oraz zwiększyć liczbę klientów korzystających z usług pakietowych — telewizja plus internet oraz telewizja, internet plus telefon. W planach mamy konsolidację rynku i dalsze akwizycje. Ponad 600 operatorów telewizji kablowych to zdecydowanie za dużo jak na polski rynek — mówi Andrzej Rogowski.
Multimedia nie chcą jednak zdradzić, z kim o przejęciu rozmawiają.
— Rozmowy trwają, są na różnych etapach — dodaje Andrzej Rogowski.
Na fuzje w branży czekają inwestorzy giełdowi. Tym bardziej że według raportu firmy Informa, polski rynek telewizji kablowych należy do najbardziej dynamicznie rozwijających się w Europie Wschodniej. Polska jest też trzecim największym rynkiem TV kablowej w Unii Europejskiej pod względem liczby abonentów.
Według danych Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w sierpniu 2006 r. działało nad Wisłą ponad 630 operatorów kablowych. Jednak czterech największych kontrolowało około 47 proc. rynku (wśród nich są Multimedia Polska).
Jak wynika z raportu Informy, z usług operatorów kablowych w 2004 r. korzystało łącznie 5,1 mln polskich gospodarstw domowych. Informa szacuje jednak, że do 2011 r. liczba mieszkań/domów w zasięgu sieci wzrośnie do 5,9 mln — 46 proc. gospodarstw domowych. Głównym motorem wzrostu będzie zwiększanie palety usług oferowanych przez operatorów kablowych m.in. o usługi typu pay-per-view, szerokopasmowy dostęp do internetu oraz usługi telefoniczne.
