Po kilku fatalnych miesiącach Polacy znowu zaczęli kupować detaliczne obligacje skarbu państwa. W sierpniu wydali na nie 222 mln zł — najwięcej od marca, dwa razy więcej niż w kwietniu i o 51 mln zł więcej niż w lipcu.
Kwiecień 2010 r. był pod względem sprzedaży polskich obligacji detalicznych najgorszym miesiącem od trzech lat. Resort finansów zebrał w ten sposób jedyne 99,5 mln zł (choć w najlepszych miesiącach potrafił pożyczać od obywateli ponad 1,1 mld zł), a maj i czerwiec były niewiele lepsze. Po lipcu i sierpniu wydaje się, że dołek mamy już za sobą.
Według danych Narodowego Banku Polskiego, w lipcu średnie oprocentowanie lokat o okresie zapadalności dłuższym niż rok zrównało się z rentownościami dwuletnich obligacji detalicznych — w obu przypadkach inwestor zarabia 4 proc. rocznie. Choć warto mieć świadomość, że na rynku bankowym nadal można znaleźć oferty znacznie atrakcyjniejsze niż papiery skarbowe.
— Spora część banków sprzedaje dwuletnie lokaty z oprocentowaniem powyżej 5 proc., w dodatku pozwalające na uniknięcie "podatku Belki". Jeden bank daje zarobić klientom nawet 7,6 proc., czyli prawie dwa razy więcej niż oferuje minister finansów — mówi Paweł Majtkowski, analityk Expandera.
Więcej w piątkowym "Pulsie Biznesu"