Londyn nie majstrował na GPW

KZ
opublikowano: 29-03-2010, 00:00

WIG20 szalał, ale bank z City nie manipulował. Przynajmniej zdaniem KNF.

WIG20 szalał, ale bank z City nie manipulował. Przynajmniej zdaniem KNF.

Skoki indeksu WIG20 przed tygodniem w piątek nie były manipulacją jednego z londyńskich banków — uznała Komisja Nadzoru Finansowego. Nie potwierdziło się więc przypuszczenie, że bank świadomie zatrząsł rynkiem w ostatniej godzinie handlu, by osiągnąć korzyści na transakcjach pochodnych, zawieranych na rynku OTC (over the counter — nieregulowany rynek, na którym handluje się głównie walutami i instrumentami pochodnymi).

— W toku czynności sprawdzających zostały natomiast zidentyfikowane inne okoliczności, które są związane z postępowaniem podmiotów nadzorowanych przez KNF. Będą one wyjaśniane w bezpośrednich kontaktach w trybie nadzorczym. Obecnie skupiamy się na analizie sposobu realizacji dyspozycji klienta przez dom maklerski — informuje Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

Przypomnijmy: w poprzedni piątek jeszcze przed godz. 15.00 indeksy najpierw poszły mocno w górę, czemu towarzyszyły ogromne obroty. Szczególnie aktywny po stronie kupna był jeden z londyńskich banków, który na zamknięciu sesji… sprzedał prawie wszystkie akcje. Doprowadził tym do gwałtownego spadku wartości WIG20. Indeks zakończył dzień pod kreską.

Pikanterii sprawie dodaje to, że właśnie na tej sesji rozliczana była marcowa seria instrumentów pochodnych, m.in. kontraktów terminowych na WIG20. KNF ustaliła jednak, że bank nie miał zajętej znaczącej pozycji na rynku futures. Podejrzewano natomiast, że mógł być zaangażowany w inne instrumenty pochodne (np. forwardy) poza polskim rynkiem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu