Czytasz dzięki

LOT nie chce zwalniać, ale ścina pensje

opublikowano: 19-04-2020, 22:00

Przewoźnik proponuje nawet 75-procentową obniżkę wynagrodzeń. Pracownicy pytają o cięcie kosztów zarządu i siadają do negocjacyjnego stołu.

W ramach akcji #LOTdoDomu narodowy przewoźnik od 15 marca do 5 kwietnia zrealizował 388 rejsów z 71 miast w 53 krajach i przywiózł do kraju 54 tys. Polaków. Po zakończeniu „największego operacyjnego przedsięwzięcia w historii” przyszedł czas na zmierzenie się ze skutkami trwającego od połowy marca zawieszenia lotów, które potrwa co najmniej do 26 kwietnia. IATA szacuje, że straty linii lotniczych na świecie przekroczą 314 mld EUR. Zarząd LOT-u planuje cięcia kosztów. Propozycje przedstawił wszystkim związkom zawodowym.

— Priorytetem jest zachowanie miejsc pracy. Wszystkie osoby, które w związku z ograniczeniem działalności operacji lotniczych nie wykonują obowiązków służbowych, otrzymały ofertę utrzymania wynagrodzeń na niższym poziomie. Takie rozwiązaniepozwala na podtrzymanie wszystkich miejsc pracy i powrót do poziomów wynagrodzeń sprzed wstrzymania rejsów po wznowieniu działalności operacyjnej. Konkretne kwoty pozostawiamy do wiadomości pracowników i zapewniamy, że w obecnej sytuacji rynkowej są to świadczenia zadowalające, biorąc pod uwagę, że nie wykonują obowiązków służbowych — mówi Michał Czernicki, rzecznik LOT-u.

Z informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że LOT proponuje obniżki pensji stewardes do 2600 zł brutto i pilotów poniżej 7 tys. zł brutto. W przypadku stewardes zatrudnionych na B2B firma będzie prowadzić indywidualne rozmowy — nieoficjalnie mówi się, że gwarantowana kwota to 1800 zł (dodatkowo te osoby mogą skorzystać z tarczy antykryzysowej). 2600 zł to 50 proc. podstawy pensji stewardesy. Dzięki dodatkom może zarobić nawet 100 proc. podstawy więcej. To oznacza, że propozycja zarządu przewiduje nawet 75-procentową obniżkę. Na umowach zatrudnionych jest ponad 750 osób, natomiast umowy B2B ma 1700 pilotów i stewardes.

— Zapytaliśmy zarząd, czy przewiduje obniżkę własnych pensji, otrzymaliśmy odpowiedź, że nie, bo może o tym zdecydować wyłącznie kancelaria premiera. Koszty epidemii ma ponieść tylko personel latający — mówi Monika Żelazik ze Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego.

b960cf00-66b9-11ea-bc55-0242ac130003
Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Kilka dni temu Wizz Air, wywodząca się z Węgier, notowana w Londynie, niskokosztowa linia lotnicza podała, że zwalnia 1 tys., czyli 19 proc. pracowników, obniża pensje prezesa, zarządu i dyrektorów wyższego szczebla o 22 proc., a wynagrodzenia pilotów, załóg i administracji średnio o 14 proc. Przedstawicielka związku zawodowego uważa, że LOT też powinien zwalniać.

— Już przed kryzysem pracowników było za dużo, trudno było wylatać obowiązkowe pensum, czyli 45 h dla osób na etacie i 40 h dla tych na B2B. Po odblokowaniu granic połączeń będzie bardzo mało. Po tym, jak zastopował nas SARS, przez rok dochodziliśmy do wypełnienia samolotów na poziomie 80 proc. Teraz może to trwać 2-3 lata — przewiduje Monika Żelazik.

Twierdzi, że zarząd planuje w „najbliższym czasie” zacząć uruchamianie siatki od połączeń krajowych.

— Firma prognozuje, że zacznie od poziomu 30 proc. siatki krajowej sprzed kryzysu, gdy było to około 170 połączeń dziennie. Przy okazji proponuje zabranie dodatku dla personelu latającego na trasach krajowych — dodaje Monika Żelazik.

Z informacji „Pulsu Biznesu” wynika jednak, że narodowy przewoźnik nie uruchomi wyłącznie lotów krajowych. Zgodnie ze strategią, wszystkie rejsy krajowe są lotami zasilającymi siatkę połączeń międzynarodowych i bez tych drugich nie będą funkcjonować. Zarząd LOT-u planuje też likwidację funduszu świadczeń pracowniczych i oczekuje „spokoju społecznego”, co oznacza w praktyce ograniczenie komunikacji przedstawicieli związków zawodowych z prasą.

— Nie zgadzamy się na żadną z propozycji zarządu. Przedstawimy nasze poprawki — zapowiada Monika Żelazik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane