LOT powalczy o zysk

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2015-09-09 22:00

Mimo dodatkowych cięć w ofercie przewoźnikowi nie grozi utrata płynności, choć o zarobek będzie ciężko. Stawia na sprzedaż

Marcin Celejewski, członek zarządu ds. handlowych, który po rezygnacji Sebastiana Mikosza został 31 sierpnia powołany na stanowisko pełniącego obowiązki prezesa PLL LOT, wzorem poprzednika zapowiada, że firma rozwinie skrzydła już w styczniu 2016 r. Najpierw musi jednak przetrwać turbulencje wywołane przez Komisję Europejską (KE). Na jej żądanie LOT właśnie zawiesił do końca roku połączenia do Düsseldorfu. To ostatnie z puli sześciu połączeń — wszystkie rentowne — które polski przewoźnik musiał zamknąć. Kasowanie połączeń jest wymogiem KE w związku z otrzymanymi przez LOT 527 mln zł pomocy publicznej.

Cios z Brukseli

— Gdy spółka zaczynała wstawać z kolan, pojawiła się kolejna poważna przeszkoda. W związku z majową decyzją Brukseli LOT zmniejszył w 2015 r. ofertę o kolejne 10 proc. To będzie miało wpływ na wynik. W maju oszacowaliśmy, że zawieszone połączenia zmniejszą planowane przychody o około 123 mln zł. Walczymy, żeby ich wpływ na finalny wynik okazał się mniejszy — mówi Marcin Celejewski.

Na ten rok spółka zapowiadała 126 mln zł zysku operacyjnego. W ubiegłym roku po raz pierwszy od siedmiu lat wyszła na plus i zarobiła na lataniu 99,4 mln zł. Strata netto w 2014 r. sięgnęła 263,4 mln zł.

— Mimo tej trudnej sytuacji, jaką była konieczność wprowadzenia dodatkowych cięć w szczycie sezonu, i mimo rosnącego rynku, koncentrujemy się na tym, żeby na koniec roku utrzymać pozytywny wynik na działalności operacyjnej. Natomiast kluczowe jest to, że w krótkim i średnim terminie, nawet w najbardziej pesymistycznym scenariuszu, nie ma zagrożenia dla płynności spółki — twierdzi p.o. prezesa LOT-u.

Zgodnie z planem

Strategię na najbliższe lata obiecuje na koniec października. Do zapowiedzianych 17 połączeń — europejskich, w tym nowych, m.in. do Lublany, Wenecji czy Klużu-Napoki, oraz przywróconych, m.in. do Barcelony, Aten, Nicei, Zurychu i Bejrutu, i długodystansowych — do Tokio, Bangkoku i Seulu, dojdą kolejne. — Rozważamy jeszcze m.in. dwie trasy długodystansowe — mówi Marcin Celejewski.

Łącznie oferta urośnie o 30 proc. i będzie realizowana obecną flotą LOT-u. W tym roku przewoźnik przejął leasing 10 bombardierów zlikwidowanego Eurolotu. Część floty nie jest dziś w pełni wykorzystywana, m.in. przez wprowadzone ograniczenia. — Zaproponujemy produkt dla szerszej grupy klientów i będziemy umacniać hub w Warszawie, co oznacza, że nie będziemy rozwijać tras zagranicznych z portów regionalnych — dodaje Marcin Celejewski.

Priorytety prezesa

Były członek zarządu ds. handlowych stawia na sprzedaż. Zapowiada zdobywanie klientów — odbijanie ich konkurencji oraz podnoszenie efektywności sprzedaży.

— Planujemy odbudowę relacji z rynkiem: firmami, biurami podróży, touroperatorami, kontrahentami oraz współpracę z instytucjami publicznymi. Zamierzam też wzmocnić pozycję spółki w relacjach z partnerami lotniczymi, nie tylko w ramach sojuszu Star. Chcemy też zmienić postrzeganie LOT-u jako przewoźnika tradycyjnego i drogiego — dodaje p.o. prezesa LOT-u.