LOT skorzysta na Star Alliance

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2003-10-24 00:00

W niedzielę LOT oficjalnie wejdzie do sojuszu lotniczego Star Alliance. Mogą z tego wyniknąć same korzyści.

26 października Polskie Linie Lotnicze LOT staną się pełnoprawnym członkiem Star Alliance. Firma dążyła do tego od 2002 r., gdy upadł sojusz stworzony wokół szwajcarskiej linii Swissair. Wejście do aliansu zbudowanego wokół niemieckiej Lufthansy niesie ze sobą same plusy.

„Zdaniem analityków, jest to jedyny sposób, by obniżać koszty, skutecznie konkurować z innymi liniami, oferując jednocześnie klientom wysoki poziom usług. Jest to dla nas moment naprawdę wyjątkowy, który sprawi, że staniemy w jednym rzędzie z największymi i najbardziej renomowanymi przewoźnikami na świecie. By zostać zaliczonym do tego grona, musieliśmy sprostać bardzo wysokim wymaganiom aliansu” napisał Marek Grabarek, prezes LOT, w piśmie pokładowym,, Kaleidoscope”.

— Star Alliance jest stabilnym i niezawodnym partnerem. Dzięki członkostwu LOT będzie mógł zaoferować klientom wygodne połączenia do wielu miast na całym świecie. Uzyska też dostęp do wielkich hubów Star Alliance, jak Monachium czy Frankfurt — uważa Christopher Zimmer, dyrektor Lufthansy w Polsce.

Ograniczenie roli LOT do linii dowożącej pasażerów do niemieckich hubów może okazać się dla polskiej spółki bardzo dobrym rozwiązaniem.

— Uważam, że LOT taką rolę powinien spełniać już od dawna. Do tej pory nie miał określonej strategii, a jego działalność można było określić jako wash & go: loty regionalne, dalekie, bliskie, nawet czartery. Obecnie konieczna jest specjalizacja. Z kilkudziesięcioma samolotami LOT nie może aspirować do przewoźnika uniwersalnego, bo tacy mają 200-300, a w USA nawet 600 maszyn — mówi Włodzimierz Rydzkowski, profesor katedry polityki transportowej Uniwersytetu Gdańskiego.

LOT przygotowywał się do wejścia do Star Alliance od 2002 r. W kwietniu ubiegłego roku podpisał z Lufthansą list intencyjny i umowę code-share, a dwa miesiące później rozpoczął wspólne loty z niemieckim przewoźnikiem na trasach do Niemiec. W październiku polskie linie rozpoczęły współpracę z Austrian Airlines, a od stycznia tego roku można zbierać punkty w programie dla często latających Miles & More. Współpraca z Lufthansą — na przykład w rozkładzie zimowym połączenia z Katowic do Frankfurtu będzie obsługiwać Lufthansa, a z Poznania do Monachium LOT — określana jest przez linie jako optymalizacja rozkładów lotów. Innego zdania są postronni obserwatorzy.

— Mamy do czynienia z kartelem na trasach z Polski do Niemiec, Austrii i Skandynawii. Na szczęście ta sytuacja długo nie potrwa, bo od 1 maja 2004 r., a może nawet wcześniej, pozostali przewoźnicy będą mogli zwiększyć liczbę połączeń na tych trasach — mówi Włodzimierz Rydzkowski.

Urząd Lotnictwa Cywilnego od kilku tygodni pracuje nad liberalizacją umów lotniczych z krajami Unii Europejskiej. Dotychczas udało się podpisać nową umowę gwarantującą dostęp do rynku nieograniczonej liczbie przewoźników z Niemcami.

W związku z planami wejścia do sojuszu Star LOT zakończył w marcu tego roku współpracę z British Airways. Zaowocowało to korzystnymi zmianami dla pasażerów: najpierw brytyjskie linie, a za nimi polskie, obniżyły ceny biletów na trasach do Wielkiej Brytanii. Od marca LOT współpracuje z British Midland, członkiem Star Alliance.

Niektórzy analitycy wskazują, że LOT musi jeszcze sporo popracować nad swoimi wynikami, by rzeczywiście wyjść na prostą. Ale nie zapominajmy, że United Airlines, amerykański filar Star Alliance, w ubiegłym roku ogłosiły bankructwo (co w USA nie oznacza końca działalności, lecz restrukturyzację). Z kolei Air New Zealand przeżywa poważne kłopoty finansowe i może trafić w ręce Qantas, australijskich linii, które należą do konkurencyjnego sojuszu oneworld. Nie wiadomo, czy Star Alliance nie straciłby wówczas członka. Ale tak czy siak, perspektywy dla LOT są obecnie jak najlepsze.

— Wejście do sojuszu będzie z korzyścią i dla LOT, i dla pasażerów — zapewnia Włodzimierz Rydzkowski.