LOT wciąż nie chce pomocy

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2014-10-03 00:00

Przewoźnik jest wreszcie zyskowny. Jeśli poprosi o wsparcie, to dużo niższe, niż zakładał.

Podatnicy dołożą 100 mln zł do kopalni Kazimierz-Juliusz, ale — przynajmniej na razie — zaoszczędzą na LOT.

FOT. MW

— Jesteśmy w stanie nadal sami finansować trudny proces restrukturyzacji i jeszcze nie sięgamy po pomoc publiczną. Decyzję, czy i kiedy wystąpimy z wnioskiem do właściciela o wypłatę drugiej transzy, przesuwamy co najmniej na koniec października — mówi Sebastian Mikosz, prezes PLL LOT.

Jeśli spółka wystąpi o wypłatę drugiej transzy, która początkowomiała nastąpić w sierpniu 2013 r., będzie zdecydowanie niższa od zakładanych w planie restrukturyzacji 381 mln zł. Prezes LOT podtrzymuje prognozę finansową na ten rok: 70 mln zł zysku z działalności podstawowej.

— Na koniec sierpnia w ujęciu narastającym osiągnęliśmy dodatni wynik na działalności podstawowej. Oznacza to, że po latach strat LOT już po ośmiu miesiącach tego roku zaczął zarabiać na lataniu. Wrzesień był bardzo dobry. Udało nam się wypracować zysk zbliżony do założonego. Po wstępnym podsumowaniu wiemy, że w ujęciu narastającym jesteśmy kilkadziesiąt milionów złotych na plusie — mówi Sebastian Mikosz.

W przeciwieństwie do ubiegłego roku, gdy korzystne ceny paliw dodały do wyniku 30 mln zł, w tym spółce nie pomagały żadne czynniki. Linia mówi o efekcie dreamlinera i zwiększeniu możliwości transferowych o 40 proc. Pod koniec lipca Komisja Europejska zaakceptowała pomoc publiczną dla LOT-u. Restrukturyzacja kończy się pod koniec 2015 r.

Do tego czasu LOT nie może otwierać nowych połączeń, ale ogłosi je na początku przyszłego roku. W 2013 r. LOT miał niewielką stratę na działalności podstawowej — 4 mln zł (w planach było ponad 130 mln zł straty). Po raz pierwszy od lat miał zysk netto, który wyniósł 26 mln zł.