Krajowe porty lotnicze oparły się ubiegłorocznemu kryzysowi na rynku lotniczym. W 2001 r. odprawiły o 640 tys. osób więcej niż rok wcześniej. O ile w 2000 r. z krajowych portów skorzystało 5,79 mln zł, to w ubiegłym już 6,43 mln osób.
— Szczęśliwie nie odczuliśmy załamania rynku po 11 września. Liczba startów i lądowań samolotów była niemal taka sama. Nas kryzys nie dotknął — zapewnia Ryszard Cebula, rzecznik prasowy Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze, właściciela warszawskiego i zielonogórskiego lotniska oraz współwłaściciela ośmiu lotnisk regionalnych.
Wiadomo, że takie wyniki to w dużej mierze zasługa Eurolotu, spółki w 100 proc. zależnej od PLL LOT. W ubiegłym roku jej przewozy w połączeniach krajowych wzrosły o 43 proc., zaś w europejskich — o blisko 20 proc. Nie gorszy był także LOT, który w ubiegłym roku przewiózł ponad 400 tys. więcej pasażerów niż w 2000 r.