Za oknem ziąb, a na Lotnisku Chopina zrobiło się gorąco. Trwający od marca spór zbiorowy trzech z siedmiu związków zawodowych zrzeszających ponad 800 osób, czyli więcej niż połowę załogi, zakończył się kilka dni temu mediacjami, w których nie udało się osiągnąć porozumienia.
Oderwani od ziemi
— Trzy związki postulują podwyżki, gwarancje zatrudnienia i powrót do odpraw wysokości 36 pensji. Mówią o 8-procentowej podwyżce wynagrodzeń zasadniczych od 1 stycznia 2016 r., co w praktyce oznaczałoby kilkanaście procent. Żądają gwarancji zatrudnienia do kwietnia 2022 r. Dwa związki zawiązały komitet strajkowy. Jest to niezrozumiałe tym bardziej, że średnia zarobków w PPL wynosi ponad 9200 zł — mówi Piotr Sieńko, kierownik działu PR w PPL. Gdy w 2014 r. w PPL odbył się program dobrowolnych odejść na starych zasadach (niektóre odprawy sięgały właśnie 36 pensji), zatrudnienie zmniejszyło się o 770 osób, co kosztowało 293 mln zł. Restrukturyzacja pozwoliła jednak zmniejszyć udział płac w kosztach działalności operacyjnej firmy do 35,8 proc., czyli poziomu porównywalnego z innymi europejskimi lotniskami. Dyrekcja obawia się, że spełnienie wymogów związkowców oznacza powrót do ponad 50 proc.
Kosmiczne nieporozumienie
Związkowcy dementują większość zarzutów.
— Żądania w sporze zbiorowym dotyczą gwarancji płacy, a nie pracy. 8 kwietnia 2017 r. kończą się obecne gwarancje płacy. To jest dla pracowników najistotniejsza sprawa i jesteśmy gotowi zrewidować stanowisko dotyczące podwyżek — mówi Marek Żuk, szef Związku Zawodowego Pracowników Lotnictwa Cywilnego, jednej z organizacji skonfliktowanych z dyrekcją. Twierdzi, że kwestia odpraw też została przez dyrekcję nieprawdziwie przedstawiona.
— Nie żądamy gwarancji odpraw na poziomie 36-krotności pensji. Trwają rokowania dotyczące Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy i to nasza propozycja — jedna z wielu propozycji związków w rokowaniach nad ZUZP. Obecny dyrektor naczelny jest już na stanowisku od dziewięciu miesięcy, a nie posunęliśmy się do przodu ani trochę — podkreśla Marek Żuk. Przypomina, że dyrektor próbuje wprowadzić w firmie nową strukturę organizacyjną, która oznacza blisko trzykrotne zwiększenie kadry kierowniczej. Rada Pracownicza PPL podjęła uchwałę o wstrzymaniu tych działań, bo uważa, że dyrektor naruszył przepisy.
Niemiecki wzór
Spór się zaostrza.
— Zorganizujemy referendum, w którym ustalimy datę strajku. Nie wykluczałbym, że nastąpi on w tym roku. Do ostatniej chwili będziemy starać się przekonać pracodawcę do porozumienia. Przez 26 lat pracy w PPL przeżyłem różne akcje protestacyjne, ale strajku — nigdy. W 2014 r. na tydzień przed planowanym strajkiem porozumieliśmy się z poprzednim dyrektorem naczelnym — mówi Marek Żuk.
Taka nieznana w Polsce forma protestu w branży lotniczej w innych krajach Europy jest dość powszechna. Strajkują piloci Lufthansy czy Air France. W kwietniu tego roku przez kilka godzin nie pracowało 11 niemieckich lotnisk i odwołano 1,4 tys. lotów, bo związek zawodowy sektora usług Verdi przeprowadził strajk ostrzegawczy, żądając 6-procentowej podwyżki. Na początku października strajkowali kontrolerzy lotów w Grecji. Tylko pierwszego dnia protestu linie lotnicze Aegean i Olimpic anulowały wszystkie loty międzynarodowe, a Ryanair — 110 lotów. © Ⓟ
180 mln zł Taki był wynik finansowy PPL 2015 r. Koszty operacyjne spadły z 792,5 mln zł do 520 mln zł.