Lotos rozczarował wynikami

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-08-14 00:00

Słabe otoczenie rynkowe odbiło się na półroczu gdańskiego koncernu. W kolejnych kwartałach też nie będzie różowo.

Najpierw rósł, a potem się osuwał — tak kurs Lotosu reagował wczoraj na wyniki osiągnięte w drugim kwartale. Tak też zachowywał się cały rynek. Na pierwszy rzut oka rezultaty Lotosu wydawały się lepsze od konsensu analityków. Ale na drugi, po oczyszczeniu ze zdarzeń jednorazowych, były gorsze.

None
None

— Oczyszczone wyniki są gorsze, niż zakładał rynek. Chodzi o 87 mln zł, wynikające z odpisów w segmencie wydobywczym, których my w prognozach nie uwzględnialiśmy — komentuje Krzysztof Pado, analityk Domu Maklerskiego BDM.

W drugim kwartale Lotosowi dobrze poszło w segmencie wydobywczym, ale w segmencie rafineryjnym ma straty. Ostatecznie grupa zanotowała 126,1 mln zł straty netto, wobec 529 mln zł straty przed rokiem. Tymczasem oczekiwania analityków mówiły o minus 213 mln zł. Strata operacyjna też była mniejsza niż przed rokiem — 100,8 mln zł, wobec 861,4 mln zł. A konsensus wskazywał na minus 126 mln zł. Spadły jednak przychody — z 8,4 mld zł do 6,1 mld zł (konsensus to 6,7 mld zł). W wynikach Lotosu ujęto też w końcu efekt głośnego porozumienia zawartego z operatorem norweskiego złoża Yme. Uaktualniona rezerwa na ten cel dała dodatkowy przychód operacyjny na prawie 22 mln zł. W kolejnych kwartałach Lotos ma już osiągnąć zyski.

— Po zakończeniu postoju remontowego nie ma czynników, które wskazywałyby na ujemną rentowność operacyjną w kolejnych kwartałach — mówi Mariusz Machajewski, wiceprezes Lotosu. W czarnych barwach perspektywy Lotosu widzi natomiast Tamas Pletser z Erste Group.

— Warunki do prowadzenia działalności przez spółki rafineryjne są w dalszym ciągu niekorzystnie, co źle wróży na przyszłość — uważa analityk. Jego zdaniem wyniki, choć nieznacznie lepsze od konsensu, nie wystarczą, aby spowodować dalszy wzrost cen akcji.

— Lotos w dalszym ciągu odczuwa niekorzystny wpływ słabych wyników. Dlatego podtrzymujemy rekomendację „sprzedaj” — zaznacza Tamas Pletser.