Lotos wykupi akcje pracowników

Paweł Janas
opublikowano: 2010-02-04 00:00

Cierpliwość załóg z Jasła i Czechowic została nagrodzona. Kilka tysięcy osób zarobi na akcjach.

Cierpliwość załóg z Jasła i Czechowic została nagrodzona. Kilka tysięcy osób zarobi na akcjach.

Pół roku temu na łamach "PB" Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos, obiecywał, że spółka wykupi akcje pracownicze w swoich spółkach zależnych: Lotos Jasło i Lotos Czechowice. Miało to nastąpić w 2010 r. Dotrzyma słowa.

— Zarząd zdecydował o wykupieniu akcji. Oferta skierowana jest do osób, które nabyły walory tych spółek na podstawie ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji. Obejmuje ona także ich spadkobierców. To element restrukturyzacji naszych spółek na południu Polski oraz wypełnienie zapisów umowy społecznej sprzed kilku lat — informuje Marcin Zachowicz, rzecznik Grupy Lotos.

Ogłoszenie ostatecznej umowy dotyczącej oferty pojawi się dzisiaj. Natomiast podpisanie umów z pracownikami zaplanowano na marzec i kwiecień. Na akcje czeka kilka tysięcy osób. Nikt dziś nie jest w stanie jednak podać precyzyjnej liczby zainteresowanych.

Lepszy wróbel w garści

Co proponuje pracownikom Lotos?

— W przypadku Lotos Czechowice wartość wyceny za akcję wynosi 7,25 zł, a Lotos Jasła 4,45 zł — informuje Marcin Zachowicz.

To poniżej wartości nominalnej jednej akcji, która w przypadku Lotos Jasło wynosi 8 zł. Wtedy cały pakiet byłby szacowany na około 7,2 mln zł. W przypadku Czechowic przy cenie nominalnej 10 złotych za akcję pakiet walorów kosztowałby ponad 11 mln zł. To jednak tylko teoria. Kwota wyasygnowana przez Lotos obecnie wynosi — jak podaje enigmatycznie spółka — "kilka milionów złotych".

Jak zareagowali na to pracownicy?

— Chcielibyśmy więcej. Dobrze jednak, że zarząd Lotosu wykazał się dobrą wolą i zaproponował wykup akcji. Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu — mówi Alojzy Beczała, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Lotos Czechowice.

Historia z brodą

Wiele lat temu pracownicy rafinerii w Jaśle i Czechowicach otrzymali blisko 15-procentowe pakiety pracownicze. W 2005 r. kontrolę nad tymi spółkami przejęła Grupa Lotos. Gdy w tym samym roku debiutowała na GPW, pracownicy rafinerii południowych liczyli, że także ich akcje trafią na parkiet. Tak się jednak nie stało, a Lotos zaczął obiecywać, że akcje załogi wykupi. Sprawa się odwlekała, a przeszkodą miał być m.in. niezakończony proces wnoszenia resztówek tych rafinerii znajdujących się w posiadaniu skarbu państwa do Grupy Lotos. Bariera zniknęła latem 2009 r., gdy skarb tego dokonał. Teraz obietnica zostanie zrealizowana.

Paweł Janas