Odzieżowa grupa wyemitowała obligacje zamienne na akcje. To pierwsza taka transakcja od 5 lat. Będą następne.
O tym, że można zjeść ciastko i mieć ciastko, przekonała odzieżowa grupa LPP. W maju postanowiła obniżyć koszty obsługi długu. Na tańszy kredyt z banku nie miała co liczyć. Z kolei kurs wynosił około 1 tys. zł i właścicielom nie uśmiechała się tania emisja. Znalazł się sposób. Spółka przeprowadziła emisję trzyletnich obligacji zamiennych na akcje. Kupon to WIBOR 6M + 2 proc. marży. Co pół roku obligatariusze mogą skonwertować je na akcje po 1,6 tys. zł.
— Zwykłe obligacje miałyby marżę wyższą o 3-4 pkt proc., co oznaczałoby finansowanie droższe niż kredyt. Obligacje zamienne na akcje pozwoliły uzyskać bardzo tanie finansowanie. To pierwsza taka operacja od pięciu lat. Rynek obligacji korporacyjnych jest w Polsce słabo rozwinięty, ale to się zmieni. Ostatnio codziennie mam telefon od firm zainteresowanych emisją — mówi Marek Witkowski, prezes Copernicus Securities, organizatora emisji.
Uzyskane od krajowych funduszy 129,4 mln zł spółka przeznaczy na spłatę bankowych kredytów. Przez dwa-trzy lata nie będzie musiała szukać finansowania.
Emisję utrudniało negatywne nastawienie do branży i niewykupienie obligacji przez Reportera.
— Nie było łatwo, ale nasza sytuacja była inna. To była reakcja wyprzedzająca potencjalne kłopoty z bankowym finansowaniem, a nie ratowanie się — mówi Dariusz Pachla, wiceprezes LPP.
Nie jest wykluczone, że obligacje zostaną w przyszłości wprowadzone na wtórny rynek, który powstanie w miejscu CeTO.