Liga Polskich Rodzin — czarny koń eurowyborów, zapowiada alternatywę gospodarczą, którą zrealizuje rząd konserwatywno-narodowy.
Czy wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego są zwierciadłem preferencji politycznych? Tak jest w całej Unii i tego życzyłaby sobie Liga Polskich Rodzin (LPR), która zyskała 16,42 proc. poparcia.
Merytorycznie inaczej
Cienia złudzeń co do wyścigu po władzę nie pozostawia Roman Giertych, lider partii.
— Chcemy przygotować alternatywę gospodarczą, polityczną, społeczną, która pozwoli po przyszłych wyborach do Sejmu sformułować rząd konserwatywno-narodowy, rząd, który będzie dysponował większością i będzie realizował inny program niż przez ostatnie 15 lat — zapowiada lider LPR.
Ekonomiści studzą takie zapędy.
— Wysokie poparcie dla LPR w wyborach to zasługa bardzo niskiej frekwencji i rozłożenia głosów według przekonań pro- i antyunijnych. Dlatego tych wyników nie traktuję jako przymiarki do wyborów parlamentarnych — tłumaczy Jacek Wiśniewski, szef zespołu analityków Pekao SA.
W jaki sposób LPR zamierza uzdrowić gospodarkę? W programie gospodarczym partii napisano, że ,,podstawowym celem nowej polityki gospodarczej ma być maksymalna samowystarczalność kraju, głównie energetyczna, z zasobów własnych, tańsza niż w Europie energia i pełne zatrudnienie”.
W polityce finansowej LPR opowiada się za rządową koordynacją polityki Narodowego Banku Polskiego oraz likwidacją Rady Polityki Pieniężnej. Kontrolę i nadzór nad bankiem przejmą parlament i Urząd Nadzoru Bankowego. Pierwszym zasadniczym przedsięwzięciem w ramach nowej polityki pieniężnej winno być obniżenie stóp procentowych do poziomu inflacji, ewentualnie nieco powyżej.
Głównym celem polityki mieszkaniowej ma być zapewnienie osobnego mieszkania każdej rodzinie, likwidacja 22-proc. VAT dla budownictwa i materiałów budowlanych. LPR zapowiada także obniżenie kosztów, które „sztucznie zawyżają producenci, pośrednicy i inwestorzy”.
Wszystko sami
W polityce rolnej chce przede wszystkim ,,dążyć do samowystarczalności żywnościowej kraju”, „wprowadzić równe warunki konkurencji polskiego rolnictwa z importowaną dotowaną żywnością”.
— Niepokoją mnie zapowiedzi zahamowania prywatyzacji oraz naciski na samowystarczalność kraju, które są zupełnie oderwane od rzeczywistości ekonomicznej. Jednak najwięcej wątpliwości wzbudza polityka finansowa, w tym przede wszystkim zapowiedź ręcznego sterowania i kontroli wywiązywania się banków z obniżki stóp procentowych — mówi Mateusz Szczurek, analityk ING BSK.