Lubelskie PKS będą mieć inwestorów
O firmy walczą najwięksi przewoźnicy
Z 14 lubelskich PKS trzy — z Zamościa, Chełma i Białej Podlaskiej — dostaną inwestora w ciągu najbliższych tygodni. Na początku kwietnia rozpoczną się negocjacje z inwestorami zainteresowanymi przejęciem PKS w Puławach. Oferty złożyły największe europejskie firmy transportowe — CGEA, Cariane, Arriva i First Group.
W ciągu trzech tygodni gdańska firma Doradca Consultants zakończy negocjacje w sprawie sprzedaży trzech przedsiębiorstw Państwowej Komunikacji Samochodowej w Zamościu, Chełmie i Białej Podlaskiej. Wśród zainteresowanych wymieniani są poważni europejscy przewoźnicy — francuska CGEA i brytyjska Arriva.
Obaj rywale startują również w przetargu na PKS Puławy. W wyścigu będą prawdopodobnie konkurować z innymi dużymi firmami: brytyjską First Group i francuską Cariane. Ofertę złożyła również spółka zawiązana przez pracowników firmy.
— Nieliczne do tej pory prywatyzacje PKS odbywały się przede wszystkim drogą leasingu pracowniczego. W Puławach jest inaczej — pracownicy chcą kupić firmę. Mają jednak poważnych konkurentów — mówi Mirosław Bieliński, dyrektor zarządzający Doradca Consultants.
Wśród lubelskich PKS żaden nie jest wart więcej niż kilka milionów złotych. Firmy wprawdzie nie przynoszą strat, ale ich wyniki finansowe nie zachwycają.
— Ciągła wymiana taboru i poprawa jakości usług to konieczność, bez względu na wynik rozmów z inwestorem — uważa Waldemar Szymal, dyrektor PKS w Chełmie.
Chełm kupił już w tym roku jeden autokar wart 600 tys. zł.
Fuzje czas zacząć
W województwie lubelskim na prywatyzację czeka 14 PKS. Przeciętnie zatrudniają 300 pracowników, dysponując taborem złożonym ze 100 autobusów. Największy PKS działający w kraju posiada zaledwie 200 pojazdów. Tymczasem dolna granica opłacalności wynosi 400 pojazdów różnej wielkości i przeznaczenia. Dla porównania: Arriva dysponuje 9 tys. autobusów, a CGEA — ponad 10 tys.
Wschodnia ściana Polski ma być dla zagranicznych inwestorów przyczółkiem przed wejściem na rynki Rosji i Ukrainy.
— W Polsce transport osób nie jest opłacalny. Można to zmienić, np. łącząc kilka placówek w jedną i zwiększając tabor — twierdzi dyrektor Bieliński.
Według szacunków przedstawicieli DC, na Lubelszczyźnie powinni pozostać dwaj przewoźnicy, którzy zajmą się odmiennymi segmentami rynku i nie będą ze sobą konkurować.
Tabory do wymiany
W ciągu 6-7 lat inwestora czeka odnowienie taboru. W większości PKS autobusy są zamortyzowane w 80 proc. Nowy autobus kosztuje co najmniej 250 tys. zł, więc alternatywą są zakupy pojazdów używanych.
W kraju działa ponad 170 PKS, 30 z nich zostało skomercjalizowanych. Szacunkowa wartość całej branży wynosi około 1 mld zł. Nie przysparza ona znaczących wpływów do budżetu. Nic dziwnego, że do tej pory resort skarbu nie przejawia większego zainteresowania jej losami.