Lubię kręcić masło

Agnieszka Ostojska-Badziak
opublikowano: 03-02-2021, 15:34
aktualizacja: 05-02-2021, 14:45

Pomysł na własną markę masła orzechowego był spontaniczny, choć nie bez znaczenia było wieloletnie doświadczenie Macieja Basińskiego, założyciela Maslove, w gastronomii. Początkowo produkował swoje pasty tylko z orzechów arachidowych. Obecnie w sprzedaży jest już 14 rodzajów. Recepta na sukces? Prosty skład, jakość i kreatywność.

Zdrowa alternatywa:
Zdrowa alternatywa:
Pierwsze masła zrobiłem na użytek najbliższych. Moje dzieci od razu doceniły smak moich produktów. Wtedy poczułem, że to może być dobry kierunek. Takie stuprocentowe masło orzechowe to świetna alternatywa dla mniej zdrowych i słodkich przekąsek – wspomina Maciej Basiński, twórca Maslove.
Piotr Męcik

Maslove to wypadkowa przedsiębiorczości, doświadczenia w branży, dążenia do niezależności, a także szczęścia i odpowiednich ludzi, których Maciej Basiński, twórca marki, spotkał na swojej drodze. W rezultacie stworzył w Supraślu nieopodal Białegostoku prężnie się rozwijający orzechowy biznes.

– W 2008 r. dołączyłem do rodzinnego przedsięwzięcia żony – restauracji i sklepu z produktami własnego wyrobu. To wystarczyło, by zdobyć mocne podstawy w tej branży – wyjaśnia Maciej Basiński.

Masło orzechowe powstało trochę z przypadku. Ktoś kiedyś zapytał go, czy nie spróbowałby zrobić naturalnego produktu z samych orzechów – bez konserwantów, cukru, oleju palmowego i ulepszaczy.

– Oczywiście podjąłem się tego zadania i w miarę swoich możliwości zrobiłem masło, o jakie mnie poproszono. Okazało się wyjątkowo smaczne. Jego pierwszymi testerami i największymi wielbicielami były moje dzieci – wspomina Maciej Basiński.

Pierwsze słoiczki trafiły do kilku zaprzyjaźnionych sklepów ze zdrową żywnością. Masła świetnie się sprzedawały również w siłowniach. Efekt kuli śnieżnej przyszedł dość szybko i wkrótce orzechowe pasty Maslove były dostępne w większości siłowni i sklepów ze zdrową żywnością w okolicy. Bardzo szybko powstał też sklep internetowy maslove.pl.

Ludzie i maszyny

Plany:
Plany:
W 2021 r. Maslove zamierza unowocześnić park maszynowy. Przede wszystkim nastawia się na nowe technologie i stworzenie linii skierowanej głównie do cukiernictwa, gastronomii i branży lodziarskiej. Firma chce też zwiększyć powierzchnię produkcyjno-magazynową.

Pierwszą barierą, jaką napotkał Maciej Basiński, była mała wydajność produkcyjna maszyny. Urządzenie mieliło zbyt wolno – w godzinę można było wyprodukować zaledwie 12 maseł, a to o wiele za mało, by pokryć rosnące zapotrzebowanie. Przyszedł czas, by zainwestować w profesjonalny sprzęt i poważnie ruszyć z biznesem.

– Wtedy musiałem odpowiedzieć sobie na pytanie, gdzie będę produkował, z kim będę to robił i w jakiej formie. Wiedziałem, że to odpowiedni moment i w 2017 r. wziąłem wszystko na siebie – mówi twórca Maslove.

Dotąd nie miał ani jednej maszyny przeznaczonej tylko do mielenia orzechów. Zawsze wykorzystywał to, co akurat było dostępne, często przerabiając i dostosowując urządzenia do aktualnych potrzeb.

– Teraz jednak myślimy o zakupie profesjonalnej maszyny, która umożliwi osiągnięcie bardzo płynnej konsystencji – dodaje przedsiębiorca.

Po czterech latach od wyprodukowania pierwszego masła zmieniły się nie tylko maszyny, przybyło również ludzi.

– Kiedyś w przerwach odpowiadania na mejle z zamówieniami mieliłem orzechy, mieszałem masę, pakowałem, a potem często jeszcze dostarczałem. Moim jedynym pomocnikiem była niezastąpiona pani Basia. Nie patrząc na zegarek, produkowaliśmy tyle, na ile wystarczało nam sił. Dziś jest nas już sześcioro, produkujemy masło z orzechów arachidowych, pistacjowych, makadamia, pekanów, migdałów, nerkowca i kokosa – w sumie 14 rodzajów. Dostarczamy do sklepów ze zdrową żywnością, cukierni i zakładów wytwarzających słodycze. Coraz więcej sprzedajemy również przez nasz sklep internetowy. Zwłaszcza teraz, podczas pandemii. Często mamy zapytania od sieci – mówi Maciej Basiński.

Przyznaje, że o masło pyta również zagranica.

– Najdziwniejsze było zapytanie z Karaibów. Jednak koszt wysyłki naszego masła z Supraśla tak daleko znacznie przewyższał wartość samego towaru. Jeszcze trochę i będziemy sprzedawać w Stanach Zjednoczonych – śmieje się.

Prosty, dobry skład

Własny system:
Własny system:
Na początku Maciej Basiński nie zamawiał dużych ilości surowca, więc było mu trudno wynegocjować atrakcyjną cenę. W miarę rozwoju marki więksi dostawcy orzechów zaczęli go dostrzegać i oferty spływały lawinowo. Przedsiębiorca wyszedł z założenia, że nie chce sam importować surowca z Argentyny, Indii czy Kalifornii. Woli tę działkę zostawić ludziom, które na imporcie orzechów, mówiąc kolokwialnie, „zjedli zęby”. Dzisiaj ma kilku zaufanych dostawców.
Piotr Męcik

Co takiego jest w produktach Maslove? Podstawa to skład i wysoka jakość surowca.

– Nasza firma cały czas zachowuje charakter manufaktury. Mamy ogromną świadomość tego, co robimy, i dzięki temu w stu procentach możemy się podpisać pod jakością naszych produktów. Od lat współpracujemy ze stałymi, sprawdzonymi dostawcami orzechów, a do produkcji past orzechowych używamy jedynie całych orzechów. Tylko w ten sposób możemy sprawdzić, czy orzech nie ma przebarwień lub uszkodzeń wynikających z obecności niechcianych szkodników. Nie idziemy na łatwiznę i nie używamy mąk orzechowych, choć zapewne tak byłoby taniej. Nie jest to jednak zgodne z filozofią firmy – tłumaczy Maciej Basiński.

Przyznaje, że sam kontroluje wszystkie dostawy.

– Orzechy muszą być świeże, bo przy produkcji maseł orzechowych największe znaczenie ma ich jakość. Towar, który nie spełnia moich wymagań, od razu wraca do dostawcy – potwierdza i dodaje, że czasami dostają tak piękne orzechy, że aż szkoda je mielić.

Rozpoznawalny brand

Zmiana:
Zmiana:
Maciej Basiński przyznaje, że na początku pandemii firma odczuła duże spowolnienie. Stali kontrahenci z branży fitness zdecydowanie przystopowali. Sklepy stacjonarne zaczęły bardziej zachowawczo robić zamówienia. Niektóre podmioty zamknięto. Maslove odnotowała jednak duży wzrost sprzedaży kanałami e-commerce.
Piotr Męcik

Maslove to marka szybko zdobywająca popularność. Nie bez znaczenia jest kreatywna nazwa i przemyślana identyfikacja produktu.

– Wszystko w Maslove to impuls. Nazwa przyszła mi po prostu do głowy i wykorzystaliśmy ukryte w niej słowa „masło” i „love”. Z kolei wśród fanów na Instagramie pojawiła się graficzka, którą poprosiliśmy o projekt identyfikacji naszych produktów. Jesteśmy zadowoleni z wyników – opowiada Maciej Basiński.

Bardzo mu zależało, by marka kojarzyła się z jakością, otwartością i pozytywną energią.

– Myślę, że się udało – mówi.

Przed Maslove kolejny rok pełen wyzwań. Czasy są niepewne, ale założyciel firmy nie traci wiary i planuje.

– Chcemy przede wszystkim unowocześnić park maszynowy. Nastawiamy się na nowe technologie i za cel postawiliśmy sobie stworzenie linii z prawdziwego zdarzenia, której wyroby będą skierowane dla branży cukierniczej, lodziarskiej i gastronomii. Poza tym planujemy rozwój i unowocześnianie naszych kanałów e-commerce – wyjaśnia przedsiębiorca.

Coś jeszcze?

– Poza tym chcemy robić najlepsze masło orzechowe na świecie – skromnie dodaje twórca Maslove.

Zapewnia, że dla niego rok 2021 będzie bardzo pracowity. I choć dla wielu niepewne czasy to twardy orzech do zgryzienia, to Maciej Basiński dla Maslove nie takie orzechy już zmielił.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane