
Maslove to wypadkowa przedsiębiorczości, doświadczenia w branży, dążenia do niezależności, a także szczęścia i odpowiednich ludzi, których Maciej Basiński, twórca marki, spotkał na swojej drodze. W rezultacie stworzył w Supraślu nieopodal Białegostoku prężnie się rozwijający orzechowy biznes.
– W 2008 r. dołączyłem do rodzinnego przedsięwzięcia żony – restauracji i sklepu z produktami własnego wyrobu. To wystarczyło, by zdobyć mocne podstawy w tej branży – wyjaśnia Maciej Basiński.
Masło orzechowe powstało trochę z przypadku. Ktoś kiedyś zapytał go, czy nie spróbowałby zrobić naturalnego produktu z samych orzechów – bez konserwantów, cukru, oleju palmowego i ulepszaczy.
– Oczywiście podjąłem się tego zadania i w miarę swoich możliwości zrobiłem masło, o jakie mnie poproszono. Okazało się wyjątkowo smaczne. Jego pierwszymi testerami i największymi wielbicielami były moje dzieci – wspomina Maciej Basiński.
Pierwsze słoiczki trafiły do kilku zaprzyjaźnionych sklepów ze zdrową żywnością. Masła świetnie się sprzedawały również w siłowniach. Efekt kuli śnieżnej przyszedł dość szybko i wkrótce orzechowe pasty Maslove były dostępne w większości siłowni i sklepów ze zdrową żywnością w okolicy. Bardzo szybko powstał też sklep internetowy maslove.pl.
Ludzie i maszyny

Pierwszą barierą, jaką napotkał Maciej Basiński, była mała wydajność produkcyjna maszyny. Urządzenie mieliło zbyt wolno – w godzinę można było wyprodukować zaledwie 12 maseł, a to o wiele za mało, by pokryć rosnące zapotrzebowanie. Przyszedł czas, by zainwestować w profesjonalny sprzęt i poważnie ruszyć z biznesem.
– Wtedy musiałem odpowiedzieć sobie na pytanie, gdzie będę produkował, z kim będę to robił i w jakiej formie. Wiedziałem, że to odpowiedni moment i w 2017 r. wziąłem wszystko na siebie – mówi twórca Maslove.
Dotąd nie miał ani jednej maszyny przeznaczonej tylko do mielenia orzechów. Zawsze wykorzystywał to, co akurat było dostępne, często przerabiając i dostosowując urządzenia do aktualnych potrzeb.
– Teraz jednak myślimy o zakupie profesjonalnej maszyny, która umożliwi osiągnięcie bardzo płynnej konsystencji – dodaje przedsiębiorca.
Po czterech latach od wyprodukowania pierwszego masła zmieniły się nie tylko maszyny, przybyło również ludzi.
– Kiedyś w przerwach odpowiadania na mejle z zamówieniami mieliłem orzechy, mieszałem masę, pakowałem, a potem często jeszcze dostarczałem. Moim jedynym pomocnikiem była niezastąpiona pani Basia. Nie patrząc na zegarek, produkowaliśmy tyle, na ile wystarczało nam sił. Dziś jest nas już sześcioro, produkujemy masło z orzechów arachidowych, pistacjowych, makadamia, pekanów, migdałów, nerkowca i kokosa – w sumie 14 rodzajów. Dostarczamy do sklepów ze zdrową żywnością, cukierni i zakładów wytwarzających słodycze. Coraz więcej sprzedajemy również przez nasz sklep internetowy. Zwłaszcza teraz, podczas pandemii. Często mamy zapytania od sieci – mówi Maciej Basiński.
Przyznaje, że o masło pyta również zagranica.
– Najdziwniejsze było zapytanie z Karaibów. Jednak koszt wysyłki naszego masła z Supraśla tak daleko znacznie przewyższał wartość samego towaru. Jeszcze trochę i będziemy sprzedawać w Stanach Zjednoczonych – śmieje się.
Prosty, dobry skład

Co takiego jest w produktach Maslove? Podstawa to skład i wysoka jakość surowca.
– Nasza firma cały czas zachowuje charakter manufaktury. Mamy ogromną świadomość tego, co robimy, i dzięki temu w stu procentach możemy się podpisać pod jakością naszych produktów. Od lat współpracujemy ze stałymi, sprawdzonymi dostawcami orzechów, a do produkcji past orzechowych używamy jedynie całych orzechów. Tylko w ten sposób możemy sprawdzić, czy orzech nie ma przebarwień lub uszkodzeń wynikających z obecności niechcianych szkodników. Nie idziemy na łatwiznę i nie używamy mąk orzechowych, choć zapewne tak byłoby taniej. Nie jest to jednak zgodne z filozofią firmy – tłumaczy Maciej Basiński.
Przyznaje, że sam kontroluje wszystkie dostawy.
– Orzechy muszą być świeże, bo przy produkcji maseł orzechowych największe znaczenie ma ich jakość. Towar, który nie spełnia moich wymagań, od razu wraca do dostawcy – potwierdza i dodaje, że czasami dostają tak piękne orzechy, że aż szkoda je mielić.
Rozpoznawalny brand

Maslove to marka szybko zdobywająca popularność. Nie bez znaczenia jest kreatywna nazwa i przemyślana identyfikacja produktu.
– Wszystko w Maslove to impuls. Nazwa przyszła mi po prostu do głowy i wykorzystaliśmy ukryte w niej słowa „masło” i „love”. Z kolei wśród fanów na Instagramie pojawiła się graficzka, którą poprosiliśmy o projekt identyfikacji naszych produktów. Jesteśmy zadowoleni z wyników – opowiada Maciej Basiński.
Bardzo mu zależało, by marka kojarzyła się z jakością, otwartością i pozytywną energią.
– Myślę, że się udało – mówi.
Przed Maslove kolejny rok pełen wyzwań. Czasy są niepewne, ale założyciel firmy nie traci wiary i planuje.
– Chcemy przede wszystkim unowocześnić park maszynowy. Nastawiamy się na nowe technologie i za cel postawiliśmy sobie stworzenie linii z prawdziwego zdarzenia, której wyroby będą skierowane dla branży cukierniczej, lodziarskiej i gastronomii. Poza tym planujemy rozwój i unowocześnianie naszych kanałów e-commerce – wyjaśnia przedsiębiorca.
Coś jeszcze?
– Poza tym chcemy robić najlepsze masło orzechowe na świecie – skromnie dodaje twórca Maslove.
Zapewnia, że dla niego rok 2021 będzie bardzo pracowity. I choć dla wielu niepewne czasy to twardy orzech do zgryzienia, to Maciej Basiński dla Maslove nie takie orzechy już zmielił.
