LUDZI BIZNESU CIĄGNIE DO WRAKÓW STATKÓW

Artur Lisowski
06-08-1999, 00:00

LUDZI BIZNESU CIĄGNIE DO WRAKÓW STATKÓW

Zawodowi nurkowie zarabiają na spragnionych podmorskich przygód

W Polsce działają już firmy, które organizują wyjazdy dla osób pragnących penetrować zatopione wraki. Jak mówią ich przedstawiciele, są w stanie zorganizować wyprawę do każdego wraku na świecie. Wyjazd kosztuje średnio od 2 do 3 tys. zł i trwa 2 tygodnie.

Na nurkowanie we wrakach decydują się osoby, które mają w sobie duszę odkrywcy. Każde spotkanie z wrakiem to jakby poznawanie go od początku — powtarzają osoby, dla których poszukiwanie wraków stało się sposobem na życie.

— Nurkowanie w zatopionych statkach nie jest tak niebezpieczne, jak wyobrażają sobie ludzie, którzy tego nie próbowali. Trzeba oczywiście przejść kurs dla płetwonurków. Warto odpowiednio przygotować się kondycyjnie —tłumaczy Krzysztof Stopierzyński z Bałtyckiego Centrum Nurkowego Explorer z Gdyni.

Na taką przygodę coraz częściej decydują się ludzie biznesu. Należy do nich m.in. Andrzej Wojda, prezes firmy Dr Witt.

— Zacząłem nurkować jakieś sześć lat temu podczas wakacji, które wraz z rodziną spędzałem na Mauritiusie. Niedaleko hotelu, w którym mieszkaliśmy, była szkoła dla nurków. Postanowiłem spróbować i zapisałem się na kurs. Pierwszy raz nurkowałem na głębokości zaledwie sześciu metrów. Pamiętam, że była tam piękna rafa koralowa — opowiada Andrzej Wojda.

Sprzęt dla nurka

Do podstawowego wyposażenia osoby, która chciałaby się wybrać na taką wyprawę, należy oprócz podstawowego sprzętu płetwonurka również zapasowe źródło światła i powietrza.

— Dodatkowym źródłem powietrza jest najczęściej zapasowa butla. Wszystko zależy oczywiście od tego, czy jest to nurkowanie połączone z penetracją statku, czy tylko oglądanie wraku z zewnątrz. Do podstawowego wyposażenia dochodzą jeszcze kołowrotki, ochraniacze skafandra i kask. W przypadku nurkowania w zimnych wodach Norwegii trzeba również zaopatrzyć się w tzw. suche skafandry — mówi Krzysztof Stopierzyński.

Nurkowanie w Bałtyku

W Polsce wyjazdy połączone z nurkowaniem we wrakach organizuje między innymi firma Explorer z Gdyni

— Organizujemy stałe wyprawy do wraków położonych w okolicach Półwyspu Helskiego. Większość z nich to statki z okresu drugiej wojny światowej, choć zdarzają się również starsze — wyjaśnia Krzysztof Stopierzyński.

Do najciekawszych wraków należy okręt niemiecki Willchelm Gustloff storpedowany w 1945 r. Ciekawym okazem jest również wrak okrętu podwodnego U36, leżący na tzw. górze Szwedów. Oba wraki spoczywają na głębokości 50 m.

— Często organizujemy również wyprawy do wraku parowca Holand, który leży na wysokości Kołobrzegu oraz transportowca Mont Vernon zatopionego na wysokości Władysławowa — dodaje Krzysztof Stopierzyński.

Osoby organizujące takie wyprawy podkreślają, że na to, ile uda się zobaczyć pod wodą, ma wpływ wiele czynników.

— Nie zawsze można obejrzeć cały wrak. Bywają dni, kiedy widać tylko koniec własnej ręki, są jednak i takie, kiedy wraki można podziwiać w całej ich okazałości — zaznacza Krzysztof Stopierzyński.

Cena za wrak

Koszt wyprawy na podmorskie poszukiwania statków zależy od miejsca ich spoczynku i od liczby wraków, które zamierza spenetrować ekspedycja. Najtańsze jest nurkowanie w Morzu Bałtyckim. Wyprawa dla jednej osoby to średnio 100 zł za wrak lub 150 zł za dwa. Cena dla grupy osób wynosi odpowiednio 700 i 900 zł. W skład grupy wchodzić może jednak maksimum 15 osób. O wiele więcej trzeba zapłacić za zwiedzanie wraków spoczywających w Morzu Śródziemnym. Dla jednej osoby koszt waha się od 2 do 3 tys. zł.

Na świecie jest wiele miejsc, w których organizuje się nurkowanie we wrakach.

— Najciekawszym miejscem do nurkowania na Morzu Śródziemnym są okolice portu Tulon. Leży tam dużo wraków. Między innymi pancernik Richerie oraz okręt podwodny Rubis, na którym karierę wilka morskiego zaczynał Jacques Cousteau. W Morzu Czerwonym, blisko Egiptu, leży wrak wspaniałego statku Kisedor. Blisko wybrzeża Chorwacji odnaleźć możemy wrak statku Gyr. Bardzo ciekawe są także okolice Norwegii. To jednak dziewicze rejony, nie do końca jeszcze zbadane — wylicza Krzysztof Stopierzyński.

Organizatorzy wypraw głębinowych podkreślają, że na świecie są dwa miejsca, które określa się jako mekki nurków wrakowych. Pierwsze to okolice Scapa Flow w Szkocji. Po bitwie o Anglię Niemcy zatopili tam całą swoją flotyllę. Drugim takim miejscem jest Laguna Truk na Pacyfiku. Leży tam połowa japońskiej floty, zniszczonej przez naloty amerykańskie podczas drugiej wojny światowej.

BIZNESMEN NURKUJE: Wiem, że na wschód od Australii leży jakiś piękny wrak statku. Mam nadzieję, że uda mi się tam pojechać — mówi Andrzej Wojda, prezes firmy Dr Witt.

DLACZEGO TO ROBIĄ: Wrak jest to magiczne miejsce, w którym natura zamienia horror i śmierć w piękno i życie, głosi motto nurków wrakowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Lisowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / LUDZI BIZNESU CIĄGNIE DO WRAKÓW STATKÓW