LUKAS: FUZJA Z BANKIEM

Michał Kobosko
opublikowano: 20-05-1999, 00:00

LUKAS: FUZJA Z BANKIEM

Wrocławski pośrednik kredytowy nie wyklucza wpuszczenia inwestora strategicznego

TRZY KARTY: Klienci Lukas Banku otrzymują kartę identyfikacyjną oraz kartę płatniczą PolCard Bis. Ale jeszcze przed wakacjami przybędzie międzynarodowa karta VISA Electron — zapowiada Mariusz Łukasiewicz, szef rady nadzorczej banku. fot. Grzegorz Kawecki

Prawdopodobnie jeszcze w tym roku dojdzie do faktycznego połączenia wrocławskiej firmy pośrednictwa kredytowego Lukas z kontrolowanym przez nią Lukas Bankiem Świętokrzyskim.

Od niedzieli trwa kampania promocyjna Lukas Banku. W telewizyjnych spotach bank przedstawia się jako przyjazna instytucja obsługująca wszystkie grupy klientów, niezależnie od ich dochodów.

— Taki ma być image naszego banku. Nie wzorujemy się na żadnym konkretnym banku polskim czy zagranicznym, choć najbliższe są nam przykłady z Hiszpanii i Portugalii. Nie zamierzamy określać minimalnych kwot ani częstotliwości wpływów na rachunki naszych klientów. Chcemy natomiast od początku trafić do szerszej grupy odbiorców niż np. Millennium BIG Banku Gdańskiego — mówi Mariusz Łukasiewicz, prezes Lukasa i szef rady nadzorczej Lukas Banku.

Detaliczni klienci banku otrzymują od razu chipową kartę identyfikacyjną oraz kartę płatniczą PolCard Bis. Od czerwca dostępna będzie także karta VISA Electron.

Do lepiej zarabiających klientów Lukas Bank chce trafić z ofertą usług telefonicznych, a także internetowych. Firma nie ma natomiast na celowniku najbogatszych i nie planuje uruchamiania np. private bankingu.

Sieć w natarciu

Kielecki Bank Świętokrzyski stał się własnością Lukasa w ubiegłym roku. Wcześniej wrocławska spółka prowadziła rozmowy z kilkoma innymi małymi bankami, w tym z notowanymi na GPW.

— Świętokrzyski miał najlepszą sytuację, a ponadto Skarb Państwa ma w nim nadal spore udziały, więc wiedzieliśmy, z kim negocjujemy — tłumaczy szef Lukasa.

Nowy właściciel banku tworzy rozległą sieć niewielkich oddziałów. W ubiegłym tygodniu było ich 37, w połowie roku ma być 50, a do końca roku — blisko 100. Wówczas zakończy się budowa ogólnopolskiej sieci połączonej systemem on-line.

Mariusz Łukasiewicz nie chce dokładnie określić kosztów tej inwestycji. Mówi, że każdy oddział, zatrudniający 5-8 osób, to wydatek ponad 500 tys. zł. Koszty są niższe niż u konkurentów, ponieważ bank wykorzystuje potencjał istniejących już placówek Lukasa.

Od października 1998 roku Lukas Bank obsługuje kredyty ratalne, w których pośredniczy Lukas. W ubiegłym roku lider krajowego rynku pośrednictwa kredytowego w sprzedaży ratalnej udzielił ponad milion kredytów o wartości 1,6 mld zł (przyrost o 66 proc.). Prognoza na ten rok jest niezwykle ostrożna — zakłada przyrost wartościowy o 10 proc., co jest efektem widocznego pogorszenia koniunktury kredytowej na przełomie ubiegłego i tego roku.

— Schłodzenie było bardzo widoczne, zwłaszcza w tradycyjnym szczycie handlowym IV kwartału. Ale od początku marca kredytów znowu zaczyna przybywać i widać przynajmniej częściowy nawrót optymizmu klientów — zauważa szef Lukasa.

Jego zdaniem, widać też stopniową zmianę asortymentu dóbr kupowanych na raty. Jeszcze niedawno był to przede wszystkim sprzęt radiowo-telewizyjny, obecnie — sprzęt AGD i materiały budowlane.

Niezdrowe proporcje

W związku ze spadkiem oprocentowania kredytów w bankach można oczekiwać, że usługi świadczone przez Lukasa stracą rację bytu. Prezes Łukasiewicz nie ma takich obaw.

— Nasz portfel kredytowy jest bardzo bezpieczny. Obecnie agencja MoodyŐs przygotowuje jego rating. Natomiast co do przyszłości i opłacalności naszych usług, to trzeba zwrócić uwagę na chore w Polsce proporcje między cenami kredytów konsumpcyjnych a korporacyjnych. Na świecie te pierwsze z racji podwyższonego ryzyka są dwu-trzykrotnie droższe. U nas bywa odwrotnie. Myślę, że gdy polskie banki zaczną dokładnie liczyć opłacalność swoich produktów, kredyty dla klientów indywidualnych zauważalnie podrożeją. Wpłynie na to także nadzór bankowy, który żąda, by w połowie przyszłego roku banki stworzyły rezerwy na 2 proc. portfela kredytów konsumpcyjnych. Lukas Bank już obecnie spełnia ten warunek - chwali się Mariusz Łukasiewicz.

Od kilku tygodni jeden z warszawskich hipermarketów, Leclerc, w porozumieniu z Lukas Bankiem wydaje własną kartę kredytową. Daje ona prawo zadłużenia się na kwotę do 4 tys. zł.

— Hipermarkety miały opory co do wprowadzenia tego produktu. Ale już widać, że osiągnęliśmy sukces. Wydaliśmy już 800 kart, co znaczne przekroczyło pierwotne założenia. Teraz chcemy wejść do następnych sklepów i mamy nadzieję, że nastąpi to już w czerwcu — zapowiada Mariusz Łukasiewicz.

Fuzja i inwestor

Do końca tego roku bliska współpraca Lukasa i jego banku znajdzie finał w postaci faktycznego połączenia obu instytucji pod szyldem Lukas Banku. Do końca III kwartału bank podniesie kapitał o 30-60 mln zł.

— W miarę wzrostu akcji kredytowej bank musi podnosić kapitał. Lukas ma na tyle silną pozycję finansową, że jesteśmy przygotowani na objęcie akcji nawet za 60 mln zł. Ale prowadzimy jeszcze rozmowy z pozostałymi akcjonariuszami — mówi szef Lukasa.

Zasoby wrocławskiej firmy przestaną w końcu pozwalać na dofinansowywanie banku. Czy wówczas Lukas Bank nie stanie się celem szybkiego przejęcia ze strony większego konkurenta? Już teraz tacy konkurenci Lukasa, jak CLA i Best, weszli do silnych grup finansowych (AIG i BRE Banku).

— Nie wykluczamy żadnego scenariusza. Możliwe, że za rok bank zostanie upubliczniony i wejdzie na giełdę. Ale równie dobrze może wpuścić partnera strategicznego — zapowiada Mariusz Łukasiewicz.

Do tej pory sporo zachodnich inwestorów zostało we Wrocławiu odprawionych z kwitkiem. Pozycję negocjacyjną i finansową Lukasa wzmacnia to, że blisko 30-proc. pakiet jego akcji jest własnością dwóch Polskich Funduszy Kapitałowych, prywatnych instytucji venture capital zarządzanych przez Enterprise Investors (EI).

— Wiemy, że Polsko-Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości, również zarządzany przez EI, ma być powoli zamykany. Ale nie ma to wpływu na zachowanie naszych inwestorów. W 1997 r. zasilili oni firmę 15 mln USD i dotąd nie zgłosili zamiaru wyjścia z inwestycji. Są to inwestorzy średniookresowi, którzy za kilka lat zechcą zrealizować zyski — wyjaśnia prezes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Kobosko

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / LUKAS: FUZJA Z BANKIEM