Plac Trzech Krzyży, na którym spotykają się szlaki turystyczne, biznesowe i handlowe, już dzisiaj jest wizytówką stolicy. Od lat jest też pierwszym wyborem dla marek z wyższej półki — takich jak Burberry czy Ermenegildo Zegna. Lista brandów ma się znacząco wydłużyć, dzięki staraniom spółki Kulczyk Silverstein Properties (KSP).

Dawnemu biurowcowi Holland Park, przemianowanemu na Ethos, etosu mają dodać światowe marki z wyższej półki. KSP, którego wykonawca kilka miesięcy temu ruszył z budową, prowadzi roadshow wśród potencjalnych najemców. Zaczął od Paryża. Do Pałacu Monako, jednej z najbardziej reprezentatywnych i luksusowych polskich ambasad, zaproszono przedstawicieli takich firm i brandów, jak Chanel, Issey Miyake czy giganta LVMH.
— Zaczynamy prezentację Ethosu od Francji z kilku powodów. Po pierwsze, rynek dóbr luksusowych ma tam bardzo długie tradycje. Po drugie, już dzisiaj Francja jest jednym z największych inwestorów zagranicznychnad Wisłą. Na początku przyszłego roku przyjdzie kolej na Mediolan, Londyn i Madryt. Liczymy, że uda nam się przyciągnąć duże marki, zwłaszcza że inwestycja o skali, standardzie i lokalizacji Ethosu nie powtórzy się w ciągu następnych kilkunastu lat — wyjaśnia Maciej Zajdel, dyrektor zarządzający KSP.
Podziemne parkingi
Skrzyżowanie reprezentacyjnego Nowego Światu — z kawiarniami, hotelami i Pałacem Prezydenckim — z ulicą Mokotowską, na której królują butiki niszowych polskich marek, otoczenie biurowców, znanych hoteli i ambasad to, zdaniem KSP, argumenty przemawiające za lokalizacją inwestycji.
Rozwiązać się też ma problem niedoboru miejsc parkingowych w okolicy placu Trzech Krzyży. Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy, informuje, że w planach miasta jest budowa podziemnych miejsc parkingowych.
Rozważane jest też zwężenie jezdni na placu, by ograniczyć ruch, dając więcej miejsca części rozrywkowej. Plac ma być raczej miejscem spotkań niż punktem komunikacyjnym.
Prognozy dla rynku również są zachęcające. Z raportu KPMG o dobrach luksusowych wynika, że tylko w ubiegłym roku mieszkańcy Polski na produkty z wyższej półki wydali 12,6 mld zł.
Do 2017 r. wartość zakupów urośnie o 11 proc., do 14 mld zł. Najwięcej, bo ponad 5 mld zł, wydajemy na luksusowe auta. Następne są odzież i dodatki (2,3 mld zł w 2017 r.) oraz usługi hotelarskie i SPA (1,6 mld zł).
Coraz większy udział w luksusowej puli mają turyści. Fabrice Paumelle, dyrektor działu ds. powierzchni handlowych w BNP Paribas Real Estate, informuje, że w 2013 r. 35 proc. ruchu turystycznego w Polsce wygenerowali obcokrajowcy, zostawiający najwięcej pieniędzy.
— 80 proc. odwiedzających przyjeżdża do Warszawy — informuje Fabrice Paumelle.
Bliżej Paryża
Hanna Stypułkowska-Goutierre, prezes Polskiej Izby Handlowo-Przemysłowej w Paryżu, zauważa, że zmniejszył się też dystans w zarobkach między stolicami Polski i Francji.
— Gdy wiele lat temu Warszawa zaczynała gonić Paryż, relacja wynagrodzeń wynosiła 1:10, obecnie jest 4:10 i cały czas się kurczy — porównuje Hanna Stypułkowska- -Goutierre. Jej zdaniem, przyciągnięcie światowych marek z najwyższej półki jest możliwie, choć nie będzie łatwe, bo z Polską coraz mocniej konkuruje Wschód — bliski i daleki.
— To Chiny i kraje arabskie są dzisiaj pierwszym wyborem dużych koncernów produkujących dobra luksusowe. Nawet butiki w Paryżu czy Londynie zatrudniają chińskojęzycznych sprzedawców. Z drugiej strony, Polacy, choć może nie tak szybko, również się bogacą i ostatnio w jednym z paryskich butików z awangardową modą spotkałam polskojęzyczną sprzedawczynię, właśnie ze względu na polskie klientki. Potencjał więc jest — mówi Hanna Stypułkowska-Goutierre.
Maciej Zajdel uważa, że nie będziemy musieli konkurować ani z krajami arabskimi, ani z Chinami.
— Duże marki są zainteresowane każdym miejscem, w którym widzą potencjał wzrostu. A Polska i Warszawa do takich należą — dodaje Maciej Zajdel. W Polsce z luksusowymi światowymi markami odzieżowymi kojarzą się dwa nazwiska: Mazgaj i Likus. Arkadiusz Likus w swoim centrum handlowym VitkAc zgromadził wyłącznie luksusowe marki. Ethos pójdzie nieco inną drogą — w modernizowanym biurowcu pojawią się również marki ze średniowyższej półki.
— Sam luksus się nie sprzedaje, a marki z niższej półki zwiększą ruch — uważa Maciej Zajdel.