Luma idzie nie tylko po Startera

Po ostatnich zakupach fundusz nabrał apetytu. W planach ma zainwestowanie nawet 250 mln zł w segmencie data science.

Lada miesiąc poznamy wszystkie spółki technologiczne, w które zainwestowała Luma Ventures (LV), czyli inwestycyjne ramię hutniczo-przemysłowej grupy Luma, zarządzanej przez Jakuba Karnowskiego. Ostatnia inwestycja w Datarino za 6 mln zł to zarazem jedna z 5-6 spółek, jakie LV wesprze, zanim przejdzie na nowy etap finansowania start-upów.

PEWNOŚĆ PROFESORA:
Zobacz więcej

PEWNOŚĆ PROFESORA:

Piotr Ciżkowicz, specjalista od ekonometrii, twierdzi, że Luma Venture jak mało kto rozumie zawiłości data science. Dlatego może wyszperać najlepsze firmy na rynkui dać im wsparcie o wiele istotniejsze niż tylko gotówka. [FOT. ARC]

— Wystartowaliśmy do programu PFR Starter, gdzie powalczymy o pulę rzędu 50 mln zł. Dzięki tym pieniądzom chcemy wspierać spółki we wczesnej tzw. seedowej fazie rozwoju. Luma Starter będzie uzupełnieniem do obecnej działalności Luma Ventures, czyli funduszu nakierowanego na dojrzalsze start-upy finansującego ich globalny wzrost — zapewnia Tomasz Cichowicz, partner w Luma Ventures.

Miliony z flanki

Ambicją menedżerów LV jest nawet 250 mln zł zainwestowanychdo 2021 r. Skąd tak wielkie kwoty? O ile 100 mln to pieniądze własne LV i potencjalny grant publiczny, to pozostałe 40 mln EUR ma trafić do LV od koinwestorów np. EBOiR czy środkowoeuropejskich części dużych, międzynarodowych funduszy.

— Naszą ambicją jest finansować wzrost spółek w dłuższej perspektywie, nawet do rundy B i C, gdzie mamy do czynienia z wycenami rzędu dziesiątek milionów euro i gdzie skalowanie oznacza podbój kolejnych, zagranicznych rynków — podkreśla Piotr Ciżkowicz, drugi z partnerów LV. Parasol funduszy budowany przez LV otworzy się w czasie, gdy na rynek trafi 1,8 mld zł grantów z PFR i NCBR. To oznacza nie tylko wzrost wycen, ale również skokowe zaostrzenie się rywalizacji o najciekawsze start-upy.

— Nie inwestujemy w spółki z obszaru fintech czy internet rzeczy ze względu na sektor, lecz tylko w te, które potrafią stworzyć produkty i usługi bazujące na zaawansowanej analizie dużych zbiorów danych. I chociaż dzisiaj co druga spółka używa haseł „big data”, „machine learning” czy „artificial inteligence” my umiemy wybrać z nich te, które wiedzą, o czym mówią — mówi Piotr Ciżkowicz.

Deszcz z Estonii

Analiza danych to mocna strona Lumy — Piotr Ciżkowicz, świeżo upieczony profesor ekonometrii, specjalizuje się także m.in. w kryptowalutach. Jednocześnie LV ściąga pod swoje skrzydła zespoły naukowe z PAN, SHG czy AGH, projektowo wspierające start-upy.

— Pieniędzy na rynku nie brakuje. Brakuje jednak tzw. smart money, czyli inwestora, za którym idzie coś więcej niż przelew na konto. To dostęp do wiedzy, relacji biznesowych oraz możliwość wsparcia przedsiębiorców w budowaniu strategii — twierdzi Tomasz Cichowicz.

Pomysł Lumy na spółki pracujące na danych oznacza kilka miesięcy pracy nad modelem biznesowym przed inwestycją (tak było np. z Datarino) i pokazywanie ich np. takim graczom jak EY. Tu Piotr Ciżkowicz, były pracownik tej korporacji, ma doskonałe relacje. Plan Lumy na deszcz państwowych pieniędzy z PFR i NCBR to m.in. pokazywanie wędki dla młodych spółek z regionu, np. z Ukrainy, Estonii czy Rumunii. Już dzisiaj Luma posiada w portfelu spółki w Serbii i Czechach.

— Tamtejsze firmy są często bardziej innowacyjne, ale nie mają dostępu do tak rozwiniętego rynku jak polski. Zatem mogą przenieść się nad Wisłę i tu dostać dofinansowanie np. w ramach Startera — zapowiada Piotr Ciżkowicz. [KAJ]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Luma idzie nie tylko po Startera