Łupki dostaną kolejną ustawę

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-08-28 00:00

Przygotowany przez skarb nowy projekt specustawy węglowodorowej ma ułatwić poszukiwania. Branża ma nadzieje.

Już się wydawało, że przepisy dla sektora węglowodorowego, czyli ropy i gazu (w tym gazu z łupków), są optymalne. Przecież w sierpniu, po niemal czterech latach prac rządowych i parlamentarnych, prezydent podpisał wyczekiwaną nowelizację prawa geologicznego i górniczego oraz ustawę o podatku węglowodorowym. A jednak nie, co zaskoczyło ponoć również niektóre ministerstwa. Włodzimierz Karpiński, minister skarbu, ogłosił wczoraj w Sejmie, że jego resort przygotował projekt ustawy, która ma uprościć procedury administracyjne związane z poszukiwaniem, rozpoznawaniem, wydobywaniem i przesyłaniem węglowodorów. Skarbowi na tym zależy — ma przecież w nadzorzefirmy wydobywcze, czyli m.in. PKN Orlen, Lotos czy PGNiG.

fot. Bloomberg
fot. Bloomberg
None
None

Skarb zaproponował zatem rodzaj specustawy, która odnosiłaby się do wielu resortów i przepisów z wielu obszarów. Miałaby mieć na celu m.in. skrócenie ustawowych terminów rozpatrzenia spraw, wskazanie jednego organu jako głównego decydenta czy też ułatwienie uzyskiwania pozwoleń i opinii. To ledwie wstępny etap, bo projekt dopiero ma zostać wprowadzony do wykazu prac rządu. Mimo to pomysł Karpińskiego obudził w branży nadzieje.

— Od początku procesu legislacyjnego liczyliśmy na wypracowanie zupełnie nowych aktów prawnych, uwzględniających specyfikę wydobycia węglowodorów niekonwencjonalnych (m.in. gazu z łupków). Tymczasem w ich miejsce powstała proteza, czyli nowelizacja prawa geologicznego i górniczego, napisanego w latach 90. i nieuwzględniającegokoniecznych przepisów — żali się Marcin Zięba, dyrektor Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego, zrzeszającego m.in. PKN Orlen, 3Legs Resources czy BNK Petroleum.

Zięba podkreśla, że braki w obecnych przepisach przekładają się bezpośrednio na wydłużenie procesu uzyskiwania pozwoleń na inwestycje (w Polsce trwa średnio blisko rok, podczas gdy np. w Pensylwanii podobne procedury zajmują ok. 45 dni).