Łupki za łapówki w sądzie

Dawid TokarzDawid Tokarz
opublikowano: 2013-08-06 00:00

O korumpowanie urzędników resortu środowiska w imieniu firm z grupy Petrolinvestu oskarżony jest znany menedżer Wiesław S.

O czerpaniu korzyści z gazu z łupków wciąż możemy tylko pomarzyć. Już jednak dorobiliśmy się afery łapówkarskiej przy udzielaniu koncesji na poszukiwanie tego surowca. Wczoraj Prokuratura Apelacyjna w Warszawie oskarżyła siedem osób o jedenaście przestępstw korupcyjnych.

Przyjmowanie łapówek w jednorazowej wysokości od 13 do 55 tys. zł śledczy zarzucają Ewie Z., byłej już dyrektor Departamentu Geologii i Koncesji Geologicznych w resorcie środowiska, i dwóm podległym jej pracownikom. O wręczanie korzyści majątkowych oskarżeni są trzej przedstawiciele spółek Silurian, Silurian Energy Services i ECO Energy 2010 z grupy giełdowego Petrolinvestu, kontrolowanego przez Ryszarda Krauzego. Jeden z nich to Wiesław S., w przeszłości m.in. prezes Polmosu Lublin i Optimusa.

— Nie chcę komentować tej sprawy — ucina Wiesław S. Od niedawna nie jest już prezesem, ale członkiem rady nadzorczej Siluriana. Wciąż też szefuje Silurian Energy Services (działającemu dziś pod nazwą Wisent Oil & Gas, w którym Petrolinvest ma mniejszościowe udziały). Według prokuratury, przestępstwa polegały na tym, że przedstawiciele firm płacili urzędnikom resortu środowiska za przygotowanie wniosków o koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego, a następnie składali je jako własne. Ewa Z. natomiast miała pilnować, by rozpatrzono je pozytywnie. W sprawie oskarżony jest też pracownik Państwowego Instytutu Geologii, który za pieniądze przygotowywał mapy, załączane do wniosków o koncesje.

Wszystkim oskarżonym grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Odpowiadają z wolnej stopy, bo w styczniu 2011 r. sąd oddalił wnioski prokuratury o areszt tymczasowy dla sześciu z siedmiu zatrzymanych osób. W uzasadnieniu decyzji sąd potwierdził wtedy, że materiał dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych podejrzanym czynów. Jednocześnie uznał jednak, że nie ma potrzeby stosowania aresztów, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że w przypadku skazania podejrzani usłyszą wyroki więzienia w zawieszeniu.