Łupkowe przepisy to istny cud

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-06-13 00:00

Cud! — tak na nowe propozycje przepisów łupkowych zareagowali przedstawiciele inwestorów.

Nowe propozycje zmian w prawie geologicznym i górniczym zaprezentował wczoraj Piotr Woźniak, wiceminister środowiska i główny geolog kraju. Wydawało się, że w stosunku do poprzednich wersji nowelizacji będą kosmetyczne, a okazały się fundamentalne. Zwłaszcza te dotyczące funkcjonowania Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych (NOKE — państwowy podmiot, który ma być partnerem w każdej koncesji).

Bariera na zyski NOKE

Po pierwsze, formuła udziału NOKE w koncesji ulegnie zmianie — jego udział w zyskach będzie proporcjonalny do udziału w kosztach i ustalony na poziomie maksymalnie 5 proc. Tymczasem wcześniejsza propozycja zakładała, że zyski nie będą z góry ograniczone i to w ten sposób firmy będą ze sobą rywalizowały w przetargach koncesyjnych. Branża poszukiwawcza protestowała, uznając te propozycje za nierynkowe. Po drugie, NOKE straci prawo weta wobec decyzji podejmowanych przez operatora koncesji. Zamiast tego wprowadzono formułę zastrzeżeń.

— To znakomita wiadomość. Zmiana w zakresie udziału NOKE w kosztach i zyskach projektu to pozytywny krok w kierunku wypracowania rynkowych zasad współpracy pomiędzy skarbem państwa a inwestorami. Takie przepisy usprawnią procesy inwestycyjne, a NOKE z niechcianego ciężaru stanie się partnerem biznesowym — zauważa Aleksander Gabryś, menedżer w Ernst & Young. Firma doradcza Ernst & Young pracuje między innymi dla Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo- Wydobywczego oraz dla firm zainteresowanych poszukiwaniemgazu z łupków. Resort środowiska konsultował ostatnio z branżą planowane zmiany. Najwyraźniej zaskoczył ją skalą uwzględnienia uwag.

Mniejszy ciężar środowiska

Istotną zmianą w nowelizacji są też ułatwienia związane z formalnościami środowiskowymi. Propozycje zakładają, że w przypadku wystąpienia o koncesję na wydobycie z już udokumentowanych złóż inwestor nie będzie musiał przeprowadzać oceny oddziaływania na środowisko (a sporządzenie takiej oceny trwa czasem rok, co wynika z konieczności zbadania pełnego cyklu biologicznego zwierząt lub roślin). Obowiązek uzyskania decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych przejdzie na organ koncesyjny. Wczoraj projekt ustawy został przesłany do Komitetu Rady Ministrów. Marcin Korolec, minister środowiska, zapowiadał wcześniej, że rząd może przyjąć projekt ustawy do końca czerwca.