Luz daje lepszy efekt niż ciągłe główkowanie

opublikowano: 20-09-2016, 22:00

Kreatywność: Uśpione talenty są jak Dżin w lampie Alladyna — zrób im pobudkę, aby zaczęły pracować na powodzenie firmy

Innowacyjność, twórcze myślenie, łamanie konwencji — to mantry świata biznesu i nowych technologii. Z drugiej strony hasła te często nie wychodzą poza deklaracje ludzi związanych z technologiami. Menedżerowie najbardziej lubią sprawdzone, choć zwykle gorsze i droższe, rozwiązania — zgodnie ze słynnym powiedzeniem „Jeszcze nikt nie został zwolniony za kupienie produktów IBM”. Tym bardziej pracownicy nie widzą potrzeby wychylania się. Jeśli jednak iskra kreatywności jeszcze się w nas tli, posłuchajmy tych, którzy są mistrzami w przecieraniu nowych szlaków i myśleniu pod prąd.

WIĘCEJ SWOBODY:
WIĘCEJ SWOBODY:
Od dziecka słyszymy, że trzeba się spiąć, nie odpuścić, dokręcić sobie śrubę. To dobra metoda na zwiększanie stresu, ale dobrych pomysłów z tego nie będzie — mówi Grzegorz Wierchowiec, menedżer i popularyzator kreatywności.
Marek Wiśniewski

Narzuć sobie ograniczenia

Nieograniczony budżet, brak ram czasowych, możliwość zatrudniania najlepszych na rynku specjalistów — wbrew pozorom wcale nie służy to kreatywności. A to, że marudny klient nie stoi ekspertowi nad głową, też nie gwarantuje, że ten ostatni stworzy nietuzinkową usługę czy produkt.

— Nigdy nie interesowała mnie oryginalność dla oryginalności. Dla mnie ważniejsza jest użyteczność i tzw. kreacja powinna to uwzględniać — mówi Sebastian Nejfeld, właściciel firmy Click for Advantage, która zajmuje się marketingiem internetowym. Jego zdaniem, życzenia zleceniodawców często wydają się nierealistyczne — jednak właśnie dzięki takim wyzwaniom jego współpracownicy przekraczają swoją strefę komfortu. W rezultacie ich wyniki są lepsze od oczekiwanych, a satysfakcja większa.

— Inspiracji szukam głównie w interfejsach mobilnych, ponieważ ta dziedzina łączy dwa rodzaje projektowania — skoncentrowane na wyjątkowości i nastawione na pragmatyczność. Podziwiam fachowców, którzy umieją na małym ekranie zmieścić jak najwięcej treści i elementów, a jednocześnie zachwycić użytkowników — mówi Sebastian Nejfeld.

Dr Suess w książce „Kto zje zielone jajka sadzone” użył zaledwie 50 różnych słów, a jest to jeden z największych hitów literatury dziecięcej wszech czasów. Inny przykład: wynajęcie studia na dzień za 400 GBP — tylko tyle potrzebowali Beatlesi, by nagrać 10 piosenek na swój debiutancki album „Please Please Me”. Czy trzeba przytaczać więcej dowodów na to, że twórczym ludziom wystarczą najskromniejsze sumy?

Bądź uparty i żądny wiedzy

Pomysłowość uważa się za iskrę Bożą, rodzaj magii, dziedzinę zarezerwowaną dla wybranych. Marcin Wiśniewski, dyrektor kreatywny agencji reklamowej Diferente, wcale nie twierdzi, że każdy może być Steve’em Jobsem. Odziera jednak kreatywność z tajemniczości i metafizyki.

— Kreatywność bierze się z głodu wiedzy, potrzeby poszukiwania, niepokoju i twórczego napięcia. Tego nie można się nauczyć i wyszkolić. Z drugiej strony, bez względu na iloraz inteligencji, wykształcenie czy branżę każdy może być dociekliwy, uparty i otwarty na nowość — przekonuje Marcin Wiśniewski. Czy czekać na natchnienie? Absolutnie nie. Lepiej robić swoje, doskonalić się, a pomysły zjawią się same.

— Szkolenia, ciężka praca i samorozwój — to wszystko może uwolnić nasze myślenie, pokazać ścieżki rzadziej uczęszczane i pomóc nam w łączeniu tego, co z pozoru nie jest ze sobą powiązane — argumentuje Marcin Wiśniewski.

Odrzucaj dobre pomysły

Niektórzy nigdy nie wpadają na nic oryginalnego, inni fantastycznych projektów i planów mają aż nadto. I jeden pomysł porzucają dla następnego, a ten dla kolejnego. W rezultacie żaden ich nietuzinkowy koncept nie ma szans doczekać się realizacji. Mówiąc o tym, Michał Gembal, dyrektor marketingu w spółce Arcus, która specjalizuje się w cyfrowym obiegu informacji, przypomina słynną zasadę: bytów nie mnożyć, fikcji nie tworzyć. To tzw. brzytwa Ockhama — reguła, która każe wszystko tłumaczyć jak najprościej.

— Brzytwa Ockhama ma zastosowanie przy badaniach naukowych. Można ją jednak odnieść do planowania swojej pracy. Koncentruję się na kilku najważniejszych przedsięwzięciach, czasem nawet na jednym. Nie można łapać zbyt wielu srok za ogon — radzi Michał Gembal.

Jego zdaniem, ciągłe główkowanie i dzielenie włosa na czworo to rozpraszanie energii. Jeśli można sprawdzić wartość swoich pomysłów, to nie tyle w ciągłych dyskusjach, ile w działaniu. Brak czasu, kompetencji czy ludzi zmusi nas do rezygnacji z wielu nawet sensownych projektów. Natomiast zdecydujemy się na to, co jest w zasięgu naszych możliwości.

— Pomysły są jak autobusy, co chwila przyjeżdża następny. Żeby gdziekolwiek dojechać, trzeba w końcu wejść do któregoś z nich — obrazowo tłumaczy Michał Gembal.

Naucz się odpoczywać

Utarło się przekonanie, że dobre pomysły przychodzą wtedy, gdy długo się nad jakimś problemem zastanawiamy lub urządzamy w biurze intensywne burze mózgów. Grzegorz Wierchowiec, menedżer strategii i dyrektor kreatywny w wieluagencjach marketingowych, widzi to inaczej. Twierdzi, że presja nie sprzyja kreatywności. Przeciwnie: gdy jesteśmy zestresowani, zmęczeni i gonią nas terminy, działamy schematycznie i bez polotu. Jego zdaniem, nadmiar swobody być może rozleniwia, ale bat nad głową i ciągła kontrola szkodzą w nie mniejszym stopniu.

— Im bardziej na luzie byłem w pracy, tym swobodniej ją wykonywałem, a to zawsze przekładało się na lepsze efekty. Jeśli szefowie zostawiali mi wolną rękę, wychodziło to im zawsze na korzyść — twierdzi Grzegorz Wierchowiec.

Zrelaksować się, iść na spacer, nie zarywać nocek? Nie dla każdego są to oczywistości, skoro od dzieciństwa słyszymy coś przeciwnego: gdy mamy problem lub wymagające zadanie, trzeba się spiąć, być twardym, zwartym i gotowym. — To bzdury. Tylko świadome rozluźnienie się, choć z wyczuciem, bez nonszalancji, sprawia, że nasz umysł odzyskuje świeżość, a my stajemy się produktywni — mówi Grzegorz Wierchowiec. „Nie próbuj być oryginalny. Po prostu staraj się być dobry” — pisze amerykański grafik Paul Rand.

Grzegorz Wierchowiec nie ma wątpliwości, że to cenna rada. Dzięki niej twórcy mogą uniknąć pułapki perfekcjonizmu i udziwnień. Jak podkreśla, rynek nie potrzebuje technologicznych osobliwości, ale solidnych, funkcjonalnych i przyjaznych w użytkowaniu produktów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane