Największy na świecie producent dóbr luksusowych, w tym m.in. torebek zareagował w ten sposób na osłabienie jena, które przełożyło się na sprzedaż. Średnio ceny zostały podniesione aż o 12 proc. a nowa taryfa obowiązuje od 15 lutego.

Detaliści, tacy jak właśnie LVMH muszą mierzyć się z tąpnięciem notowań japońskiej waluty, które obniża wartość sprzedaży generowanej w Kraju Kwitnącej Wiśni, drugim na świecie największym rynku dóbr luksusowych.
Jen zaczął mocno osłabiać się zarówno względem euro, jaki dolara odkąd premier Shinzo Abe zadeklarowała podjęcie działań stymulujących gospodarkę, a bank centralny ustanowił na poziomie 2 proc. cel inflacyjny.
Istnieje ryzyko wojny walutowej, po tym jak jen ostro zniżkował pod koniec minionego roku – oceniał 31 stycznia Bernard Arnault, dyrektor generalny LVMH i, według Bloomberg’s Billionaires Index, najbogatszy Francuz.
W 2012 r. rynek japoński stanowił 8 proc. w strukturze przychodów LVMH.
W ciągu ostatnich trzech miesięcy jen stracił do dolara 13 proc. i był najsłabszy spośród 16 głównych walut obserwowanych przez Bloomberga.
Ostatni raz Louis Vuitton podniósł ceny w Japonii w sierpniu 2011 r. Wtedy o 3,8 proc. podrożały zegarki i biżuteria.
Zdaniem analityków podniesienie cen nie doprowadzi do odpływu klientów.
Dobra luksusowe cechują się niską wrażliwością cenową – twierdzi Dairo Murata, analityk branży detalicznej w JPMorgan Securities Japan. Ludzie, którzy kupują te marki nie będą raczej oszczędzać, czy martwić się wydaniem 10 tys. jenów więcej, dodaje.