M-biznes dopiero ruszy

Adam Brzozowski
06-09-2004, 00:00

Przesył danych w przyszłości będzie się opierał jednocześnie na technologiach GPRS, EDGE i UMTS.

Kilka lat temu mobilny biznes był kojarzony z bezprzewodowymi komputerami. Dziś mówimy o nowym zjawisku zdalnego zarządzania zasobami ludzkimi i procesami zachodzącymi w przedsiębiorstwie. Komunikacja w przypadku aplikacji SFA zwanych „mobilnym handlowcem” to najczęściej bezprzewodowa i dwukierunkowa wymiana danych między urządzeniami typu palmtop lub rozbudowanym funkcjonalnie telefonem komórkowym, a serwerem centralnym bazującym na systemie klasy ERP. Dzięki szybkiemu dostępowi do bazy handlowiec może w dowolnym miejscu i czasie sprawdzić bilans obrotów z klientem, zdalnie wystawić fakturę i złożyć zamówienie na towar w magazynie. Do korzyści wynikających z tej formy m-biznesu można zaliczyć obniżenie kosztów działalności oraz zwiększenie efektywności pracy przedstawicieli handlowych — nawet o 20 proc.

Obserwacja komórek

W przypadku firm transportowych standardem stały się rozwiązania oparte na monitorowaniu pracownika przy użyciu urządzenia GPS, cyfrowej mapy i odpowiedniej aplikacji w firmowym komputerze. Dzięki tej technologii można obniżyć koszty eksploatacji floty o 10 proc. i zwiększyć efektywność pracowników.

— Alternatywna dla rozwiązań GPS jest tańsza usługa lokalizacji kart SIM, przeznaczona także dla małych przedsiębiorstw. Oferta ta, dostępna obecnie u dwóch operatorów komórkowych, sprawdza się m.in. w przypadku firm serwisowych, których specjaliści wykonują pracę w terenie. Pracodawca może na bieżąco śledzić pozycję ich kart SIM na mapie cyfrowej, a tym samym kierować ludzi do najbliższych lokalizacji — opowiada Andrzej Ziemiński, prezes spółki EL2.

Koszt tej usługi nie jest wysoki, ponieważ każda firma wyposaża dziś pracowników w telefony i dysponuje sprzętem komputerowym. Według Leo Koolena, eksperta ds. telekomunikacji w Komisji Europejskiej, roczny obrót wynikający ze świadczenia usług opartych na lokalizacji może wynieść od 20 do 33 mld USD do 2005 roku.

Generowanie narzędzi

Według Jerzego Dryndosa, prezesa spółki Logotec Engineering, wśród typowych rozwiązań m-biznesowych, czyli umożliwiających komunikację handlowców z centralą, na uwagę zasługują aplikacje niestandardowe, wykonywane na zamówienie, które dodatkowo można modyfikować do zmieniających się warunków. Ze względu na konieczność indywidualnego tworzenia rozwiązań dla każdej firmy — co podwyższa koszty przedsięwzięcia — takie rozwiązania nie są dostępne dla wszystkich przedsiębiorstw.

— Wchodzą w grę jedynie w przypadku najbardziej zdeterminowanych nabywców z największą liczbą użytkowników, ponieważ koszt takiej aplikacji jest wówczas rozłożony na wielu poszczególnych użytkowników. Małe firmy, które potrzebują rozwiązania z możliwością częstej modyfikacji, są w gorszej sytuacji, choć to się zaczyna zmieniać. Na rynku są już dostępne rozwiązania typu generator aplikacji mobilnych — mówi Jerzy Dryndos.

Czeka nas różnorodność

Nikt nie potrafi jednoznacznie przewidzieć przyszłości m-biznesu w perspektywie ponad 3 lat, ponieważ nie wiadomo, czy rozwiązania nadal będą bazowały na urządzeniach typu PDA, komórkach czy też ich hybrydach. Na to pytanie da odpowiedź zastosowanie technologii UMTS. Wiadomo natomiast, że m-biznes na pewno będzie nadal dotyczył zarządzania pracownikami i procesami w firmach.

— W przypadku usług mobilnych czeka nas duża różnorodność. W technologii transmisji, prawdopodobnie będzie to konglomerat rozwiązań typu GPRS/EDGE/UMTS i rozwiązania typu WiFi. Myślę, że pojawi się sporo urządzeń wspierających różne standardy i przełączających się automatycznie. Z drugiej strony, może stopniowo rozpocząć się walka między operatorami a firmami oferującymi bezpłatną technologię WiFi — prognozuje Jerzy Dryndos.

Marketing w MMS

Dynamiczną dziedziną m-biznesu staje się mobilny marketing, którego istotą jest precyzyjne dotarcie do odbiorcy. Podstawowym narzędziem m-marketingu jest telefon komórkowy z funkcjami dodatkowymi. W szybkim tempie rośnie liczba kampanii mobilnych, potocznie zwanych promocjami SMS, programów lojalnościowych opartych na komunikacji SMS oraz akcji m-kuponowych.

— W przyszłości dołączą do nich również reklamy MMS-owe. Trzeba jednak zaczekać z masowym rozwojem tej usługi — jak wskazują doświadczenia innych krajów — aż na rynek wejdą tzw. wirtualni operatorzy GSM. M-marketing może w przyszłości znaleźć zastosowanie w tzw. kanałach informacyjnych. Obecnie w telefonach można jedynie odczytać — nie licząc sieci ERA — informację o adresie stacji bazowej, w obrębie której znajduje się abonent. W przyszłości pojawi się możliwość odbioru komercyjnych informacji z wybranego przez abonenta kanału dedykowanego np. sieci stacji benzynowych czy restauracji — podkreśla Andrzej Ziemiński.

Jerzy Dryndos potwierdza, że rozwój marketingu komórkowego jest nieuchronny. Jego pozytywną stroną będzie wybór interesujących użytkownika informacji, a negatywną — koszmarny spam SMS-owy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Brzozowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Telekomunikacja / M-biznes dopiero ruszy