Ostatnie zamieszanie wokół Ukrainy nie zniechęciło Mabionu, spółki biotechnologicznej notowanej na GPW, do podpisania umowy z ukraińskim producentem leków JSC Farmak. Nowy partner zajmie się rejestracją i dystrybucją polskiego leku biopodobnego MabionCD20, stosowanego w terapii nowotworów krwi, na terenie Ukrainy, Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Gruzji, Kazachstanu, Kirgistanu, Mołdawii, Tadżykistanu, Turkmenistanu i Uzbekistanu.
— Przychody z tytułu umowy w okresie 5 lat mogą przekroczyć 113 mln zł — szacuje Maciej Wieczorek, prezes Mabionu. Tylko za sprzedaż praw do dossier rejestracyjnego Mabion dostanie 500 tys. EUR (2,1 mln zł), połowę po podpisaniu umowy, połowę po dopuszczeniu leku do obrotu na terenie Ukrainy, gdzie nowy partner może pochwalić się silną pozycją. Ma ok. 5-procentowy udział w rynku farmaceutycznym, a jego roczne obroty sięgają 250 mln USD (762,5 mln zł).
Znaczną część sprzedaży generuje poza krajem — 20 najważniejszychrynków zagranicznych odpowiada za 16 proc. sprzedaży Farmaka. Mabion ma już partnerów, którzy zajmą się sprzedażą MabionuCD20 w Turcji, na terenie Ameryki Południowej i Środkowej, Afryki Północnej, Bałkanów oraz Bliskiego Wschodu.
Polski lek trafi tam najwcześniej pod koniec 2014 r. Światowy rynek leku oryginalnego MabThera, z którym MabionCD20 będzie konkurował, jest wart 5 mld USD. Mabion chce zdobyć minimum 5-procentowy udział w globalnej sprzedaży — liczy na kilkaset milionów dolarów przychodów rocznie w perspektywie trzech lat od rejestracji.