Mądrość konsultanta ostudzi ryzykanta

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2017-07-04 22:00
zaktualizowano: 2017-07-04 19:36

Odzieżowy gigant padł ofiarą błędów w oprogramowaniu. Czy lepszy doradca uchroniłby go przed stratą milionów złotych?

Perfekcjonizm połączony z tolerancją dla ludzkich słabości — z tego znany był Thomas Watson, założyciel i pierwszy szef IBM.

KROK PO KROKU:
KROK PO KROKU:
Jak przełamywać opór związany z chmurą? Powściągliwie, stopniowo, na początku proponując klientom rozwiązanie hybrydowe, polegające na tym, że część danych będą przechowywać na swoich serwerach, a część na naszych — lub w cloudzie — mówi Bogdan Zborowski, dyrektor zarządzający itelligence.
[FOT. ARC]

Doskonale oddaje to być może apokryficzna opowiastka. Jeden z młodych menedżerów przez złą decyzję naraził koncern na milionowe straty. „Spodziewam się, że będzie chciał mnie pan zastrzelić” — powiedział „winowajca”, wchodząc do gabinetu prezesa. „Nic z tego, młody człowieku” — brzmiała odpowiedź. „Nie zrobiłbym tego komuś, na czyją edukację właśnie wydałem parę milionów dolarów. Te pieniądze muszą mi się zwrócić”.

A co, jeśli nasz szef nie jest nawet w jednej dziesiątej tak tolerancyjny jak Tom Watson? Lepiej unikać pomyłek jak ognia. Również przy wdrożeniach IT. Doświadczył tego m.in. polski potentat odzieżowy. Ostatnio pojawiły się informacje o jego złych wynikach finansowych. W oficjalnym oświadczeniu zarząd podał, że głównym powodem jest uruchomiony niedawno system ERP. Błędy w oprogramowaniu kosztowały spółkę 10 mln zł. Jaka płynie z tego nauka?

Co za dużo, to niezdrowo

Duża różnorodność cyfrowej oferty tylko z pozoru jest ułatwieniem. Nadmiar wyboru sprawia, że niektórzy klienci nie wiedzą, w jakie rozwiązanie zainwestować. W rezultacie zwlekają z wdrożeniami. Pozostają firmami w dużym stopniu analogowymi.

— Wielość i różnorodność produktów IT dla biznesu może przyprawić o zawrót głowy — od prostych rozwiązań wspomagających pracę poszczególnych działów po zintegrowane systemy, obejmujące niemal wszystkie sfery działalności firm. Ostatnim krzykiem technologicznej mody są zintegrowane systemy ERP, których działanie uwzględnia nie tyle strukturę działową przedsiębiorstwa, ile jego procesy biznesowe — wymienia Renata Łukasik, dyrektor ds. oprogramowania i członek zarządu w spółce Macrologic.

Systemy ERP, CRM, BI, platformy WWW i mobile, rozwiązania stacjonarne i dostępne przez internet — mówienie o nadmiarze wyboru w przypadku biznesowego IT nie jest przesadą. Problemem może być przekonanie ludzi biznesu, że stać ich na zaawansowane narzędzia.

— Skromny budżet nie musi być przeszkodą. Szansę na informatyzację daje chmura obliczeniowa, czyli obsługa procesów biznesowych jako usługa. Dzięki temu przedsiębiorca może swoje zasoby inwestować w to, co przynosi mu największe zyski — podkreśla Bogdan Zborowski, dyrektor zarządzający itelligence.

Jak budowla z klocków

Prawdziwy hamulec informatyzacji firm tkwi w braku wiedzy i kwalifikacji cyfrowych u biznesowych decydentów. — Klienci obawiają się o bezpieczeństwo przechowywanych na zewnątrz danych. Pytają też o dostępność środowisk, o serwis. Wszystkie te sprawy trzeba zdefiniować i uregulować w umowie SLA, która określa zakres i dostępność specyficznych usług — podpowiada Bogdan Zborowski. Jak rozwiać obawy i wątpliwości potencjalnych użytkowników? Dostawcy IT nie mogą zakładać, że klienci są biegli w tym samym stopniu co oni w zagadnieniach technologicznych. Nic bardziej mylnego — ocenia Paweł Stopczyński, dyrektor ds. badań i rozwoju w firmie CryptoMind.

Jako przykład podaje zbyt lekceważące podejście wielu przedsiębiorstw do cyberbezpieczeństwa. Obwinia za to przedstawicieli swojego segmentu IT, którzy wierzą, że o ochronie systemów i danych mówi się coraz więcej. Tymczasem większość rad, ostrzeżeń i komunikatów marketingowych ginie w tzw. szumie informacyjnym. Dlatego powinnością producentów i dystrybutorów oprogramowania jest edukowanie rynku.

— Nie istnieje pytanie, czy nastąpi atak, ale kiedy. Wielu przedsiębiorców już to rozumie, dlatego inwestują w IT security. Szkoda, że są to głównie antywirusy i inne podstawowe narzędzia. A szyfrowanie, które jest naszą domeną, traktują jako metodę zarezerwowaną tylko dla informacji poufnych i tajnych.

Pokazuje to, że trzeba nieść kaganek cyfrowej oświaty do menedżerów, urzędów i firm — argumentuje dyrektor Paweł Stopczyński. Dla Bogdana Zborowskiego antidotum na niewiedzę jest konsulting IT. Niezależny, zewnętrzny partner technologiczny — tłumaczy — weźmie pod lupę środowisko informatyczne przedsiębiorstwa, określi, jak można je unowocześnić i usprawnić, wreszcie wskaże efektywne i korzystne cenowo narzędzia.

— Ponad połowa przychodów itelligence pochodzi z hostingu, ale częścią każdej naszej usługi jest doradztwo. Wyobraźmy sobie firmę o specyficznych oczekiwaniach. Sprawdzimy, czy i w jakim stopniu spełni je standardowy cloud computing, a następnie zaproponujemy rozwiązanie uwzględniające życzenia i potrzeby przedsiębiorstwa — wyjaśnia Bogdan Zborowski. Wybór rozwiązania będzie łatwiejszy, jeśli potencjalny użytkownik zda sobie sprawę, że bez względu na wielkość firmy można stosować te same technologie. Tyle że ich skala powinna być różna w zależności od potrzeb danego podmiotu. — Każdy system IT jest jak budowla z klocków: klient decyduje, z ilu i jakich elementów będzie się on składał. Najistotniejsze jest to, aby zapewnić elastyczność — a wtedy w miarę rozwoju przedsiębiorstwa można będzie

dodawać kolejne funkcjonalności czy procesy biznesowe — zapewnia Bogdan Zborowski.

Skazani na zmiany

Do tzw. transformacji cyfrowej nie potrzeba przekonywać największych spółek. Z reguły dysponują rozwiniętą infrastrukturą IT. Często jednak chcą wyjść za granicę, lepiej zarządzać łańcuchem dostaw czy zwiększyć liczbę klientów — często wiąże się to z koniecznością rozszerzenia systemu informatycznego, uzupełnienia go o pewne elementy. A jak jest z biznesowymi średniakami? Dyrektor zarządzający itelligence twierdzi, że w ich przypadku najwięcej wdrożeń i usług dotyczy uporządkowania i automatyzacji najistotniejszych procesów — jak finanse, logistyka i produkcja. Bez tego firmy nie mogą się rozwijać i zdobywać nowych rynków.

— Wcześniej średnie firmy z reguły były wspierane przez małych polskich dostawców IT. Sytuacja diametralnie się zmienia, gdy zaczynają przejawiać międzynarodowe ambicje, stawiać na eksport, na zagraniczne kontrakty — lokalny partner technologiczny może nie być w stanie im pomóc. Wówczas zwracają się do większego dostawcy usług, za którym stoi rozpoznawalne na świecie logo — opisuje Bogdan Zborowski.

Wiele przedsiębiorstw chciałoby się ukryć przed rewolucją cyfrową. Nic z tego. Globalizacja wymusza zmiany. Niekiedy to kontrahent żąda od średniaków inwestycji w technologie spełniające międzynarodowe standardy i ujednolicające komunikację. Narzędzia zleceniobiorcy muszą być kompatybilne z rozwiązaniami zleceniodawcy, a najlepiej jeśli pochodzą od rozpoznawalnych renomowanych producentów.

— Z jakiego systemu korzystacie? — słyszy właściciel lub szef małego przedsiębiorstwa, który chce współpracować z europejskim czy światowym graczem. Odpowiedź „SAP” rozwiewa wszelkie wątpliwości. Taki standard obowiązuje w przemyśle. Pytający wie, że ma do czynienia z wiarygodnym partnerem — uświadamia Bogdan Zborowski.

Z drugiej strony, nawet najlepszy system nie gwarantuje sukcesu. Pokazuje to wspomniany przypadek krajowego giganta odzieżowego, który z powodu nieodpowiedniego rozwiązania ERP odnotował milionowe straty. Czy to argument za tym, by zawsze posiłkować się outsourcingiem i doradztwem? Szef itelligence zapewnia, że dostawcy usług mogą dzielić się najnowszą infrastrukturą i wiedzą, mają także doświadczony zespół fachowców. Tymczasem na stacjonarną teleinformatykę nie każdego stać, a od kiedy na rynku brakuje specjalistów IT, pozyskanie ich jest kosztowne i trudne.

Możesz zainteresować się również: