Magia słowa Internet gwarantowała zyski
W minionym tygodniu WIG zdołał powtórnie ustanowić historyczny rekord. Zwykle przy tego typu okazjach strzelają korki od szampanów, a inwestorzy świętują hossę na parkiecie. Jednak ostatnia radość wydaje się jakby mniej spontaniczna. W sumie nie ma się czemu specjalnie dziwić. Dotyczyła ona raczej wąskiej grupy inwestorów. Profity stały się udziałem akcjonariuszy spółek związanych z Internetem lub zamierzających rozpocząć w nim działalność.
TAKĄ SYTUACJĘ wyraźnie oddaje zmiana poszczególnych indeksów. WIG Teleinformatyka w ciągu 6 sesji podskoczył o ponad 12 proc. Jednocześnie w tym samym czasie MIDWIG podążył w przeciwnym kierunku i obniżył się o przeszło 7 proc. Zmianę wartości WIG-u (+ 0,1 proc.) uznać należy za symboliczną.
W OPINII analityków, inwestorzy nie powinni obawiać się o stan swoich portfeli w perspektywie długoterminowej. Rynek w zgodnej opinii większości powinien rosnąć. Większe trudności sprawia możliwość prawidłowego odgadnięcia przebiegu wydarzeń na GPW na najbliższych sesjach. Prawdopodobnie koniunktura w Warszawie będzie zbieżna z nastrojami utrzymującymi się na innych giełdach.
HITEM inwestycyjnym okazały się akcje Ariela. Wartość rynkowa radomskiej spółki po piątkowej sesji wyniosła 14,25 mln zł (tydzień wcześniej niespełna 6,5 mln zł). W przekroju 6 sesji akcje spółki podskoczyły o ponad 120 proc. Skok ich wartości jest doprawdy imponujący. Tym bardziej że oprócz zapowiedzi kupna providera internetowego firma nie zaoferowała nic nowego.
NA DRIGIM biegunie znalazł się także reprezentant sektora lekkiego — Bielbaw, którego akcje straciły 16,5 proc. Wcześniej trefny komunikat, teraz wysokie straty za 1999 rok (ponad 3,2 mln zł). Nic dziwnego, że kurs spada.