Rozwój gospodarki bez odlewów metali nieżelaznych jest niemożliwy. Wykorzystuje je niemal każda gałąź przemysłu.
Zdaniem fachowców, odlewnictwo na świecie jest branżą wciąż się rozwijającą. Tendencje wzrostowe obserwuje się w USA oraz u europejskich potentatów — Francji i Niemiec. W każdym z tych krajów rośnie produkcja odlewów metali nieżelaznych. Wzrost spowodowany jest między innymi zwiększeniem inwestycji budowlanych w USA i Chinach, a także całkowitą eliminacją — zgodnie z dyrektywami unijnymi — stopów ołowiu ze wszystkich dziedzin przemysłu. Rozwój rynku odlewów metali nieżelaznych pociąga za sobą systematyczny wzrost cen aluminium, miedzi i cynku. Cenowej hossie opiera się tylko magnez. W takim klimacie swoje miejsce odnaleźć próbuje rodzime odlewnictwo stopów lekkich.
Sytuacja
W latach 70. polskie odlewnictwo zajmowało 7-8 miejsce na świecie z roczną produkcją na poziomie 2,7 mln ton. Obecnie, z około 800 tys. ton odlewów wykonywanych rocznie, z czego 25 proc. stanowią odlewy metali nieżelaznych, nie mieścimy się w pierwszej dwudziestce.
— Spadku produkcji odlewów w porównaniu z latami 70., czyli okresem o zupełnie innej sytuacji gospodarczej w kraju, nie nazwałbym kryzysem odlewnictwa. Produkcja działających w kraju odlewni systematycznie wzrasta. Jednak wzrost ten należy przypisywać przede wszystkim eksportowi — mówi Zbigniew Ronduda, prezes Odlewni Polskich w Starachowicach.
Odlewami z Polski są zainteresowane Niemcy, Francja, Włochy, a także kraje skandynawskie. Średnio Polska eksportuje 50 proc. rocznej produkcji odlewniczej. Zdaniem Zbigniewa Rondudy, oznacza to, iż potrafimy sprostać wymaganiom odbiorców.
— Ta sytuacja może się jednak zmienić. Mamy stosunkowo niskie koszty produkcji, ale dogania nas wschodnia konkurencja — tam są one jeszcze mniejsze — dodaje Zbigniew Ronduda.
Czy tamtejsi producenci mogą zatem wyrugować nas z rynku?
— Polskie firmy, chcąc utrzymać pozycję, muszą inwestować w nowe technologie, aby konkurować cenowo i jakościowo. Muszą też usprawniać organizację produkcji, np. dostawy just in time. Najistotniejsza jest jednak jakość i optymalizacja kosztów wytwarzania — podkreśla Zbigniew Ronduda.
Specjalizacja
Rozwój rynku odlewów metali nieżelaznych pociąga za sobą systematyczny wzrost cen aluminium, miedzi i cynku.
— Obecnie aluminium zajmuje drugie po żelazie miejsce jako najbardziej popularny i najczęściej stosowany metal na świecie. Najbardziej dynamiczny wzrost zastosowań wyrobów na bazie aluminium i jego stopów przypada na ostatnie 50 lat, czego przykładem jest fakt, że w roku 1980 zużycie aluminium przypadające na jednego mieszkańca w Europie wynosiło 14 kg, a obecnie 22-25 kg — mówi Mieczysław Woch, dyrektor ds. przetwórstwa i inżynierii materiałowej Instytutu Metali Nieżelaznych.
Przez ostatni rok cynk podrożał prawie o 250, aluminium — o 40 proc. Zwyżkujące notowania surowców pociągają za sobą wzrost kosztów producentów wykorzystujących komponenty wykonane z cynku i aluminium. Producenci odlewów cynkowych czekają na odwrócenie koniunktury i spadek cen do poziomu akceptowalnego dla odbiorców. Wszystko wskazuje jednak na to, iż są to płonne nadzieje. Gwałtownie rosnący popyt Chin jest odpowiedzialny za wzrost globalnego zapotrzebowania na cynk, co powoduje, że ceny rosną. Taka sytuacja jest niezwykle korzystna dla wytwórców odlewów magnezowych.
— Obecna koniunktura na stopy magnezu, wynika nie tylko z zapotrzebowania na lekkie i trwałe konstrukcje, opanowania technologii przygotowania ciekłego metalu i odlewania w sposób bezpieczny dla środowiska, ale także z niskiej ceny stopów magnezu — przyznaje Grzegorz Bielowicki, prezes odlewni komponentów magnezowych Euromag.
Cena surowca magnezowego jest 5,5-razy niższa od ceny cynku. Magnez jest też tańszy od aluminium. Dodatkowo jest lżejszy od innych, wykorzystywanych metali, ma lepsze właściwości mechaniczne. Poza tym tłumi fale elektromagnetyczne, można odlewać z niego bardziej złożone odlewy niż z cynku. Nie bez znaczenia pozostaje również duża podaż tego surowca. W przeciwieństwie do cynku i aluminium złoża magnezu jeszcze długo nie ulegną wyczerpaniu.
— Rozwój technologii odlewania magnezu oraz zwrot odbiorców cynku, aluminium, stali i plastiku w kierunku tego surowca jeszcze przyspieszy tempo rozwoju rynku odlewów magnezowych. Wszystkie wymienione czynniki — począwszy od sprzyjającej koniunktury, poprzez możliwość zastąpienia odlewów z cynku i aluminium, aż do rosnącej popularności i mnogości zastosowań magnezu sprawiają, iż odlewnictwo magnezowe ma przed sobą niezwykle korzystne perspektywy. Szacowany na najbliższe lata wzrost liczby zastosowań magnezu będzie wynosił 15-20 proc. rocznie — przekonuje Grzegorz Bielowicki.
Problem w tym, że na naszym rynku brakuje firm wyspecjalizowanych w odlewach magnezowych. Metal ten nie był dotąd często wykorzystywany w przemyśle, ze względu na brak odpowiednich technologii przerobu.
— Także odlewnictwo miedzi i stopów miedzi jest mało rozpowszechnione. Dawniej było związane z przemysłem maszynowym. Jego współpraca z przemysłem wydobywczym miedzi oraz z jej przetwórstwem była słabo rozwinięta, chociażby z uwagi na to, że głównym surowcem dla tych odlewni był i nadal jest złom, a nie czysta miedź katodowa, którą produkujemy. My nie produkujemy odlewanych wyrobów z miedzi, ani z jej stopów — dodaje Włodzimierz Koźmiński, dyrektor generalny ds. hutnictwa i ekologii KGHM Polska Miedź.
Stymulacja
Dzisiaj to przemysł motoryzacyjny stymuluje rozwój nowoczesnego odlewnictwa. Dla przykładu we Francji odbiera on około 76 proc. odlewów z żeliwa sferoidalnego, 50 proc. z żeliwa szarego i aż 90 proc. odlewów z metali nieżelaznych, głównie — ze stopów aluminium. Motoryzacja stawia przed odlewnictwem wymagania, chce odlewów coraz lepszej jakości i po coraz niższych cenach, ale w zamian zapewnia wielki rynek zbytu. Teoretycznie jest to rynek także dla odlewni polskich. Tylko że polskiego przemysłu samochodowego nie ma, pozostaje więc rynek Unii.
— To prawda, rynkiem strategicznym dla odlewnictwa magnezowego jest branża motoryzacyjna, która wykazuje największe zapotrzebowanie na stopy magnezu. Szacuje się, iż 70 proc. odlewów magnezowych przeznaczonych jest właśnie dla przemysłu samochodowego. Ich odbiorcami są też firmy z branży elektronicznej i maszynowej, w dalszej perspektywie także lotniczej — mówi Grzegorz Bielowicki.