Majka zapracował już na emeryturę

Nasz najlepszy kolarz ma zaledwie 27 lat, a już zapewnione świadczenie emerytalne. Polska nie płaci jednak fortuny

Rafał Majka zdobył w sobotę w Rio de Janeiro brązowy medal igrzysk olimpijskich. Kibice cieszyli się i... rozpaczali, bo polski kolarz miał formę na złoto i na najcenniejszy krążek po prostu sobie zasłużył. Brąz wystarczył jednak, żeby sportowiec zapewnił sobie tzw. emeryturę olimpijską. Formalnie nie jest to emerytura — świadczenie wypłaca ministerstwo sportu na wniosek zainteresowanego, który musi spełnić kilka wymogów określonych w ustawie: zdobyć medal na igrzyskach olimpijskich (letnich lub zimowych), zawodach Przyjaźń’ 84 (Polska zbojkotowała igrzyska w Los Angeles), igrzyskach paraolimpijskich lub igrzyskach głuchych; ukończyć 40 lat i mieć polskie obywatelstwo; nie brać udziału w zawodach organizowanych przez polski związek sportowy; na stałe zamieszkiwać w państwie UE lub EFTA i nie mieć na koncie prawomocnego wyroku skazującego za umyślne przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. Rafał Majka nabył prawa do świadczenia, choć musi na nie poczekać jeszcze kilkanaście lat. Nasz brązowy medalista nie powinien jednak raczej spocząć na laurach, bo wysokość olimpijskiej emerytury nie pozwala na pławienie się w luksusie. Zgodnie z ustawą, świadczenie jest równe podstawie kwoty bazowej dla członków korpusu służby cywilnej (stawka określona w ustawie budżetowej) pomnożonej przez 1,4. Obecnie jest to 2623,37 zł, czyli 31 480,44 zł rocznie. Co istotne — od kwoty tej sportowcy nie muszą odprowadzać składki ZUS, płacą natomiast podatek dochodowy. Polski kolarz, w przeciwieństwie do wielu innych sportowców uprawiających mniej popularne dyscypliny, otoczony jest sponsorami. Na oficjalnej stronie umieścił w zakładce „sponsorzy” następujące firmy: Tinkoff Bank, Saxo Bank, Citroen, Adgarfit i Specialized. Kontrolowany przez rosyjskiego przedsiębiorcę Olega Tińkowa bank jest właścicielem ekipy kolarskiej, w której na co dzień startuje Polak. Rafał Majka nie jest jednak z pewnością tak bogaty jak piłkarz Robert Lewandowski czy koszykarz Marcin Gortat, choć ma już na koncie czołowe miejsca w „generalkach” Giro d’Italia i Vuelta a Espana, a przede wszystkim trzy etapowe zwycięstwa i dwa końcowe triumfy w klasyfikacji górskiej najbardziej prestiżowego wyścigu Tour de France. Cycling News podaje, że w tym roku zwycięzca górskiej rywalizacji Tour de France otrzymał 25 tys. EUR, a za każdy dzień jazdy w koszulce w czerwone kropki, którą zakłada najlepszy „góral”, zawodnik dostaje 600 EUR. Etapowa wygrana warta jest natomiast 11 tys. EUR. Jak by nie liczyć, Rafał Majka lepiej zarobi, nadal pedałując, niż gdyby już zaczął pobierać daninę ministerstwa. Za cztery lata podczas igrzysk w Tokio nasz kolarz będzie dobijał do 31 lat, a tyle ma obecnie Chris Froome, wielki przegrany z Rio i zwycięzca tegorocznego Tour de France. Za zwycięstwo zgarnął 500 tys. EUR.

SPORT DRUŻYNOWY:
Zobacz więcej

SPORT DRUŻYNOWY:

Rafał Majka spisał się podczas sobotniego wyścigu rewelacyjnie, ale pomagała cała drużyna biało-czerwonych z byłym mistrzem świata Michałem Kwiatkowskim na czele. Kolarstwo opiera się na taktyce zespołowej, więc zwycięzca Tour de France dzieli się nagrodą z kolegami. Medalem olimpijskim nie da się jednak podzielić. EASTNEWS-ANDRZEJ SZKOCKI-POLSKA PRESS

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka, Michał Żuławiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Majka zapracował już na emeryturę