Makler na złotym zasiłku

Kamilla Staszak
opublikowano: 27-04-2009, 00:00

Francuzi wylani z pracy z londyńskiego City znaleźli żyłę złota nad Sekwaną.

W Wielkiej Brytanii zasiłek to zaledwie 60 GBP tygodniowo. We Francji można inkasować ponad 6 tys. EUR miesięcznie.

Tysiące pracowników dotkniętego kryzysem brytyjskiego sektora finansowego straciło posady, a szykowane są kolejne zwolnienia. Wśród bezrobotnych znalazło się wielu Francuzów, którzy po drugiej stronie kanału La Manche szukali posad bardziej lukratywnych niż nad Sekwaną. Według nieoficjalnych danych, w Wielkiej Brytanii pracowało około 300 tys. Francuzów, z czego wielu w sektorze finansowym.

Jeszcze rok temu wszyscy chwalili tamtejszy system, który pozwalał płacić mniejsze podatki. Nazywali francuskiego fiskusa przeżytkiem z epoki socjalizmu, który przeszkadza efektywnie rozwijać się gospodarce. Przekonywali, że opiekuńczy system nie zachęca bezrobotnych do szybkiego znalezienia pracy.

W Wielkiej Brytanii zasiłek jest niewielki — stała, niezależna od poprzednich zarobków stawka wynosi zaledwie 60 GBP tygodniowo (340 zł) plus ewentualnie opłacenie czynszu za mieszkanie. We Francji można zainkasować nawet 6367 EUR, czyli 30 tys. zł miesięcznie!

Dziś, kiedy sami znaleźli się na zielonej trawce, nie mają skrupułów, aby ten pogardzany system wykorzystać i zainkasować dużo wyższe wsparcie dla bezrobotnych. Widać nie zapomnieli królującej jeszcze niedawno w finansach zasady "greed is good" (chciwość jest dobra).

Instrukcja obsługi

Jak osłodzić bezrobocie hojnym francuskim zasiłkiem? Po pierwsze, trzeba wcześniej pracować na dobrze opłacanej posadzie w Wielkiej Brytanii. Co najmniej przez 16 miesięcy w ostatnich 26. Wówczas można liczyć na pobieranie pieniędzy od państwa przez 23 miesiące. Jeśli pracowało się krócej, zasiłek będzie przysługiwał tylko przez 7-12 miesięcy.

Po otrzymaniu wymówienia z londyńskiej pracy, ale przed powrotem do kraju trzeba zaopatrzyć się w formularz E301 dostępny w HMRC (Her Majesty’s Revenue and Customs), czyli w biurze lokalnego fiskusa. W swojej ojczyźnie powracający Francuz, który chce korzystać z dobrodziejstw socjalu, musi przepracować od jednego do trzydziestu dni. Ale ani dnia dłużej!

"W przeciwnym razie stawka waszego zasiłku dla bezrobotnych nie będzie liczona według pensji angielskiej, ale nowych zarobków we Francji" — ostrzega na blogu Matthieu zatrudniony wcześniej w banku inwestycyjnym, w którym zajmował się tworzeniem produktów finansowych. Blog należy do French in London, nieformalnej grupy skupiającej Francuzów mieszkających w stolicy Wielkiej Brytanii.

Matthieu ma zamiar przepracować kilka godzin jako baby-sitter albo robić kanapki w McDonalds’ie. Wszystko po to, by potem pobierać równowartość 57,4 proc. pensji finansisty pracującego we Francji na podobnym stanowisku jak Matthieu w Londynie. Nad Sekwaną wysokość zasiłku dla bezrobotnych uzależniona jest od otrzymywanych wcześniej poborów. I chociaż podobna posada jest z pewnością gorzej opłacana niż w londyńskim City, to Matthieu może się spodziewać comiesięcznych wpływów na konto powyżej 6 tys. EUR. To najwyższa kwota możliwa do uzyskania, nawet jeśli wcześniej zarabiało się miliony. Zaradny Matthieu zwierza się, że ma zamiar wykorzystać czas na szukanie pracy w Hongkongu.

Zgodnie z prawem

Przywilej socjalny, że którego ma zamiar skorzystać, jest zgodny z obowiązującym w Unii Europejskiej prawem zezwalającym na wolny przepływ siły roboczej między krajami. Dlatego Francuz, który nie zapłacił ani grosza podatku we Francji (z wyjątkiem tych kilku dni przepracowanych w barze szybkiej obsługi), może zostać beneficjentem rozbudowanej opieki społecznej w swojej ojczyźnie. Umożliwia to odmienność systemów podatkowych oraz opieki społecznej w poszczególnych krajach.

Oczywiście z tych samych uprawnień może także skorzystać Anglik zwolniony z pracy we Francji, jeśli nie chce wracać do ojczyzny. Może dostać dwuletni zasiłek równy nawet 80 proc. pensji z ostatniego roku. Gdyby wrócił do ojczyzny, dostałby 60 GBP.

Co na to francuskie urzędy pracy?

— Nie do naszej instytucji zależy podważanie obowiązującego prawa. Jesteśmy jedynie jego wykonawcami — mówi Denis Maillard z UNEDIC (Union Nationale pour l’Emploi dans l’Industrie et le Commerce), organizacji zajmującej się we Francji przyznawaniem zasiłków dla bezrobotnych.

Brak składek od powracających obywateli obciąża budżet państwa. Nie wiadomo, ilu bezrobotnych francuskich finansistów przyjechało z Londynu w tym roku. Ostatnie dostępne dane są z jesieni, kiedy kryzys dopiero się rozkręcał. We Francji były 24 osoby, którym przyznano najwyższą stawkę dla bezrobotnych (bo zarabiały powyżej 7 tys. EUR netto), z czego dla czterech obliczono je na podstawie pensji angielskiej. Trwa zbieranie aktualnych statystyk. Władze przewidują, że powracających bezrobotnych jest zdecydowanie więcej, bo w przyznawaniu zapomóg obowiązuje 75-dniowy okres karencji. A kryzys finansowy, który ogarnął świat, zmusza kolejne firmy do redukcji zatrudnienia.

Eksperci prognozują, że bezrobocie we Francji sięgnie w tym roku 9,8 proc. w porównaniu z 7,3 proc. w zeszłym, w 2010 r. może dojść nawet do 10,6 proc. n

Najsłynniejszym maklerem ostatnich lat jest 31 letni Jerome Kerviel. Dzięki jego nietrafionym i nieautoryzowanym inwestycjom francuski Societe Generale stracił w ubiegłym roku 4,9 mld EUR. W Societe Generale makler zaczął pracować w 2000 r. Jego praca polegała m.in. na inwestycjach opartych na przewidywanych zachowaniach europejskiego rynku akcji. Dzięki swoim dokonaniom Jerome Kerviel zapisał się jako dotychczasowy rekordzista. Wyprzedził m.in. Nicka Leesona, który w 1995 r. doprowadził do upadku brytyjski Barrings Bank, tracąc 1,4 mld USD na transakcjach, których nie miał prawa dokonywać.

Makler to bardzo dobrze płatne zajęcie. Jak wynika z wyliczeń urzędu statystycznego, w ubiegłym roku był to drugi najlepiej opłacany zawód w Wielkiej Brytanii. Średnia roczna pensja sięgała ponad 94,3 tys. GBP (465 tys. zł), czyli 7,9 tys. GBP na miesiąc.

6,7

proc. Tyle wyniosła stopa bezrobocia w Wielkiej Brytanii w lutym. Miesiąc wcześniej odsetek osób bez pracy wynosił 6,5 proc….

8,6

proc. …a tyle wyniosła we Francji. Miesiąc wcześniej było to 8,5 proc.

34

tys. Tyle osób może w tym roku stracić pracę w londyńskim City — prognozuje CEBR, brytyjskie centrum badań ekonomicznych. 15 tys. z nich mają stanowić przedstawiciele branży finansowej.

1,9

proc. O tyle skurczyła się brytyjska gospodarka w I kw. licząc kwartał do kwartału, po spadku o 1,6 proc. poprzednio. To największy spadek od 1979 r. Ekonomiści spodziewali się że PKB spadnie o 1,5 proc.

Kamilla Staszak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamilla Staszak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu