Znana sieć hurtowni zakotwiczyła w dużych miastach. Teraz ruszy w Polskę z małymi halami, wchodząc w paradę Eurocashowi.
Należąca do niemieckiej grupy handlowej Metro sieć Makro uruchomiła w naszym kraju 27 dużych, samoobsługowych hurtowni, których roczna sprzedaż grubo przekracza 7 mld zł. Do tej pory Niemcy otwierali hale w największych polskich miastach. Zaczynają jednak myśleć o ekspansji w mniejszych miejscowościach.
Teraz Zakopane
— W Polsce, poza największymi miastami, jest wiele innych miejscowości atrakcyjnych pod względem możliwości handlowych, jak na przykład Zakopane czy popularne kurorty nadmorskie. Myślimy o wejściu do takich miejscowości, otwierając w nich hale mniejszego formatu — mówi Uwe Hölzer, nowy prezes Makro Cash & Carry Polska.
Strategia firmy przewiduje, aby docelowo sieć jej hurtowni pokryła cały kraj, tak aby klienci (głównie detaliści i restauratorzy) mogli dotrzeć do najbliższej hali Makro w godzinę. Firma wybuduje więc wiele nowych obiektów.
— W tym roku otworzy- my jeszcze dwie nowe hale, w Łodzi i Szczawnie-Zdroju k. Wałbrzycha. W 2009 r. planujemy otwarcia w Poznaniu i Wrocławiu. W następnych latach chcemy otwierać kolejne placówki — mówi Uwe Hölzer.
Widać więc, że zanim firma zacznie inwestować w mniejszych miejscowościach, najpierw dokończy ekspansję w dużych miastach. Pierwsze hurtownie mniejszego formatu mają powstać w 2010 r.
Silny rywal
Jedno jest pewne. Wejście do mniejszych miast będzie dla Makro dużym wyzwaniem. Na tym terenie rządzą inni gracze, wśród których bryluje giełdowy Eurocash, który ma w całym kraju ponad 100 hurtowni dyskontowych typu cash & carry. Są one dużo mniejsze od hal Makro i działają w wielu średnich miastach.
— Rozwijamy hurtownie w mniejszych miastach od lat 90. Dzięki temu mamy tam silną pozycję, którą cały czas staramy się umacniać. Makro ma tymczasem przewagę w dużych miastach. Wejście tej firmy do mniejszych miejscowości będzie bardzo trudnym wyzwaniem — ocenia Pedro Martinho, członek zarządu Eurocash.