Zapowiadany wzrost cen reklam będzie oznaczał koniec marzeń o podboju telewizji dla blisko setki reklamodawców. Zyskają wyłącznie duże firmy.
Dwa lata temu w telewizji reklamowało się łącznie około 200 firm. Spadek cen otworzył drzwi na telewizyjne salony ponad 100 nowym reklamodawcom. Są to na ogół małe firmy, a koszt ich kampanii często nie przekracza 1 mln zł, a to — jak na warunki telewizji — mała kwota. Dla nich podniesienie cen będzie prawdopodobnie oznaczać koniec przygody z telewizją. Ich budżety trafią do prasy, radia i reklamy zewnętrznej.
Wojciech Tomczak, rzecznik firmy Unilever Best Foods (drugie miejsce na liście największych reklamodawców w telewizji), ze spokojem przyjął informacje o możliwej podwyżce.
— Ewentualne zmiany cen reklam nie wpłyną na politykę reklamową firmy — mówi Wojciech Tomczak.
Edward Korbel, kierownik działu badań w domu mediowym Mindshare Polska, twierdzi wręcz, że duzi reklamodawcy na porozumieniu nadawców skorzystają.
— Reklamodawcy nie płacą za czas, lecz za widownię, którą oferuje nadawca telewizyjny. Jeżeli obłożenie bloków reklamowych będzie mniejsze, to zakładany efekt reklamowy będzie można osiągnąć przy wykorzystaniu mniejszej liczby spotów — mówi Edward Korbel.
Ryszard Woronowicz, rzecznik Polkomtelu, jednego z największych reklamodawców, nie jest o tym do końca przekonany.
— Wszyscy odczuwamy skutki recesji, ale to nie może być tak, że stacje telewizyjne zrekompensują sobie jej skutki podniesieniem cen reklam — mówi rzecznik operatora sieci Plus GSM.
Eksperci zaznaczają jednak, że wzrostu cen można się spodziewać dopiero na początku 2004 r. Dlaczego?
— Większość stacji podpisała już umowy na cały 2003 r. — mówi Edward Korbel.