Powoli ruszają inwestycje w hutach poza PHS. Nie bez problemów, bowiem banki niechętnie udzielają kredytów stalowemu sektorowi.
Pierwotnie huty poza PHS, objęte rządowym programem restrukturyzacji, zaplanowały inwestycje w latach 2002-06 warte 491,5 mln zł. Dziś kwota ta spadła do niespełna 400 mln zł — ogłosiła upadłość Huta Andrzej, która miała wydać na modernizację 95,5 mln zł.
Część hut już rozpoczęła realizację planów. Blisko 15 mln zł, czyli połowę z prognozowanej kwoty, wydała Huta Pokój. Natomiast Huta Bankowa zainwestowała 7 mln zł z planowanych 90,2 mln zł.
— W kolejnych latach zamierzamy zainwestować 50 mln zł ze środków własnych i 34 mln zł z kredytów. Wysłaliśmy już wnioski kredytowe do 15 banków i czekamy na odpowiedź. Kilka już odmówiło — mówi Artur Warmus z biura zarządu Huty Bankowa.
Powodzenie inwestycji tej spółki, podobnie jak innych hut, zależy nie tylko od kredytów, ale od skuteczności wewnętrznej restrukturyzacji i... współpracy z Polskimi Hutami Stali (PHS). Te ostatnie zaś niecierpliwie czekają na inwestora.
Niezależnie natomiast od planów rozwoju PHS, inwestycje może zrealizować Huta LW. Stołeczna firma zaplanowała nakłady sięgające 190,5 mln zł.
— Te inwestycje są planowane do końca 2006 r. Pierwotnie mieliśmy zamiar realizować je pod koniec tego okresu. Jednak eksperci Komisji Europejskiej rekomendowali przyśpieszenie części z nich i realizację w latach 2003-2004. Dotyczy to projektów szacowanych na 50 mln zł — mówi Ewa Karpińska, rzecznik prasowy huty.
Komisja poradziła też zwiększenie inwestycji w Hucie Batory.
— Planowaliśmy inwestycje sięgające około 30 mln zł, dziś mówimy o 46 mln zł. Huta jest w bardzo trudnej sytuacji, mimo to nakłady mają pochodzić ze środków własnych. Wiemy, że pozyskanie w naszej branży kredytów graniczy z cudem. Mamy jednak spory eksport rur i dzięki temu mamy gotówkę — mówi Andrzej Romański, wiceprezes Huty Batory.