Małe i średnie spółki IT walczą o przetrwanie

Tadeusz Stasiuk, Sebastian Gawłowski
19-10-2001, 00:00

Wydatki na informatyzację nie są priorytetem w czasach ogólnej dekoniunktury gospodarczej — twierdzą analitycy. Ograniczony popyt na usługi spółek IT może wiele z nich doprowadzić na skraj bankructwa. STGroup, który złożył wniosek o upadłość, jest tego najlepszym przykładem.

Złożenie przez wrocławski STGroup wniosku o upadłość jest znaczącym sygnałem zapaści, jaka od kilkunastu miesięcy charakteryzuje krajowy rynek informatyczny. Co gorsza, prognozy na przyszłość wcale nie są dobre, co sugeruje, że może dojść do nowych bankructw. Zdaniem analityków, problem ten dotyczy przede wszystkim jednak firm małych i średnich. Potentaci rynku są raczej bezpieczni.

— Nieduże spółki IT najbardziej odczuwają dekoniunkturę. Wiele z nich zaciągnęło wysokie kredyty na inwestycje, gdyż prognozy mówiły o dynamicznym rozwoju rynku. Obecnie wiele z nich ma problemy z regulacją zobowiązań, co nierzadko grozi utratą płynności — tłumaczy Bogusław Taźbirek, analityk PBK AM.

Jego zdaniem, sprawa STGroup utrudni życie innym podmiotom, gdyż ewentualnych kredytodawców będzie obecnie znacznie trudniej przekonać do dalszego finansowania działalności. Najbardziej odczują to mocno zadłużone spółki, jak chociażby warszawski Apexim. Dzięki podpisanym ostatnio kontraktom spółka ma jednak szanse na utrzymanie się na rynku.

Zdaniem analityka PBK AM, pewnym sposobem na rozwiązanie problemów finansowych może być ograniczenie kosztów pracy, które są jednym z najistotniejszych czynników, które obciążają działalność firmy (np. Interia). Można także wychodzić z najbardziej zagrożonych inwestycji, jak robi to MCI.

W opinii Stefana Knopika, analityka BM BPH, obserwowany okres dekoniunktury i związane z tym problemy finansowe niektórych podmiotów wcale jednak nie sprzyjają przejęciom. Te bowiem realizuje się, by zdobyć nową część rynku lub zlikwidować konkurencję.

— Przejęcie małych firm o znikomym udziale w rynku nic praktycznie nie daje. Natomiast ciężka sytuacja w branży powoduje, że konkurencja ze strony tych podmiotów niejako sama wykrusza się. To raczej małe firmy będą przychodziły od potentatów, szukając u nich wsparcia — ocenia Stefan Knopik.

Z kolei Bogusław Taźbirek zwraca uwagę na mało eksponowany element, jakim jest czynnik ludzki.

— To właśnie ludzie są najważniejszym aktywem spółek IT. Wrogie przejęcia nie mają sensu, gdyż zrażeni pracownicy mogą odejść, co czyni takie rozwiązanie mało efektywnym — wyjaśnia nasz rozmówca.

Tym samym anonsowane w mediach przejście części pracowników STGroup do konkurencji w postaci Techmexu, może jeszcze bardziej utrudnić negocjacje upadającej firmy z wierzycielami.

Zdecydowanie najtrudniej jest ocenić kondycję finansową portali internetowych. Wśród dwóch tego typu firm notowanych na GPW (Interia i Hoga), obydwie generują wysokie straty, a tak zwany break-even point, od którego spółki mają przynosić zyski, z miesiąca na miesiąc coraz bardziej się oddala. Wstępnie mówiło się, że będzie to przyszły rok. Obecnie coraz mniej prawdopodobne wydaje się, by w 2003 r. odzyskały one rentowność. Pocieszające jest jednak to, że portale mają do tej pory niski w stosunku do aktywów poziom zobowiązań. Tyle, że ponosząc straty, mogą mieć problemy z ich regulacją. W tym wypadku spora odpowiedzialność spada na głównych udziałowców, którzy jednak coraz mniej chętnie decydują się wspomóc portale kapitałowo. Można wręcz zakładać, że gdyby tylko nadarzyła się okazja, wyszliby z tych inwestycji. I znowu za przykład może posłużyć STGroup, który borykając się z własnymi problemami na pastwę losu pozostawił Internet Idea, spółkę która zarządzała portalem Yoyo.

W zgodnej opinii analityków, mimo spodziewanej poprawy na przełomie roku, branża IT jeszcze długo nie będzie w stanie wyjść na prostą. Wynika to przede wszystkim z niższych od wcześniej prognozowanych nakładów na informatyzację ze strony administracji publicznej i dużych spółek ze znaczącym udziałem Skarbu Państwa. W efekcie potentaci rynku muszą schodzić jakby poziom niżej, ubiegając się o względy średnich i małych firm, które do niedawna nie były praktycznie żadnym partnerem dla największych emitentów z branży. To z kolei utrudnia działanie firm informatycznych, dla których sektor MSP (małych i średnich przedsiębiorstw) był głównym dostarczycielem przychodów. Dlatego zdaniem naszych rozmówców, należy generalnie oczekiwać gorszych wyników niż w minionych latach. Z giełdowych firm problemy mogą mieć przede wszystkim Macrosoft, Simple czy CSS. Dobrze powinny zaprezentować się za to Computerland i Prokom.

Nie tylko przed spółkami giełdowymi stoi widmo upadłości. Także na rynku niepublicznym nie brakuje bankrutów lub kandydatów na nich. Zakończona fiaskiem emisja akcji Areny wymusiła zamknięcie portalu. W zeszłym roku upadłość ogłosił jeden z największych krajowych dystrybutorów sprzętu komputerowego — TCH Components. Podobny los spotkał warszawskie Tornado 2000 i poznańską Cadenę. Obecnie ważą się losy firmy eMarket, wspólnego przedsięwzięcia Optimusa i Polsatu.

Nieszczególnie przedstawia się także sytuacja kilku spółek z grupy Elektrimu. Likwidowane są m.in. spółki Polish Phonesat i Internet Polska zajmujące się transmisją danych. W najbliższym czasie mają też zapaść decyzje w stosunku do eCenter i Poland.com. O szczęściu może przy tym mówić JTT — wrocławski dystrybutor — który pozyska amerykańskiego inwestora (Enterasys Network).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk, Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rejestracja zamknięta / Małe i średnie spółki IT walczą o przetrwanie