Małe kina w cyfrze

Rafał Kerger
opublikowano: 15-09-2008, 00:00

Minister Bogdan Zdrojewski ogłosi na festiwalu filmów w Gdyni, że małe kina dostaną cyfrowe projektory. Jest też skład nowej rady PISF.

Od dziś na 33. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni kilkadziesiąt filmów zaczyna rywalizację w trzech konkursach o uznanie jurorów, publiczności i dziennikarzy. Wszyscy niecierpliwie czekają na to, komu przy- padną Złote Lwy za najlepszy z 16 filmów zakwalifikowanych do głównego konkursu.

Dla przemysłu filmowego festiwal w Gdyni będzie jednak trochę inny niż zwykle. W tym roku za sprawą Bogdana Zdrojewskiego, ministra kultury i dziedzictwa narodowego, gdyńskie święto filmu zyska także praktyczny wymiar.

Ostatnia chwila

Minister ogłosi program wsparcia małych i studyjnych kin. Aby sprostać wyzwaniu czasów, dostaną one nowoczesne projektory cyfrowe, za co najmniej 100 tys. euro każdy. Na preferencyjnych warunkach.

Stołeczne Muranów i Wisła, katowickie Rialto, skierniewicki Polonez, łódzki Charlie czy Muza w Poznaniu. Między innymi te kina mogą liczyć na pomoc.

Iwona Radziszewska, rzecznik ministra kultury, na razie nie ma wiele na ten temat do powiedzenia. Kryguje się nawet, ko- mentując informację, jakoby Bogdan Zdrojewski miał ogłosić program podczas festiwalu.

— To wcale jeszcze nie jest pewne — mówi Iwona Radziszewska.

Więcej szczegółów zdradza Agnieszka Odorowicz, szefowa Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

— Program ma być ogłoszony podczas festiwalu w Gdyni przez pana ministra. Mogę jedynie powiedzieć, że warunkiem kwalifikacji kina do projektu jest przyrzeczenie, że będzie ono działało przez kilka następnych lat oraz utrzymywało ambitny repertuar, w którym znaczące miejsce zajmie kino europejskie i polskie — mówi Agnieszka Odorowicz.

Jej zdaniem, to ostatni moment, aby uratować małe i studyjne kina przed upadkiem, bo mało kogo z ich właścicieli stać na zakup pro- jektorów cyfrowych, a te za dwa-trzy lata mogą stać się obowiązkowe. Cyfryzacja ponadto znacząco obniży koszty kopii, co sprawi, że dystrybutorzy zaczną chętniej współpracować z małymi kinami.

— Przy cenie tych urządzeń, która wynosi przynajmniej 100 tys. euro, nawet pięćdziesięcioprocentowa dotacja nie zachęciłaby kin studyjnych do zakupu projektorów cyfrowych — uważa Agnieszka Odorowicz.

Dlatego jest pomysł, że urządzenia zostaną udostępnione małym kinom w zamian za coś w rodzaju czynszu dzierżawnego lub opłaty leasingowej, która jednak nie będzie przekraczała równowartości kosztów ich amortyzacji. W operacji będzie pośredniczyć organizacja, która zapewni wkład własny oraz trwałość projektu, bo jest to warunek niezbędny dla uzyskania pieniędzy z UE, z których cyfryzacja może zostać dofinansowana.

Wielcy są spokojni

Dyrektor PISF zapewnia jednocześnie, że program nie jest konkurencją dla sieci multipleksów. ITI, właściciel Multikina, czy też Cinema City, największy w Europie Środkowo-Wschodniej operator kin wielocalowych, nie mają się o co martwić.

— Multikino też otrzymało od nas 25 proc. dofinansowania na zakup cyfrowych projektorów. Kina małe i studyjne trzeba traktować inaczej. One promują ambitne kino i tylko niewielki ich procent jest dochodowy. Często na takim poziomie, za który utrzymać się może jedna rodzina. To nie jest biznes na ogromną skalę — wyjaśnia Agnieszka Odorowicz.

Małe kina nie posiadają się z radości. Dotychczas rzadko miały w dniu premiery dostęp do najbardziej kasowych przebojów, bo wszystkie kopie dystrybutor na pniu wysyłał do kin wielosalowych.

— Po cyfryzacji ten problem zniknie. Jest przecież nawet możliwość, by z pomocą internetu szerokopasmowego te cyfrowe kopie do nas trafiały. A jeśli nie, to dystrybutor może je wgrać do pamięci projektora i ruszyć z tą samą kopią do kolejnego kina — mówi Cecylia Gasz-Płońska, dyrektor Silesia Film.

Silesia Film zawiaduje sześcioma małymi kinami w województwie śląskim, m.in. chorzowską Panoramą, byłym kinem Kosmos, czyli Centrum Sztuki Filmowej w Katowicach, czy legendarnym — także katowickim — kinem Światowid.

— Proszę się nie łudzić. Nie te legendy są w dobrej sytuacji finansowej. W naszej grupie najlepiej radzą sobie Bałtyk z Raciborza, a przede wszystkim Janosik z Żywca. Tam po prostu nie ma w okolicy żadnych multipleksów — przyznaje Cecylia Gasz-Płońska

Polsat w radzie

Tuż przed festiwalem, w piątek, minister kultury ogłosił także, które osoby wybrał do nowej rady Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Rady nadzorczej, która akceptuje plan działania i wydatków Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Trzyletnia kadencja starej rady, w której oprócz filmowców zasiadają także przedstawiciele producentów, dystrybutorów oraz przedstawiciel ze związków zawodowych działających w branży filmowej wygasa 21 czerwca. Nowa Rada PISF rozpocznie pracę dzień później.

W radzie zasiądzie tym razem przedstawiciel Polsatu, jednego z trzech obok ITI i telewizji publicznej największych płatników zasilających budżet PISF. Do poprzedniej rady Polsat nie zgłosił kandydata, więc dwóch miał ITI. Teraz Polsat zdecydował inaczej. Obok Krzysztofa Turkowskiego jest jeszcze 10 innych nowych członków rady: Jacek Bławut, Krzysztof Krauze, Andrzej Seweryn, Piotr Dzięcioł, Barbara Gadomska, Roman Gutek, Edward Miszczak, Sławomir Jóźwik, Maciej Grzywaczewski oraz Wojciech Marczewski

Festiwal w Gdyni potrwa do końca tygodnia. Jego dyrektorem jest Leszek Kopeć, szefem artystycznym Mirosław Bork, a przewodniczącym głównego jury Robert Gliński. n

Komedia w tle

Do konkursu głównego trafiły: "0_1_0" Piotra Łazarkiewicza, "33 sceny z życia" Małgorzaty Szumowskiej, "Boisko bezdomnych" Kasi Adamik, "Bracia Karamazow" Petra Helenki, "Cztery noce z Anną" Jerzego Skolimowskiego, "Droga do raju" Gerwazego Reguły, "Drzazgi" Macieja Pieprzycy, "Jeszcze nie wieczór" Jacka Bławuta, "Lekcje pana Kuki" Dariusza Gajewskiego, "Mała Moskwa" Waldemara Krzystka, "Niezawodny system" Izabeli Szylko, "Ranczo Wilkowyje" Wojciecha Adamczyka, "Rysa" Michała Rosy, "Senność" Magdaleny Piekorz, "Serce na dłoni" Krzysztofa Zanussiego oraz — co wzbudziło największe kontro- wersje — komedia romantyczna "Lejdis" Tomasza Koneckiego, bo widzowie po bilety na ten film szturmowali kina

Czeski film, czyli jak zabić Papałę

Na festiwalu w dniu czeskim, oprócz wielu projekcji, odbędzie się konferencja "Jak w czeskim filmie". Pierwszy raz w Polsce pokazana zostanie budząca niemało emocji rosyjska produkcja historyczna "1612. Chroniki smutnego wriemieni", a także niemiecka "Polska love serenade", a Sylwester Latkowski pokaże dokument "Zabić Papałę".

Państwowy instytut daje kasę młodym

98

debiutów

Tyle nowych filmów w latach 2006-07 dofinansował PISF.

38

Tyle wśród nich było filmów fabularnych. Do tego 42 dokumentalne i 15 animacji.

22

debiutantów

Tylu młodych twórców dostanie dofinansowanie w tym roku.

Filmowy boom

Gdyński festiwal uwidacznia ożywienie w produkcji filmowej w mijającym roku. Do konkursu zgłoszono 33 filmy, zakwalifikowano 16. Kilka kolejnych powstaje w koprodukcjach międzynarodowych (m.in. "Tulpan", "Belladonna" i "Wiosna 1941"). Do tego należy dodać ponad 10 średniometrażowych fabuł realizowanych w ramach programów współfinansowanych przez PISF. Na etapie postprodukcji są 23 dzieła. Wśród nich tak oczekiwane tytuły, jak: "Generał Nil" Ryszarda Bugajskiego, "Popiełuszko" Rafała Wieczyńskiego, "Mniejsze zło" Janusza Morgensterna, "Wichry Kołymy" Marleen Gorris, "Wojna polsko-ruska" Xawerego Żuławskiego, "Afonia i pszczoły" Jana Jakuba Kolskiego czy "Ile waży koń trojański" Juliusza Machulskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy