Miniaturyzacja posuwa się do granic absurdu. Uwielbienie do wszystkiego co małe opanowało nie tylko technikę. Rozpanoszyło się też w ludzkiej psychice i to do tego stopnia, że im coś mniejsze, tym bardziej godne zainteresowania. Ostatnio na przykład w centrum uwagi znalazł się pewien brzdąc — Bacillus anthracis, znany również jako laseczka wąglika. Skutecznie wyparł z pierwszych stron gazet nawet premiera Millera (który w końcu też do najwyższych nie należy) i jego nową ekipę. Wygląda na to, że polscy politycy będą musieli pogodzić się z utratą popularności na rzecz mikrobów. Nie mają bowiem szansy znaleźć w szeregach człowieka dorównującego wzrostem wąglikowi, choć jak udowodnili członkowie odchodzącego rządu, bez trudu znalazłoby się kilku równie szkodliwych.
