Tylko duże, znaczące na rynku firmy, a raczej korporacje mogą negocjować z bankami wysokość oprocentowania, podobnie jak tylko takim firmom, gdy popadają w tarapaty, banki ułatwiają spłatę zadłużenia. Mniejsi kredytobiorcy na taki luksus mogą liczyć tylko wyjątkowo.
Na pytanie zadane bankowi specjalizującemu się w obsłudze małych i średnich przedsiębiorstw, jak pomaga firmom spłacającym kredyt wywiązać się ze zobowiązań, gdy popadną one w tarapaty, otrzymaliśmy odpowiedź: w żaden. Bankowiec, który udzielił tej odpowiedzi, miał co najmniej zdziwioną minę.
— Zazwyczaj starannie badamy spółkę, której udzielamy kredytu, ponadto dbamy o jego należyte zabezpieczenie. Nie negocjujemy z naszymi dłużnikami — mówi przedstawiciel Fortis Banku.
Mogą wszystko
Zgodnie z prawem, jeśli kredyt nie jest spłacany, bank może go w każdej chwili wymówić i domagać się natychmiastowej spłaty należności.
— Nikt banku nie może zmusić do negocjacji z dłużnikiem, umarzania odsetek lub części zadłużenia albo karencji w spłacie — komentuje Sebastian Łuczak, rzecznik Pekao SA.
Widać to było choćby na przykładzie Stoczni Szczecińskiej. Wierzyciele nie dali się przekonać ani Skarbowi Państwa, właścicielowi spółki, ani jej zarządowi. Banki nie chciały już ani czekać na spłatę zobowiązań stoczni, ani dalej jej finansować. Pekao SA za ten upór zapłacił dość wysoką cenę — odebrano mu obsługę emisji obligacji skarbowych.
Jednak sytuacja stoczni jest przykładem na to, że nawet z wielkimi firmami banki nie zawsze chcą negocjować.
Tryb indywidualny
Wiele jednak zależy od podejścia firmy do swojego zadłużenia.
— Gdy zauważamy, że spółka nie spłaca nam kredytu i wielokrotnie ją wzywamy do uregulowania należności, czego rezultatem jest wizyta w oddziale kogoś z firmy, kto prosi o wyrozumiałość, wówczas nie mamy podstaw do negocjacji — mówi Sebastian Łuczak.
Dodaje, że inną pozycję negocjacyjną może mieć firma, która przewiduje, że w najbliższym czasie może nie móc obsłużyć zadłużenia i zaczyna rozmawiać o tym wcześniej.
— Jeśli taka spółka przedstawia nam realny program wyjścia z zapaści, to ma szansę na życzliwe potraktowanie — twierdzi Sebastian Łuczak.
Jego zdaniem, bank może wydłużyć okres spłaty kredytu, co zmniejszy wysokość miesięcznych rat. Kolejnym sposobem jest karencja w spłacie kredytu. Przez taki okres dłużnik reguluje tylko zobowiązania odsetkowe. To dwa najprostsze środki zaradcze, ale niektóre długi można także faktoringować.
— Oczywiście postępowanie banków wobec zalegających ze spłatą dłużników zależy od bardzo wielu czynników — m.in. od tego, jakiej wielkości jest to spółka i jak wysoka jest kwota jej zadłużenia, ponadto czy działa na rynku dającym szansę rozwoju, albo gdy rynek jest w zapaści, to w jakim czasie może nastąpić odbicie. Wielkie znaczenie ma też dla nas to, czy firma przygotowała realny program naprawczy — wyjaśnia Sebastian Łuczak.
Renegocjacje z bankiem umowy kredytowej to nie takie proste zadanie. Przede wszystkim firmy chcą uniknąć przewłaszczenia majątku przez instytucję finansową, usiłują także zataić, jak dalece ich sytuacja jest trudna.
My w Broku (browarach przejętych przez Strzelca), gdy renegocjowaliśmy umowę kredytową z Pekao SA, zgodnie z procedurą przedłożyliśmy przewłaszczony majątek firmy do dyspozycji banku. To w zdecydowany sposób ułatwiło nam rozmowy. W mojej opinii, bardzo wiele zależy od uczciwości i otwartości przedsiębiorstwa. Z doświadczenia wiem, że na dłuższą metę rzetelność popłaca.
Adam Brodowski
prezes Browarów Strzelec