Czytasz dzięki

Małe sklepy lepsze niż supermarkety

opublikowano: 26-04-2020, 22:00

W ostatnich tygodniach, zwłaszcza przed Wielkanocą, Polacy chętniej robili zakupy w małych sklepach. Preferencje mocno się zmieniły

Handel w dobie koronawirusa ma się niezbyt dobrze. Zgodnie z danymi GUS w marcu sprzedaż detaliczna spadła o 9 proc. rok do roku, a w przypadku odzieży i obuwia spadek był aż 50-procentowy. Rosła tylko sprzedaż farmaceutyków i kosmetyków oraz żywności, napojów i wyrobów tytoniowych. Sprzedaż żywności wzrosła w marcu o 2,5 proc. rok do roku i była o 10,2 proc. wyższa niż w lutym. Nie we wszystkich sklepach spożywczych sytuacja wyglądała tak samo. Firma badawcza Centrum Monitorowania Rynku (CMR) zbiera dane transakcyjne z kas fiskalnych z kilku tysięcy sklepów małoformatowych (do 300 m kw. powierzchni) i supermarketów (do 2500 m kw., bez dyskontów). Wynika z nich, że w czasie stanu zagrożenia epidemicznego Polacy robią zakupy rzadziej, ale w ich trakcie wydają więcej. Chętniej kupują też w małych sklepach.

Złagodzone dopiero 20 kwietnia ograniczenia w liczbie osób, które
mogą jednocześnie przebywać w sklepach, przełożyły się w ostatnich tygodniach
na lepsze wyniki małych placówek. Polacy na zakupy wychodzą rzadziej, ale jeśli
już, to wydają więcej.
Wyświetl galerię [1/2]

MALI SKORZYSTALI:

Złagodzone dopiero 20 kwietnia ograniczenia w liczbie osób, które mogą jednocześnie przebywać w sklepach, przełożyły się w ostatnich tygodniach na lepsze wyniki małych placówek. Polacy na zakupy wychodzą rzadziej, ale jeśli już, to wydają więcej. Fot. Marek Wiśniewski

— Liczba transakcji wyraźnie spadła w obu formatach sklepów. Mocno zwiększyła się wartość przeciętnego koszyka zakupowego. Z jednej strony to efekt tego, że zakupy robimy rzadziej większe zakupy, a z drugiej — z mocnego spadku transakcji impulsowych, np. kupna jednego opakowania napoju czy gumy do żucia. W ostatnich tygodniach wzrosła też całkowita wartość sprzedaży, co jednak jest skutkiem Wielkanocy — mówi Elżbieta Szarejko, analityczka CMR.

Świąteczne zmiany

Gdy porówna się tegoroczny tydzień przedświąteczny z ubiegłorocznym, różowo nie jest. W supermarketach całkowita wartość sprzedaży była o prawie 15 proc. mniejsza niż przed rokiem przy spadku liczby transakcji o 53,5 proc. W małych sklepach wyglądało to inaczej. W porównaniu z ubiegłorocznym tygodniem przedświątecznym liczba transakcji spadła o prawie jedną trzecią, ale ich całkowita wartość wzrosła o 5,5 proc.

— W poprzednich latach w małych sklepach przed świętami sprzedaż też rosła, ale kupowano w nich często pojedyncze produkty, o których zapomniano podczas większych zakupów. Teraz, zwłaszcza od czasu wprowadzenia ograniczeń w liczbie klientów, którzy mogą wejść do sklepu i tworzenia się kolejek przed supermarketami, rosną zakupy w małym formacie — mówi Elżbieta Szarejko.

Przed świętami wyraźnie rosła sprzedaż tradycyjnych wielkanocnych produktów, takich jak majonez, chrzan, jajka czy warzywa w puszce.

— Rok temu przed świętami dynamika wzrostu sprzedaży była wyraźnie wyższa. W porównaniu z ubiegłorocznym tygodniem świątecznym wzrost wartości sprzedaży w sklepach małoformatowych częściowo wynika z wyższych cen, jednak w supermarketach nawet wzrost cen nie pomógł, bo zakupy na święta były po prostu mniejsze — mówi analityczka CMR.

Koniec zapasów

W momencie wprowadzenia stanu zagrożenia epidemicznego w połowie marca we wszystkich sklepach wyraźnie skoczyła sprzedaż produktów spożywczych na zapas. Teraz jest spokój.

— Według CMR nadal kupujemy więcej niż zwykle produktów wykorzystywanych w domowym gotowaniu i pieczeniu, takich jak mąka, ciągle wysoka jest dynamika sprzedaży spirytusu w celach odkażających. Sprzedaż ryżu, kasz i makaronów natomiast, która wystrzeliła w pierwszym tygodniu stanu zagrożenia epidemicznego, powróciła do normy. Straciły wszystkie kategorie impulsowe: sprzedaje się dużo mniej lodów niż o tej porze roku, mniej piw smakowych, bezalkoholowych czy radlerów, które były motorem napędowym tej kategorii — mówi Elżbieta Szarejko.

Sprzedaż alkoholu w trakcie epidemii nie bije rekordów.

— W pierwszych tygodniach ograniczeń nie była wyraźnie wyższa niż w innych okresach. Przed świętami sprzedawało się więcej wódek czystych i smakowych, wina i whisky, ale nie był to duży wzrost — mówi analityczka CMR.

Tydzień przed Wielkanocą wszystkie sklepy były czynne w ramach jednej z niewielu w tym roku niedziel handlowych. Klienci ich jednak nie oblegali.

— Niedziela handlowa odpowiadała w supermarketach za około 5 proc. tygodniowej wartości sprzedaży, tymczasem w ubiegłym roku niedziele w tym formacie odpowiadały za 8 proc. Wydaje się, że Polacy przywykli do zamknięcia sklepów w niedzielę i nawet gdy jest taka możliwość, nie robią tego dnia większych zakupów. W mniejszych sklepach, których duża część działa w każdą niedzielę, 40 proc. transakcji tego dnia to zakup alkoholu — mówi Elżbieta Szarejko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane