Małe spółki zostaną w czyśćcu

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2014-08-19 13:00

PROGNOZY: Sytuacja, w której notowania małych spółek nie nadążają za kursami dużych, może potrwać nawet do przyszłego roku, wynika z analizy technicznej.

Od końca stycznia, kiedy maluchy była najsilniejsze w porównaniu z blue chipami od prawie czterech lat, uwzględniająca dywidendy wersja WIG30 umocniła się o 7,8 proc., podczas gdy WIG250 stracił aż 18,2 proc. Przyczyniła się do tego odporność dużych spółek na zawirowania związane z kryzysem ukraińskim. Swoje zrobiło też zapowiedziane zmniejszenie zakresu działalności OFE. Aby w przyszłości mieć zagwarantowaną gotówkę na przepływy do ZUS, fundusze preferują inwestycje w spółki dywidendowe i płynne, których wśród maluchów jest wciąż niewiele. Analiza techniczna nie daje wielu szans na szybką zmianę negatywnej dla małych spółek tendencji. Wykres siły relatywnej maluchów do blue chipów znajduje się w tendencji spadkowej mniej więcej od szczytu hossy z 2007 r. Obecny epizod słabości WIG250 trwa już od pół roku. Szansa na to, że się zakończy, będzie dopiero wtedy, gdy wykres siły relatywnej dojdzie do dolnego ograniczenia kanału, w którym porusza się od siedmiu lat. To oznaczałoby osłabienie WIG250 względem WIG30TR o kolejne 13,1 proc. (przykładowo, przy stabilnym WIG30TR maluchy musiałyby się przecenić o 13,1 proc., a przy wzroście tego indeksu o 20 proc., małe spółki mogłyby zyskać zaledwie4,3 proc.). Nie jest jednak jasne, ile czasu zająć może taki ruch. W przeszłości, kiedy indeks siły relatywnej spadał z górnego ograniczenia kanału na podobną odległość od dolnegoograniczenia jak obecnie, zła passa małych spółek trwała jeszcze od kilku tygodni do dziewięciu miesięcy.

None
None

Daleko do dołka

Analitycy Quercus TFI zwracają uwagę, że roczna stopa zwrotu z WIG250 zeszła poniżej zera, a wskaźnik dotarł już niemal do poziomu, na którym zatrzymał się jego spadek w 2005 r. „To może już skłaniać do ostrożnej akumulacji akcji «maluchów

». Ostrożnej, bo we wszystkich pozostałych przypadkach cykl zatrzymywał się na dużo niższych pułapach. Poprzednio (rok 2011) było to około minus 30 proc.” — przypominają analitycy. Z symulacji ekspertów wynika, że gdyby indeks stał w miejscu na obecnym poziomie, to już pod koniec października jego roczna zmiana osunęłaby się do poziomu minus 22 proc., czyli byłaby zdecydowanie bliższa historycznym dołkom. „Ewentualny dalszy spadek indeksu małych spółek tylko przyspieszyłby ten proces «dochodzenia do dołków». Dołków, w których będzie się warto zastanowić nad agresywniejszymi zakupami akcji” — dodają specjaliści.