Małłek za Ozona w JSW

Czwarte podejście do odwołania szefa Jastrzębskiej Spółki Węglowej okazało się skuteczne. Ministra energii nie zniechęcili nawet górnicy protestujący w obronie prezesa.

— Jeżeli by nie było przyczyn, to po co miałbym go odwoływać? — krzyczał we wtorek przed kamerami Krzysztof Tchórzewski, minister energii.

Spadek kursu po
odwołaniu prezesa JSW oznacza, że inwestorzy obawiają się większej uległości
nowego prezesa. Oznaczałaby ona ryzyko, że spółka zaangażuje się w projekty
niezwiązane z podstawową działalnością.
Wyświetl galerię [1/2]

ULEGŁY PREZES TO RYZYKO:

Spadek kursu po odwołaniu prezesa JSW oznacza, że inwestorzy obawiają się większej uległości nowego prezesa. Oznaczałaby ona ryzyko, że spółka zaangażuje się w projekty niezwiązane z podstawową działalnością.

W ten sposób zdenerwowany minister tłumaczył związkowcom Jastrzębskiej Spółki Węglowej, największego w Polsce producenta węgla koksującego, dlaczego odwołał Daniela Ozona ze stanowiska prezesa. Przyczyn przed kamerami jednak nie ujawnił. Na nasze pytanie w tej sprawie nie odpowiedziała też rzeczniczka prasowa resortu energii.

Górnicy są na „nie”

Minister był zdenerwowany, ponieważ kilkuset górników protestowało we wtorek przed Ministerstwem Energii (ME). Domagali się m.in. pozostawienia na stanowisku cenionego przez nich Daniela Ozona, a odwołania Haliny Buk, przewodniczącej rady nadzorczej. Gwałtowne protesty górników towarzyszyły też poprzedniej próbie odwołania prezesa JSW, w styczniu. Przerwali wówczas posiedzenie rady nadzorczej. Inwestorom giełdowym decyzja kadrowa ministra się nie spodobała — ceny akcji JSW na wtorkowej sesji spadały.

Ministerstwo Energii ma wpływ na obsadę stanowisk w JSW, ponieważ nadzoruje tę giełdową spółkę, w której państwo ma 55 proc. akcji. Daniela Ozona na prezesa JSW powołano w listopadzie 2017 r., a pierwszą z czterech prób odwołania podjęto we wrześniu 2018 r. We wtorek w końcu się udało.

Konkurs trwa

Komunikat w sprawie przyczyn odwołania Daniela Ozona przygotowała dla PAP Halina Buk. Przewodnicząca rady nadzorczej podała, że powodem decyzji była utrata zaufania, wynikająca z „ograniczania radzie nadzorczej dostępu do informacji przy podejmowaniu kluczowych decyzji”. Rada podkreśliła też m.in. nadmierne obciążanie spółki wydatkami na wyjazdy służbowe prezesa bez wskazania ich zasadności. Wskazała ponadto na „niewłaściwy nadzór nad spółkami grupy JSW i wielokrotneświadome wprowadzanie w błąd strony społecznej co do procesów prowadzonych w spółce”. Obowiązki prezesa JSW pełni teraz Robert Małłek, który już w lutym został oddelegowany z rady nadzorczej do pracy w zarządzie. Od tego momentu jest też typowany na następcę Daniela Ozona. Jest absolwentem wydziału prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Ostatnio, w latach 2016-18, pracował jako członek zarządu Unipetrolu, czeskiej spółki Orlenu, a wcześniej jako prezes grupy hoteli WAM i wiceprezes Stomilu Poznań. W rządzie premiera Jerzego Buzka pracował jako zastępca dyrektora biura szefa KPRM.

Konkurs na prezesa i czterech wiceprezesów JSW został ogłoszony pod koniec maja, a zgłoszenia przyjmowano do wczoraj. Kadencja obecnego zarządu, prowadzonego do wczoraj przez Daniela Ozona, upływa z końcem czerwca.

Prezes bronił kasy

— Daniel Ozon był dobrze postrzegany przez rynek, ponieważ przeciwstawiał się próbom angażowania JSW w przedsięwzięcia niezwiązane z jej biznesem, jak np. inwestycja w Ostrołęce — zauważa Robert Maj, analityk Ipopemy Securities.

Rzeczywiście, ME miało i nadal ma apetyt na pieniądze zgromadzone przez JSW. Ceny węgla koksującego są wysokie, co przekłada się na wysokie zyski spółki. Problem w tym, że strategia Daniela Ozona zakładała przeznaczenie zysków na specjalny fundusz stabilizacyjny, który ma być skarbonką z pieniędzmi na trudne czasy. Związki zawodowe temu pomysłowi przyklaskują, mając w pamięci kryzysowe dla spółki lata 2014-15. W skarbonce jest już 1,8 mld zł.

ME chętnie zaangażowałoby jednak JSW w inwestycje w energetyce. Był pomysł finansowania bloku węglowego w Ostrołęce, ale Daniel Ozon się temu sprzeciwiał. Potrzeb w energetyce jednak przybywa i obejmują dziś m.in. wsparcie Tauronu.

— Z drugiej strony Daniel Ozon wypłacił załodze w 2018 r. potężny bonus, a w tym roku ta operacja zapewne zostanie powtórzona. To uruchamia lawinę kosztów w JSW. Jest jednak prawdopodobne, że inny prezes zrobiłby to samo. Przy dobrej koniunkturze oczekiwania załogi są po prostu wysokie — zauważa Robert Maj.

Wyzwań nie brakuje

Następcę Daniela Ozona czeka sporo wyzwań.

— Wśród strategicznych wyróżnia się ryzyko presji wywieranej przez Ministerstwo Energii. Wszystko wskazuje na to, że resort nadal chce, by JSW angażowała się w aktywności niezwiązane z jej działalnością podstawową — wskazuje Robert Maj.

Jednocześnie, przypomina analityk, ME niechętnym okiem patrzy na rozmowy JSW w sprawie przejęcia Prairie Mining. To australijska spółka, która rozwija projekty wydobywcze koło koncesji JSW i Bogdanki. JSW, której zależy na poszerzaniu bazy zasobowej, jest zainteresowana tymi aktywami. Halina Buk wskazywała jednak wcześniej, że rada ma za mało informacji na ten temat.

— Zakładam, że to przejęcie nie zostanie zrealizowane — mówi Robert Maj.

Ewentualny nowy szef JSW będzie miał przed sobą również kilka wyzwań operacyjnych.

Pierwsze dotyczy współpracy z koncernem ArcelorMittal, kluczowym klientem.

— Planowane na wrzesień wygaszenie pieca w krakowskim zakładzie koncernu to zła wiadomość dla JSW. Wyzwaniem krótko- i długoterminowym jest też powrót do wolumenu produkcyjnego przekraczającego 15,2 mln ton — wylicza Robert Maj.

Istotnym przedsięwzięciem będzie integracja świeżo przejętego PBSz, czyli przedsiębiorstwa zajmującego się robotami górniczymi. Robert Maj podkreśla, że trzeba to skoordynować prawnie i menedżersko, aby dało pożądane efekty.

— Wreszcie wyzwaniem będą rozmowy z załogą, która oczekuje wypłaty bonusów po drugim kwartale — zauważa Robert Maj.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy