Mało dronów na polskim niebie

opublikowano: 20-02-2018, 22:00

Infrastruktura, transport, rolnictwo — to najpopularniejsze, ale niejedyne zastosowania bezzałogowców. W naszym kraju jest pod tym względem duże pole do popisu

Szacuje się, że w Japonii z powodu przepracowania i stresu, zjawiska określanego tam mianem „karōshi”, umiera rocznie ok. 10 tys. osób. A ponieważ kraj jest znany zarówno z ponadprzeciętnej pracowitości, jak i z zamiłowania do nowych technologii, kilka firm wpadło na pomysł, by do walki z problemem zaprzęgnąć… drony.

Z danych przytaczanych przez Michała Mazura, partnera w PwC i lidera zespołu Drone Powered Solutions, wynika, że w Polsce liczba wydanych licencji komercyjnych do pilotażu dronów wynosi ponad 6 tys. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych jest ich ponad 73 tys.
Zobacz więcej

W MNIEJSZEJ SKALI:

Z danych przytaczanych przez Michała Mazura, partnera w PwC i lidera zespołu Drone Powered Solutions, wynika, że w Polsce liczba wydanych licencji komercyjnych do pilotażu dronów wynosi ponad 6 tys. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych jest ich ponad 73 tys. [FOT. ARC]

Koncept, jak podała agencja Xinhua, ma być testowany od kwietnia m.in. w koncernie telekomunikacyjnym NTT East. Urządzenia mają filmować pracowników, którzy pozostają w pracy po godzinach, i odtwarzać im muzykę, jaką włącza się przed zamknięciem centrów handlowych. To jeden z bardziej oryginalnych pomysłów na zastosowanie bezzałogowców przez firmy — ale w Europie biznes też sięga po nie coraz częściej. Polski przemysł „dronowy” wciąż ma duży i niewykorzystany potencjał.

Mały rynek

Wyliczony w 2016 r. przez PwC potencjał światowego rynku zastosowań dronów, uwzględniający wartość rozpoczętych i realizowanych projektów (głównie pilotażowo), sięga poziomu 127,3 mld USD. Z raportu MikroMakro wynika natomiast, że przychody ze sprzedaży dronów w Polsce w 2017 r. wyniosły 251 mln zł. W skali globalnej — jak wskazuje Gartner — w 2016 r. było to 4,5 mld USD. Michał Mazur, partner w PwC, lider globalnego centrum kompetencji Drone Powered Solutions, wyodrębnia w tej branży cztery główne segmenty: drony rekreacyjne, czyli te, które czasem „wzlatują ponad prawo”, drony wojskowe, komercyjne transportowe (towarowe i osobowe, na świecie pozostające wciąż w fazie testowej, m.in. ze względu na brak regulacji prawnych w tym zakresie) oraz komercyjne — wykorzystywane do pozyskiwania danych, np. w energetyce, rolnictwie czy telekomunikacji.

— W Polsce istnieje niewiele firm, w tym spółek skarbu państwa z dziedziny energetyki czy infrastruktury transportowej, które w pełni wykorzystują potencjał technologii dronowych. Z udziałem bezzałogowców realizowane są u nas zwykle wdrożenia testowe lub niewielkie projekty. Przedsiębiorstwa w zachodniej Europie, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie czy na Bliskim Wschodzie stosują drony już w codziennych, rutynowych operacjach. Nasz zespół — Drone Powered Solutions — powstał w PwC na początku 2014 r., zaraz po tym, jak Polska jako jeden z pierwszych krajów na świecie wdrożyła przepisy dotyczące komercyjnego zastosowania dronów, które zresztą inne państwa traktowały jako wzór. Nadal jednak obsługujemy głównie zagraniczne projekty — mówi Michał Mazur.

Jego zdaniem, w krajowym sektorze dronowym mamy wiele start-upów, które mimo dużych technologicznych możliwości nie rozwijają się zbyt szybko — głównie ze względu na brak odpowiednio dużej liczby odbiorców. — W Arabii Saudyjskiej i Kazachstanie ministerstwa odpowiedzialne za rozwój gospodarki uruchomiły np. duże programy wsparcia dla sektora dronowego, aktywnie włączając w nie firmy państwowe i traktując go jako niezwykle perspektywiczny — dodaje Michał Mazur.

W naszym kraju wsparcie ma zapewnić m.in. program „Żwirko i Wigura”, nad którym czuwa Polski Fundusz Rozwoju (PFR). Jak ogłoszono w październiku ubiegłego roku, instytucja ma pełnić rolę koordynatora prac jednostek administracji publicznej, których działania można powiązać z rozwojem nowoczesnych technologii dronowych, ale także np. systemów przetwarzania danych. Strategia działań rozpisana została jedynie w ogólnym zarysie, a do programu nie przypisano odrębnego budżetu. Przedsiębiorcy z tego sektora mogą, podobnie jak innowatorzy z innych branż, korzystać z innych źródeł finansowania innowacji, proponowanych także przez PFR. Swego czasu odrębny program prowadziło Narodowe Centrum Badań i Rozwoju — chodzi o InnoSBZ (drugi nabór został zakończony pod koniec grudnia 2017 r., na ten rok nie zaplanowano kolejnej edycji).

Lot testowy

W Polsce dronami zainteresowało się m.in. PGNiG — w badaniach terenowych bezzałogowce stosuje oddział geologii i eksploatacji, teraz spółka dodatkowo testuje rozwiązanie start-upu BZB UAS wyposażone w podzespoły drukowania 3D (w ramach akceleratora MITEF Poland, w który się zaangażowała).

— Wykorzystanie drona zwiększa dokładność rozpoznania i obniża koszty związane z przygotowaniami prac projektowych. Dużą zaletą jest łatwość transportu i montażu systemu. Przewidujemy testy skonstruowanego przez start-up drona na różnych wysokościach i w różnych warunkach pogodowych — mówi Paweł Koteja, specjalista kartograf z PGNiG.

Wcześniej PKP Cargo „zaprzęgło” drony do ochrony składów z węglem. Przez Skanską latająca maszyna została zatrudniona do inwentaryzacji terenu i obliczeń przy pracach nad odcinkiem drogi ekspresowej S8. Po bezzałogowe sięgać zaczęły również władze samorządowe — m.in. do walki z paleniem śmieci w domowych piecach. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Mało dronów na polskim niebie