Małpia ospa: czy jest się czego obawiać

Bloomberg, Kamil Zatoński
opublikowano: 19-05-2022, 08:55
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

W kilku krajach na świecie potwierdzono przypadki małpiej ospy (monkeypox), co od razu wzbudziło obawy o wystąpienie nowej epidemii.

Przypadek zakażenia chorobą, którą w przypadku ludzi odkryto już w 1970 r. (a w przypadku małp 12 lat wcześniej), stwierdzono w USA, a wcześniej w Wielkiej Brytanii, Portugalii i Hiszpanii.

Małpia ospa to rzadka, zwykle łagodnie przechodzona infekcja, którą najłatwiej zarazić się po kontakcie z dzikim zwierzęciem (np. ugryzienie, dotknięcie futra, wydzielin). Choroba roznosi się nie tylko przez małpy, ale także gryzonie. W przypadku ludzi powoduje wysypkę - najpierw na twarzy. Raczej nie przenosi się z człowieka na człowieka, choć może tak się stać po kontakcie z ubraniem pościelą czy ręcznikiem, używanym przez zarażoną osobę. Transmisja odbywa się również drogą kropelkową.

Symptomy choroby pojawiają się od pięciu do 21 dni - to gorączka, ból głowy i mięśni, zmęczenie i dreszcze. Później pojawia się wysypka. W Afryce, w miejscach gdzie dostęp do opieki zdrowotnej jest ograniczony, choroba zabijała w przeszłości 10 proc. zakażonych. Większość zdrowiała jednak w ciągu kilku tygodni.

Obecnie nie ma leku na tę chorobą, a pacjenci są po prostu izolowani i leczeni objawowo.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane