Mały nie musi być oszustem

Marcin Bołtryk
opublikowano: 22-09-2005, 00:00

Przy okazji dyskusji nad wprowadzeniem do ustawy o transporcie drogowym zapisów o spedycji odżył stereotyp o nieuczciwości małych spedytorów.

Dotąd w Polsce nie istniały ograniczenia w dostępie do zawodu spedytora. Sytuacja się zmieniła się w lipcu 2005 r., gdy Sejm znowelizował ustawę o transporcie drogowym. Stała się ona przyczyną eskalacji sporu przewoźników ze spedytorami. Poszło o zmianę dwóch zapisów, za sprawą których kwestie pośrednictwa transportowego reguluje również ustawa o transporcie drogowym. Zapisy te nakładają na firmy spedycyjne obowiązek wnoszenia takiego samego zabezpieczenia finansowego jak na firmy transportu drogowego.

Spedytorzy vs przewoźnicy

Przeciwko zmianie przepisów protestują spedytorzy dostarczający towary różnymi rodzajami transportu i pełniący rolę pośredników między przewoźnikami a ich klientami. Zdaniem przedstawicieli Polskiej Izby Spedycji i Logistyki (PISiL), zmiana wspomnianych zapisów spowoduje, że wszystkie firmy oferujące spedycję środkami transportu drogowego będą zmuszone do złożenia zabezpieczenia wysokości 50 tys. EUR.

Przewoźnicy z kolei są zdania, że nieograniczony dostęp do zawodu spedytora prowadzi do psucia rynku spedycyjnego i ułatwia do niego wejście oszustom, którzy podszywając się pod firmy transportowe bądź spedycyjne, wyłudzają towary.

Chodzi też o sprawiedliwość. Na rynku przewozów drogowych działa kilkanaście tysięcy małych i średnich firm. Każda z nich ma zaledwie po kilka samochodów. Zatrudniają łącznie kilkadziesiąt tysięcy pracowników. Zgodnie z przepisami muszą one spełnić odpowiednie kryteria co do kwalifikacji zawodowych, reputacji (niekaralność osób prowadzących tę działalność gospodarczą) i dysponować zabezpieczeniem finansowym, które dla firmy operującej dziesięcioma samochodami wynosi 54 tys. EUR.

Niewielki spedytor

Marek Tarczyński, przewodniczący rady Polskiej Izby Spedycji i Logistyki, podkreśla, że małe firmy spedycyjne padły ofiarą ukutego przez działaczy Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych stereotypu „kanapowego” czy też „kawiarnianego” spedytora, notorycznie nadużywającego zaufania płatniczego przewoźników.

— Upowszechnienie tego stereotypu było potrzebne do przeforsowania zapisów o certyfikacji i zabezpieczeniu finansowym pośrednictwa przy przewozie towarów w ostatniej noweli ustawy o transporcie drogowym. Zapis ten ograniczy liczbę firm spedycyjno-transportowych i zmniejszy konkurencyjność branży wobec usługodawców zagranicznych — przekonuje Marek Tarczyński.

Małe firmy spedycyjne działają przeważnie na rynkach lokalnych, gdzie najłatwiej znajdują podobnych do siebie klientów. Z reguły są nimi inne małe lub średnie firmy, które często pozostają poza kręgiem zainteresowań dużych międzynarodowych spedytorów ze względu na niewielki potencjał takiej współpracy.

— Niewielkie przedsiębiorstwa produkcyjno-usługowe, nawiązując kontakt z małym lokalnym spedytorem, mają poczucie bliskości takiego partnera i zaangażowania we współpracę. W przypadku dużych spedytorów liczba kontaktów z natury rzeczy jest ograniczona. Planowanie w systemie odbywa się nie na podstawie ustnych ustaleń, ale przesłanego przez klienta zlecenia-szablonu, z którego spedytor wybiera niezbędne informacje i przesyła jedynie ich potwierdzenie do zlecającego — wyjaśnia Jerzy Juszkiewicz, doradca zarządu VOS Logistics Polska.

Bez kapitału

Największym problemem małych firm spedycyjnych jest ich niewielkie zaplecze finansowe i skromna oferta. Ponieważ nie mogą wykonywać takich usług jak duże koncerny, nie spełniają wymagań jakościowych klientów.

— Kolejnym problemem jest utrzymanie płynności finansowej i spłata zobowiązań. Małe firmy, specjalizujące się tylko w jednym rodzaju usług, mają tu zdecydowanie mniejsze pole manewru niż korporacje, w których spedycja jest tylko jednym z punktów oferty — mówi Jerzy Juszkiewicz.

Jednak Marek Tarczyński podkreśla, że małe firmy charakteryzują się dużą elastycznością i chętnie wypełniają tzw. nisze rynkowe.

— Rzeczywiście, podstawowym niedostatkiem jest ich słabość kapitałowa. Ale bardzo często oferty firm dużych i małych wzajemnie się uzupełniają. Duże podmioty potrzebują małych i średnich kontrahentów, bo jak bez nich realizować outsourcing? — podkreśla Marek Tarczyński.

Jego zdaniem, w większości krajów dostęp do zawodu spedytora jest wolny, a szybki rozwój spedycji i logistyki w Polsce wskazuje, że obowiązujące dotąd prawo im sprzyjało.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Mały nie musi być oszustem