Mamy problem

Jacek Zalewski
opublikowano: 2008-07-07 00:00

Tytuł dotyczy sytuacji nie tak dramatycznej, jak opisana w 1970 r. przez załogę statku Apollo 13 komunikatem „Houston, we have a problem” po eksplozji zbiornika z tlenem. Ale za sprawą tarczy antyrakietowej — którą prezydent George W. Bush tak nachalnie usiłuje nam wcisnąć — obnażony został kryzys instytucjonalny polskiego państwa. Strach pomyśleć, jak skłóceni najwyżsi dygnitarze poradziliby sobie dzisiaj z jakimś realnym zagrożeniem bezpieczeństwa kraju.

Amerykańskim wzorem, w Polsce także istnieje konstytucyjny organ doradczy pod nazwą Rady Bezpieczeństwa Narodowego (RBN). Prezydenci konstruowali jej skład różnie — Aleksander Kwaśniewski powoływał zaufanych doradców, z kolei Lech Kaczyński zastosował klucz funkcyjny: marszałkowie obu izb parlamentu, szef rządu i najważniejsi ministrowie. Po ostatnich wyborach wszystko to wzięło w łeb i RBN przekształciła się w archiwalny rząd na wewnętrznym uchodźstwie. Jej sekretarzem jest Władysław Stasiak jako szef BBN, członkami zaś: Jarosław Kaczyński, Anna Fotyga i Aleksander Szczygło.

W końcówce tygodnia nad tarczą debatowała prawie RBN w wersji funkcyjnej — czyli premier z kilkoma ministrami oraz marszałek przynamniej jednej izby, czyli Sejmu. Zabrakło jedynie osoby najważniejszej, czyli prezydenta. Lech Kaczyński przyjął w sporze o tarczę fatalną taktykę wybiórczego wzywania na dywanik szefów MON i MSZ, czym w efekcie sprowadził sam siebie do roli petenta, zabiegającego o spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem.

Weekend prezydent spędził w polskim pawilonie na wystawie Expo 2008 w Saragossie — i słusznie, właśnie takie są zadania głów państw na całym świecie. Ale w tym tygodniu tarczowa rozmowa wreszcie się odbędzie. Żeby nie była jałowa, podpowiadamy pożyteczny wątek — unormowanie wreszcie kwestii RBN. Nie chodzi o usuwanie obecnych członków — zresztą do odwołania Jarosława Kaczyńskiego bezwzględnie konieczna byłaby zgoda jego samego — lecz o uzupełnienie jej składu. Obrady RBN są poufne, więc stanowiłaby ona idealne pole, na którym zwaśnieni liderzy PO i PiS mogliby bez kamer przynajmniej porozmawiać merytorycznie.

Bez względu na doktrynę, wszystkie siły polityczne w Polsce powinny otwarcie skierować do prezydenta Busha dwa elementarne pytania, obnażające prawdę o tarczy. Pierwsze — jakie zaplecze finansowe w budżecie USA ma cały ten program (odpowiedź właściwa — nie ma żadnego).

Drugie — jakie jest prawdopodobieństwo podtrzymania idei tarczy przez prezydenta USA wybranego 4 listopada (odpowiedź właściwa — bliskie zeru).

Możesz zainteresować się również: