Manna dla polskiego venture capital

To wyczekiwany moment. Na rynku pojawiło się 630 mln zł z PFR na inwestycje w start-upy. Ale jeśli chodzi o ich efekty — to kwestia pod dużym znakiem zapytania

To, że polski sektor venture capital (vc) w dużej mierze jest uzależniony od pieniędzy publicznych, dla nikogo nie jest tajemnicą. Wciąż pozostajemy na etapie, w którym prywatni inwestorzy niechętnie podejmują ryzyko finansowania technologicznych start- -upów. Trudno im przewidzieć, czy konkretne innowacje z sukcesem przyjmą się na rynku, a w kraju mamy zbyt mało przykładów projektów, które kuszą innych wizją dużych zwrotów z inwestycji. Nie dziwi więc, że zarówno fundusze, jak i sami przedsiębiorcy oczekiwali z niecierpliwością na uruchomienie finansowania z puli PFR Ventures i realizowanych w ramach programu pięciu ścieżek: PFR Starter FIZ (wsparcie projektów na najwcześniejszym etapie rozwoju), PFR Biznest FIZ (etapy seed i start-up), PFR Otwarte Innowacje FIZ (wczesny wzrost biznesu), PFR KOFFI FIZ (wzrost i ekspansja) i PFR NCBR CVC (inwestycje z pośrednictwem funduszy korporacyjnych).

PIENIĄDZE NA INNOWACJE:
Zobacz więcej

PIENIĄDZE NA INNOWACJE:

W sali notowań warszawskiej GPW odbyła się prezentacja pierwszych funduszy wybranych w PFR Ventures. Kolejne umowy są obecnie negocjowane przez Polski Fundusz Rozwoju. Fot. Marek Wiśniewski

Polski Fundusz Rozwoju (PFR) zaprezentował właśnie pierwsze siedem funduszy vc, za pośrednictwem których finansowanie trafi na rynek. Kolejne dwa fundusze przedstawione zostaną podczas kongresu Impact w Krakowie. Łączna pula, jaką będą one dysponować, opiewa na 630 mln zł (wliczając w to część prywatnego kapitału, który fundusze są zobowiązane pozyskać i dołożyć).

Gonimy innych

Paweł Borys, prezes PFR, liczy, że dofinansowanie przyczyni się do zwiększenia aktywności prywatnych inwestorów na krajowym rynku vc. Ma też dodatkowy cel.

— Chcemy zbudować w Polsce jeden z największych rynków vc w Europie. Nie mamy szans na bycie numerem jeden, ale w perspektywie najbliższych siedmiu lat możemy znaleźć się już w pierwszej siódemce — zapowiedział Paweł Borys.

Czy jest to realne w obecnej sytuacji? W kontekście rozwoju krajowego rynku 630 mln zł z programu PFR — a w sumie 2,7 mld zł na innowacje ze Start in Poland — to pokaźna suma. Jednak kwota ta niknie w zestawieniu z dużymi, zagranicznymi inwestycjami. Dla przykładu, fintechowa spółka Revolut chwaliła się niedawno, że w jednej rundzie inwestycyjnej zebrała 250 mln USD i osiągnęła wycenę 1,7 mld USD. Podczas prezentacji funduszy PFR Ventures mianem „polskiego unicorna” określony został Livechat, którego wycena doszła do poziomu 1 mld… złotych.

— Dorównywanie światowym rynkom jest bardzo ambitnym wyzwaniem, ale również Berlin 10 lat temu nie był miastem kojarzącym się ze start-upami. Hubem innowacji stał się poprzez dobrze zaplanowaną politykę. U nas problemem jest mała liczba uczelnianych innowacji i niski poziom współpracy nauki z biznesem. Na rynku mamy też mało firm, które stać na inwestowanie w innowacje. Z trudem przekroczyliśmy poziom, w którym wydatki na badania i rozwój stanowią ponad 1 proc. PKB. Powinniśmy też wzorem Izraela zacieśniać współpracę międzynarodową. Ale pewne jest jedno: na najbliższy czas zniesiona została bariera finansowania — dodał Paweł Borys.

Połów technologii

Pierwsza siódemka funduszy, z którymi PFR podpisał umowy, jest finansowana w ramach Startera, Biznestu i Otwartych Innowacji. Na liście znalazły się Xevin VC, KnowledgeHub, Tar Heel Capital Pathfinder, Ventures For Earth, SILBA, Montis Capital oraz APER Ventures.

Na rynku rozpoczynają właśnie poszukiwania intratnych, technologicznych konceptów, co — jak wynika z nieformalnych rozmówz przedstawicielami rynku — przestało już być w Polsce łatwym zadaniem. Choć zdaniem Radosława Czyrki, zarządzającego Tar Heel Capital Pathfinder, dobre, innowacyjne projekty istnieją, ale wymagają „schylenia się po nie”. Mrzonką jest jednak twierdzenie, że znaleźć można je na krajowych uczelniach.

— W promowaniu start-upów ważna jest współpraca całego środowiska. I prawdą jest, że bez wsparcia ze strony państwa na polskim rynku vc trudno byłoby się poruszać. Oczywiście trzeba też pamiętać, że część z tych projektów upadnie, ale tego nie wolno się bać, bo taki jest właśnie rynek inwestycji wysokiego ryzyka — dodaje Radosław Czyrko. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Manna dla polskiego venture capital