Martwe dusze z czasów PRL

Polski park maszyn tworzą w ponad jednej czwartej maluchy, „kanciaki”, polonezy i syreny. Spokojnie, nadal żyjemy w 2019 r.

Przypomnijcie sobie, kiedy ostatnio mijaliście na drodze malucha, czyli polskiego fiata 126p. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że pewnie dawno temu, choć według statystyk Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców powinno ich być całkiem sporo.

PARKING Z DAWNYCH LAT:
PARKING Z DAWNYCH LAT:
Polacy jeżdżą innymi samochodami niż 30 czy 40 lat temu, ale okazuje się, że sporo starych aut jeszcze formalnie nie wyrejestrowano. W serwisie Otomoto można kupić 138 maluchów w cenie od 1,1 do 69 tys. zł za zadbany model z 1978 r. Ktoś wystawił fiata 126p za 1 mln zł, ale zaznaczył, że cena jest punktem wyjścia do rozmowy.
BOGDAN SARWIŃSKI-EAST NEWS

Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar przyjrzał się najnowszej bazie CEPiK Park, która zawiera listę samochodów zarejestrowanych na koniec 2018 r. Okazuje się, że jest na niej pełno pojazdów archiwalnych, zwanych „martwymi duszami”. To auta, które nie zostały wyrejestrowane, od pierwszej rejestracji upłynęła już ponad dekada, a w okresie co najmniej sześciu lat nie pojawił się w ich kontekście komunikat od organów rejestrujących, stacji kontroli pojazdów lub ubezpieczeniowego funduszu gwarancyjnego. Teoretycznie więc są, choć najpewniej już ich nie ma.

I teraz najlepsze — samochodowych „martwych dusz” mamy w Polsce ponad 6 mln. Stanowią one 25,7 proc. całego parku samochodowego nad Wisłą, który obecnie liczy niemal 23,7 mln sztuk.

— Fakt, że samochód znajduje się w bazie danych, nie oznacza, że wciąż istnieje w rzeczywistości. Prawdopodobnie dokonał żywota i już fizycznie nie spotkamy go na drodze. Tak duża liczba aut zapisanych w naszej bazie CEPiK to pokłosie wcześniejszych decyzji dotyczących integracji wojewódzkich ewidencji pojazdów w jedną bazę danych, bez weryfikacji ich zawartości, a także nieegzekwowania konieczności wyrejestrowania auta po jego zbyciu lub zezłomowaniu. Problem polega na tym, że wcześniej dla wielu złomowanie auta oznaczało wymontowanie jego najcenniejszych elementów w celu ich sprzedaży i porzucenie tego, co pozostało, gdzieś w lesie czy na polu — mówi Wojciech Drzewiecki, prezes IBRM Samar.

Firma badawcza przygotowała ranking najpopularniejszych samochodów w bazie martwych dusz. Okazało się, że to nostalgiczna podróż w czasie, coś w rodzaju prywatki w stylu PRL. Na czele znalazł się kultowy pojazd minionej epoki i początku lat 90., czyli fiat 126p, zwany też maluchem. W bazie ciągle jest ich ponad 1,8 mln. Drugie miejsce z liczbą 628,7 tys. sztuk zajmuje większy i bardziej elegancki fiat 125p, określany ze względu na walory stylistyczne „kanciakiem”. Podium uzupełnia ikona polskiej motoryzacji, czyli polonez, z wynikiem 522,7 tys.

Łezka w oku się kręci? Ranking martwych dusz to rzeczywiście podróż w czasie do pierwszych wrażeń motoryzacyjnych, marzeń realizowanych „na kartki” lub za pieniądze „wujka ze Stanów”. Czołówkę uzupełniają takie rarytasy, jak syrena, wartburg, trabant, łada czy zastava i tylko skoda brzmi znajomo dla współczesnych pokoleń, choć oczywiście model 105 nie ma żadnej wspólnej części z octavią i fabią, hitami sprzedaży w XXI w. Wojciech Drzewiecki podkreśla, że dziś praktycznie nie ma możliwości karania właścicieli lub byłych właścicieli tych aut. Przede wszystkim ustawodawca powinien wezwać ich do uzupełnienia danych. A jak sobie radzą z tym problemem za granicą?

— Nie sądzę, aby był tam aż taki bałagan, ale różne problemy na pewno też istnieją. Nawet rynek niemiecki nie jest od nich wolny, chodzi m.in. o cofanie liczników — mówi prezes IBRM Samar.

Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
×
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane